Publicystyka filmowa
KOMPANIA BRACI, arcydzieło serialu wojennego wciąż niedoścignione
Minęło 25 lat, odkąd Kompania braci miała premierę w HBO, w ogromnym stopniu wspomagając początki czegoś, co dziś nazywamy złotą erą telewizji.
Minęło 25 lat, odkąd Kompania braci miała premierę w HBO, w ogromnym stopniu wspomagając początki czegoś, co dziś nazywamy złotą erą telewizji, o czym przypomniał Collider. Osadzony w realiach II wojny światowej miniserial zrewolucjonizował to, co można było osiągnąć na małym ekranie w gatunku serialu wojennego, i do dziś pozostaje monumentalnym osiągnięciem, któremu w gruncie rzeczy nic nie dorównało.
Zrealizowana na podstawie faktograficznego bestsellera Stephena E. Ambrose’a i wyprodukowana przez Toma Hanksa oraz Stevena Spielberga, Kompania braci opisywała wyczyny Kompanii E, jednostki 101 Dywizji Powietrznodesantowej, która brała udział w ciężkich walkach w Europie podczas ostatnich lat II wojny światowej. Serial zdobył powszechne uznanie i regularnie ląduje w czołówce największych seriali telewizyjnych wszech czasów.

Przemysław Mudlaff pisał u nas o serii tak: Swoją wyjątkowość i ponadczasowość Kompania braci zawdzięcza przede wszystkim inteligencji jej twórców. Serial wydaje się bowiem do bólu realistyczny, nawet jeśli w osobie jednego bohatera należało przedstawić historię kilku różnych uczestników wydarzeń z ostatnich lat wojny. […]
W rezultacie otrzymujemy bohaterów, do których jest nam zdecydowanie bliżej i z którymi możemy się nawet utożsamiać. Na szczególną uwagę zasługują tu również powstałe już przecież ponad 20 lat temu efekty specjalne, zapożyczone z Szeregowca Ryana sceny bitew kręcone z ręki oraz wyprane z kolorów zdjęcia. Wysoki budżet produkcji HBO pozwolił na korzystanie z CGI na skalę wówczas w telewizji nieznaną, dzięki czemu Kompania braci praktycznie się nie starzeje, a niebywała dbałość o scenograficzne i kostiumowe detale do dziś budzi ogromny podziw odbiorców.

Kosztująca ok. 125 milionów dolarów seria udowodniła, że telewizja nie musi być wyłącznie dostawcą ogłupiającej rozrywki. Zaryzykuję stwierdzenie, że Kompania braci wraz z Rodziną Soprano stworzyły podwaliny pod kolejne bardziej ambitne i zrealizowane z filmowym rozmachem produkcje telewizyjne.
Jakub Piwoński w tekście o znamiennym tytule Dlaczego Kompania braci to wciąż najlepszy serial wojenny podsumował nie zostawiając wątpliwości: Jeśli mam być z wami szczery, to popłakałem się jak bóbr w momencie, gdy zobaczyłem napisy końcowe 10. odcinka. Pracuję w muzeum. […] Ale chyba nic mi tak nie uświadomiło grozy wojny, jak ten serial. Najpierw poznałem bohaterów, polubiłem ich, stałem się częścią tej kompanii, a potem zacząłem przeżywać każdą kolejną śmierć, jakby była to śmierć kogoś bliskiego. Możesz przeczytać wiele książek o II wojnie światowej, ale zrozumiesz ją dopiero, gdy zobaczysz ją na własne oczy. Substytut tego przeżycia dało nam HBO w 2001 roku. […]

