Seriale TV

KIERUNEK: NOC. Miało być science fiction od Jacka Dukaja, jest tylko Netflix

Autor: Marcin Kempisty
opublikowano

Zapewne wielu fanów prozy Jacka Dukaja z niecierpliwością wyczekiwało premiery serialu na podstawie Starości aksolotla. Dodatkowo informacja o Tomaszu Bagińskim jako producencie nastawiała optymistycznie. Życie jednak szybko zweryfikowało te nadzieje, trzymanie kciuków nic nie pomogło. Powieść polskiego pisarza została na tyle wypatroszona, że wszelkie dalsze porównania obu tytułów nie mają sensu.

Netfliksowa produkcja Kierunek: noc to sześcioodcinkowa opowieść o świecie, w którym w niewyjaśnionych okolicznościach światło słoneczne zaczyna nagle zabijać całą ludzkość. Jedynie w wyniku zbiegu okoliczności grupka bohaterów zostaje poinstruowana przez żołnierza, że zbliża się niebezpieczeństwo i muszą uciekać przed zbliżającym się dniem. Garstka ludzi, mimo wstępnego sprzeciwu, wsiada do samolotu i lata dokoła świata, byle tylko zawsze znajdować się na tej części półkuli, na której aktualnie panuje ciemność.

Kierunek noc

W serialu nie ma myśli Dukaja, jego nazwisko pojawia się tylko w charakterze konsultanta.

Belgijska produkcja nie jest żadnym filozoficznym traktatem, profetyczną wizją, próbą przewidywania przyszłości ani rozprawką na temat komplikacji związanych z przenoszeniem ludzkiej świadomości do innego świata. W serialu nie ma myśli Dukaja, jego nazwisko pojawia się tylko w charakterze konsultanta. Jest tylko bardzo topornie przeprowadzona, klasyczna opowieść o ludziach uciekających przed apokalipsą. Jak to zwykle bywa, bohaterowie zostają zamknięci w niewielkiej, ciasnej przestrzeni, przez co muszą walczyć z klaustrofobią, jak również z kolejno wybuchającymi między nimi niesnaskami. Widzowie otrzymują bowiem typowy zestaw protagonistów, różniących się rasą oraz klasą społeczną. Samolot, którym uciekają, jest niczym społeczeństwo w pigułce, gdzie pozorna sympatia ufundowana jest na nietolerancji, nienawiści oraz stereotypowym myśleniu.

Na poziomie konceptu Kierunek: noc przypomina Snowpiercera, który notabene w wersji serialowej pojawi się jeszcze w maju na Netfliksie. Niektórzy na pewno zauważą też pewne fabularne podobieństwa między belgijską propozycją a kultowymi Zagubionymi. Również w najnowszym tytule streamingowego giganta pojawia się szereg retrospekcji, za pomocą których scenarzyści starają się przedstawić charaktery postaci, kierujące nimi motywacje, a także powody odpowiedzialne za to, że wybrali oni akurat ten samolot do podróży.

Wszystko to jednak robione jest w sposób mechaniczny. Podawane szczegóły nie mają żadnego znaczenia. Po co informacja o tym, że jeden z mężczyzn został przed wylotem oszukany przez kobietę w internecie, skoro to nie ma wpływu na jego charakter? Takich kwiatków jest w tej produkcji znacznie więcej. Oprócz ucieczki przed słońcem większość kolejnych kłopotów jest generowana przez twórców na siłę, bo w końcu coś musi się dziać. Swoją drogą to zdecydowanie najpoważniejsza bolączka serialu. Nieudolnie starano się pogłębić portrety psychologiczne bohaterów, sprawy filozoficzne już na poziomie pisania scenariusza odstawiono na dalszy plan, dlatego też finalnie stworzono monotonnego akcyjniaka, w którym chodzi tylko o przeżycie bohaterów. Kłótnia na pokładzie, rozwiązanie problemu, lądowanie, poszukiwanie zapasów, znowu lot – i tak w kółko przez cały sezon.

Kierunek noc

Oczywiście, być może jest tak, że pierwszy sezon, zaledwie sześć odcinków, to jedynie preludium, wstęp do prawdziwej rozgrywki. Oby tak było, ponieważ w tym momencie Kierunek: noc jest produkcją całkowicie zbędną, niegwarantującą nawet zwyczajnej frajdy z oglądania. Polski kontekst nie ma tu żadnego znaczenia. Wprawdzie sprawia przyjemność odczytywanie polskich nazwisk aktorów na napisach końcowych, w tym przypadku Ksawerego Szlenkiera i kogoś jeszcze, cieszy rozwój kariery Bagińskiego, ale mimo to nie ma co usilnie zakładać na nos biało-czerwonych okularów. Niewielki budżet również nie powinien być okolicznością łagodzącą. Wszystko tu stoi na dosyć niskim poziomie, aktorzy nie są w stanie wykrzesać z siebie czegoś więcej, jedynym plusem może być sam sposób prowadzenia kamery. Jak wspominał Bagiński w jednej z relacji, wybudowany na potrzeby serialu kadłub samolotu był specjalnie zwężany, by uzyskać poczucie zakleszczenia. Również turbulencje są wywoływane mechanicznie, a nie później obrabiane komputerowo, co stwarza pozory realności.

Nie ma co ukrywać, Kierunek: noc nie jest wymarzoną ekranizacją prozy Jacka Dukaja. Pisarz zasługuje na znacznie więcej, jego artystyczna myśl sięga znacznie dalej niż do tworzenia nieskomplikowanych opowieści o ludziach uciekających przed morderczymi promieniami słonecznymi. A co do samego serialu, być może jego twórcy dostaną szansę zrealizowania drugiego sezonu, ale jeżeli tak się stanie, to cała koncepcja będzie musiała być przebudowana. Drugi raz takiej odtwórczej pracy nie można zaserwować ludziom do oglądania.

Ostatnio dodane