search
REKLAMA
Seriale TV

KLANGOR. Recenzja pierwszego odcinka

Dawid Myśliwiec

25 marca 2021

REKLAMA

Rafał Wejman to porządny chłop. Jest psychologiem więziennym, który stara się pomagać swoim podopiecznym, ale też pamięta, by nie dać się im zmanipulować. W domu trochę o tym zapomina, dlatego dwie nastoletnie córki owijają sobie tatę wokół paluszków, a zadanie mają o tyle łatwiejsze, że ich mama pracuje w Niemczech, opiekując się seniorami. I choć Rafał Wejman stara się jak może, by panować nad swoim życiem, pewnego dnia przechodzi przez nie prawdziwy tajfun. A w zasadzie dwa – jeden w sferze prywatnej, drugi w zawodowej.

Pierwszy odcinek nowego serialu Canal+ Klangor dość szybko zawiązuje akcję i daje wgląd w życie rodziny Wejmanów, a także w zawodową codzienność Rafała, kreowanego przez – jak zawsze znakomitego – Arkadiusza Jakubika. Choć żona głównego bohatera, Magda (Maja Ostaszewska), jest fizycznie nieobecna przez większość premierowego odcinka, ma namacalny wpływ na każdego z członków rodziny. Ojciec i córki przygotowują się właśnie do weekendowego wyjazdu do przebywającej w Niemczech matki, ale nie wszyscy oczekują tej wyprawy z taką samą ekscytacją – o ile starsza z córek, Gabrysia (Matylda Giegżno), cieszy się na myśl o spotkaniu z mamą, o tyle młodsza Hania (Katarzyna Gałązka) czuje się przez nią opuszczona, dlatego zamierza wykręcić się z rodzinnego wyjazdu. Rafał pozwala córce zostać w domu, pod warunkiem, że zostanie z nią starsza siostra. Relacje pomiędzy rodzeństwem są – mówiąc eufemistycznie – nie najlepsze, ale dziewczęta ostatecznie nie wyjeżdżają z ojcem za zachodnią granicę. I okazuje się to jedną z najgorszych decyzji w życiu głównego bohatera…

Tymczasem w życiu zawodowym Rafała także zaczyna dziać się nieciekawie, ale tu lepiej nie zdradzać zbyt wiele – dość powiedzieć, że w grę wchodzą mający problemy psychiczne osadzony, dopalacze i ostre narzędzia… Już na podstawie pierwszego odcinka można stwierdzić, że Klangor to serial niespotykany, nie tylko ze względu na miejsce akcji, którym jest chłodne i mroczne Świnoujście, nieczęsto goszczące przecież na ekranach, ale też z uwagi na portretowanie środowiska więziennego z perspektywy tzw. klawiszy. W polskim kinie i telewizji nie brakuje produkcji rozgrywających się za kratami, ale w zdecydowanej większości były to historie o samych więźniach, nie zaś o pracujących tam strażnikach (wyjątkiem Konwój Macieja Żaka sprzed kilku lat). Tym razem dowiemy się trochę więcej o specyfice pracy w zakładzie karnym i nie będzie to wiedza przyjemna w przyswajaniu. Twórcy Klangoru nie zamierzają bowiem niczego osładzać – bluzgi latają jak pociski podczas strzelaniny, a relacje “klawiszy” i innych pracowników więzienia nie należą do szczególnie dyplomatycznych…

Wyreżyserowany w całości przez Łukasza Kośmickiego (znanego z międzynarodowej produkcji Ukryta gra) serial zapowiada się na bardzo profesjonalnie zrealizowaną produkcję – zdjęcia, praca kamery i montaż przywołują na myśl najlepsze zagraniczne thrillery, a umiejętnie prowadzona narracja i świetna obsada (na uwagę zasługują przede wszystkim występy młodych aktorów) powodują, że widz dość szybko “wsiąka” w tę historię. Choć Klangor nie ma w sobie nic z science fiction (a przynajmniej nie w pierwszym odcinku!), atmosferę tej produkcji można porównać z niemieckim hitem Netflixa, Dark – Świnoujście u Kośmickiego ma w sobie coś z baśniowego mroku Winden. Wygląda jednak na to, że Klangor (ciekawostka: słowo to oznacza krzyk żurawi, często zapowiadający wiosnę) nie będzie aż tak wielowątkową historią, co nie oznacza, że intrydze brakuje “gęstości”.

Najnowszy serial Canal+ to bardzo dobrze rokująca produkcja, która – przynajmniej w premierowym odcinku – wystrzega się sztampowości i banału. Choć dorosłych bohaterów grają tu dobrze, dla niektórych widzów może zbyt dobrze znane twarze, obsadę świetnie uzupełniają młodzi aktorzy, którzy bez wątpienia potwierdzą swój potencjał w kolejnych odcinkach, czy choćby Wojciech Mecwaldowski, grający w kontrze do swojego komediowego anturażu. Czekamy na więcej!

Avatar

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA