publicystyka filmowa

IKONICZNE FILMOWE MOMENTY 2018 ROKU

Autor: Jacek Lubiński
opublikowano
Kino to ruchomy obraz. Zbiór uwiecznionych „na taśmie” chwil. Niektóre z nich przechodzą w taki lub inny sposób do historii, dodając swoją cegiełkę do ogólnej charakterystyki danego okresu, z którym już bezpowrotnie będą się kojarzyć. Oto, co zapamiętamy z dobiegającego właśnie końca roku 2018. A może wy macie jakieś inne wspomnienia, niekoniecznie dobre? Komentujcie!

Przemowa ojca

Tamte dni, tamte noce

Zaczynamy z grubej rury. Monolog Michaela Stuhlbarga to jedna z najmocniejszych scen roku (choć sam film miał dziewiczą premierę jeszcze w 2017) i moment, który ustawia całą historię. Bez tej chwili Call Me by Your Name zostałoby zapamiętane jako „ten film o seksie z brzoskwinką” (gdzie „brzoskwinka” bynajmniej nie jest przezwiskiem dziewczyny).

Ci wspaniali filmowcy ze swoimi niezbyt wspaniałymi dokrętkami

Wszystkie pieniądze świata

Tym tytułem zapewne nikt by się nie przejął, gdyby nie padł ofiarą akcji #JaTeż, wskutek której w ostatniej chwili postanowiono wyciąć wszystkie sceny ze skrytym za charakteryzacją Kevinem Spaceyem i nakręcić je na nowo z udziałem innego aktora (już bez wymyślnego make-upu). Owocem tego niebywały szum wokół premiery, po której nastąpiła niezwykle krępująca dla twórców cisza, bo okazało się, że szkoda było zachodu i… pieniędzy.

Frances McDormand jak Rambo

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

Ten film ma wiele pamiętnych scen, ujęć, dialogów i postaci. Kiedy jednak po blisko roku myślimy o Trzech billboardach…, przed oczami jako pierwsza staje nam twarda, gotowa do walki babka w stroju roboczym i z przepaską na czole. Ten wizerunek był swoistą zapowiedzią skąpanych w feminizmie dwunastu miesięcy. W przeciwieństwie jednak do swoich następczyń ekranowa Mildred wypada niesamowicie naturalnie i na swój sposób subtelnie. I dlatego sprawdza się także poza tym odniesieniem.

Glob nie dla każdego

Disaster Artist

Słodko-gorzkie ujęcie sukcesu w Hollywood.

The Room nie da się podrobić. Dlatego dzieło Jamesa Franco pozostaje jedynie przyjemną ciekawostką o realizacji tamtego cuda. Taką, która zapewne szybko rozeszłaby się po kościach, gdyby nie incydent na ceremonii rozdania Złotych Globów, na której to nagrodzony statuetką Franco powstrzymywał próbującego powiedzieć parę słów do mikrofonu Tommy’ego Wiseau. Oto zarejestrowane na żywo słodko-gorzkie ujęcie sukcesu w Hollywood.

Wakanda, bitchez!

Czarna Pantera

O tym rozdziale marvelowskiej krainy herosów można mieć dobre lub złe zdanie. Ale nie ulega wątpliwości, że skutecznie spopularyzował on fikcyjne księstwo Wakandy, którego moment ujawnienia robi naprawdę duże wrażenie i pozostaje jedną z najbardziej pamiętnych sekwencji kina popularnego w minionym sezonie, odpowiednio ubarwiającym całe to komiksowe uniwersum. Tylko tyle i aż tyle.

Seks z rybom

Kształt wody

Podobna sytuacja co wyżej. Mimo deszczu oscarowych wyróżnień, jaki spadł na Guillermo del Toro i jego ekipę, efekt pracy ich wszystkich zapisze się w świadomości praktycznie głównie ze względu na rybo-człeka i jego (dosłowny) stosunek z Sally Hawkins. Kiedyś podobny epizod w swoim filmie Kevin Smith nazwał „interspecies erotica”. Tutaj to clou fabuły.

Modne grzybobranie

Nić widmo

Ostatnia rola wybitnego aktora, jakim bez wątpienia jest Daniel Day-Lewis, już sama w sobie czyni ten film ważnym momentem kinowej historii. W dodatku jest on nakręcony i zagrany w taki sposób, że trudno wybrać z niego definiujący całość kadr. Po seansie nie da się jednak zapomnieć motywu z „fungami”, które w jakiś pokrętny sposób dodają powyższemu pikanterii. Paradoksalnie nie jest to rzecz jednoznacznie kojarząca się z filmem. Ale też na tym polega jej magia.

Kuń z rzędem

Plagi Breslau

Na dziełko Patryka Vegi litościwie spuśćmy zasłonę milczenia. Gwarantem jego jakości niech będzie fakt w ogóle pozwalający mu zaistnieć w świadomości widzów, czyli scena z rozbestwionym zwierzęciem, które na jednym z wrocławskich mostów bez problemu zatrzymuje Małgorzata Kożuchowska. Potem aktorka znowu wjechała w kartony, ale ponieważ robiła to już wcześniej, to w tym wypadku nie ma o czym pisać.

Panna z gipsem

Lady Bird

Śliczna Saoirse Ronan nie wygląda tu najlepiej. Ma brzydkie, czerwone, „brudne” włosy i wbitą w różowy, lekarski cement rękę. I przez większość czasu chodzi z miną zbitego psiaka. Jak na ironię, to właśnie ten nieszczęsny obrazek młodzieżowego buntu na stałe zapisuje się w pamięci, czego o reszcie filmu już z czystym sumieniem napisać nie można. Znamienne, że za tę nową ikonę kinowej niezależności odpowiada Greta Gerwig, która kilka lat wcześniej sama nią była jako Frances Ha.

Atak easter eggów

Player One

Raj dla fanów.

Raj dla fanów popkultury masowego rażenia. Można psioczyć na film Stefka Spielberga, ale nigdy wcześniej nie było przecież takiego wodotrysku nawiązań, smaczków, cameo i innych drobiazgów (dla przeciętnego widza po prostu: pierdół dalekiego planu), które pieszczotliwie nazwano po wielkanocnych pisankach. Do dziś próbuje się wyłapać wszystkie.

Ostatnio dodane