Publicystyka filmowa
Aktorzy, którzy zrobili NIEPOWTARZALNE show na galach filmowych
Aktorzy, którzy zrobili NIEPOWTARZALNE SHOW na galach filmowych, to prawdziwi mistrzowie emocji i zaskoczeń, które zapierają dech w piersiach.
Nie wiem jak wy, ale ja czasem lubię posiedzieć na YouTubie, oglądając wyłącznie gale rozdania nagród filmowych: Oscarów, Złotych Palm, nagród BAFTA, Złotych Globów, nagród Amerykańskiego Instytutu Filmowego i wielu innych. Nie ukrywam, że świetnie się bawię, a najbardziej w momentach nieoczekiwanego zwycięstwa aktorów. Kiedy wychodzą na scenę, to odstawiają kompletne show. Przedstawiam niezapomniane występy aktorów na galach nagród filmowych.
Roberto Benigni
W 1999 roku, podczas wręczenia Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny, Sophia Loren powtórzyła za publicznością i krzyknęła z włoskim akcentem: „Robertooo!”. Kompletnie zaskoczony Roberto Benigni energicznie wskoczył na czerwony fotel przed sobą i nad głowami publiczności wyraził gestami swoją radość ze zwycięstwa. Kiedy pojawił się na scenie, powiedział, że chciałby wszystkich wycałować. Na koniec podziękował swoim rodzicom, którzy według niego podarowali mu najpiękniejszy prezent – biedę.
Tej nocy Roberto zdobył nie tylko nagrodę za najlepszy film nieanglojęzyczny, jakim okazało się Życie jest piękne, ale także wyróżnienie w kategorii najlepszy aktor. Jak sam żartobliwie przyznał – nie zasługuje na tego Oscara, ale ma nadzieję na zdobycie jeszcze innych statuetek.
Joe Pesci
W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć najkrótszego wystąpienia oscarowego w historii. Kiedy Brenda Fricker w 1991 roku wyczytywała nazwiska najlepszych aktorów drugoplanowych, a na końcu wskazała Joe Pesciego jako zwycięzcę za film Chłopcy z ferajny.
Pesci zupełnie się tego nie spodziewał. Potrząsnął głową i jak zahipnotyzowany podszedł do mównicy, a następnie wyrzucił z siebie słowa: „To dla mnie zaszczyt. Dziękuję”. Podobno tak krótka przemowa miała swoje przyczyny. Po pierwsze Joe nie miał przygotowanej mowy, bo nie dawał sobie szans na wygraną, a po drugie był mocno pijany i chciał jak najszybciej opuścić scenę.
Joe Pesci zanotował także świetny występ na uroczystości przyznania nagród Amerykańskiego Instytutu Filmowego za całokształt twórczości. Gala słynie z tego, że znani twórcy filmowi podczas swoich wystąpień oddają hołd innym, opowiadając o ich twórczości w bardzo zabawny sposób. Taki zaszczyt przypadł wielu, a tamtego wieczoru Pesci powiedział kilka słów na temat Roberta De Niro. Wypowiedź dotyczyła sceny z Chłopców z ferajny, w której Tommy dźga nożem Franka Vincenta. Pomiędzy ujęciami De Niro zanotował uwagę, którą niepewnie chciał przekazać Pesciemu. Zobaczcie sami.
Matt Damon i Ben Affleck
Zdecydowanie warto wymienić duet, który wychowywał się na jednym podwórku.
Po ogłoszeniu zwycięzców przez Jacka Lemmona i Waltera Matthau w kategorii najlepszy scenariusz Matt Damon i Ben Affleck zamarli. Mieli wtedy odpowiednio 27 i 25 lat, a zdobycie Oscara za scenariusz do Buntownika z wyboru w tak młodym wieku było ogromnym osiągnięciem. Niespodziewany sukces zamienili na świetną przemowę. Rozpoczął Ben, który przyznał, że to niezwykle satysfakcjonujący, ale i straszny moment. Następnie Affleck i Damon na przemian dziękowali swoim najbliższym w bardzo niestandardowy sposób. Wymieniali z pamięci najbliższe im osoby od rodziców po wszystkich świętych filmu. Na końcu zaczęli wykrzykiwać nazwiska aktorów i producentów, w tym Harveya Weinsteina, a wszystko spuentowali słowami: „Jeżeli o kimkolwiek zapomnieliśmy, to przepraszamy. Kochamy was”.
Eddie Redmayne
Na gali rozdania Oscarów w 2015 roku Cate Blanchett spośród pięciu kandydatów w kategorii najlepszy aktor wymieniła nazwisko zwycięzcy. Okazał się nim Eddie Redmayne (Teoria wszystkiego). Aktor całkowicie wzruszony stanął przy mównicy i oprócz podziękowań składanym w stronę poszczególnych osób zaczął pieszczotliwie mówić o otrzymanej statuetce. Obiecał, że będzie o nią dbał, a swojej partnerce zakomunikował, że w ich mieszkaniu trzeba znaleźć miejsce dla nowego „wspólnika”.
Adrien Brody
Oscarowy wieczór w 2003 roku należał do między innymi do Pianisty. Z gali wyszedł ze statuetką Roman Polański, nagrodzony za najlepszą reżyserię, oraz Ronald Harwood, wyróżniony za scenariusz adaptowany. Warto wspomnieć jeszcze o Adrienie Brodym nagrodzonym za najlepsze aktorstwo. Po odczytanym werdykcie mężczyzna wbiegł na scenę i pierwsze, co zrobił, to namiętnie pocałował Halle Berry, która wręczyła mu Oscara.
Don Rickles
Na gali przyznania nagród Amerykańskiego Instytutu Filmowego za całokształt twórczości Don Rickles złożył hołd Martinowi Scorsese, który tego wieczoru był honorowym gościem wydarzenia w Los Angeles. Słynący z bycia komikiem stand-upowym aktor zaczął swoje wystąpienie od słów: „Jest jedenasta, jestem zmęczony i mam dość”. Następnie w przezabawny i uszczypliwy sposób wypowiedział się na temat reżysera i jego twórczości.
Wspomniał między innymi o wzroście Scorsese, stwierdził, że ten nie nakręcił żadnych dobrych filmów, i nazwał go najbardziej wkurzającym reżyserem, jakiego zna. Wszystko ze świetnym poczuciem humoru. Na sam koniec nie mogło zabraknąć ciepłych słów w kierunku twórcy Chłopców z ferajny, które spuentowały świetne show Ricklesa.
Robin Williams
Robin Williams, jeden z największych komików wszech czasów, słynął z niesamowicie błyskotliwych i zabawnych występów. Na gali rozdania nagród Amerykańskiego Instytutu Filmowego złożył hołd wybitnemu aktorowi, jakim jest Al Pacino. Zaczął bardzo powoli, wymieniając jego największe osiągnięcia, takie jak Ojciec chrzestny, Serpico czy Pieskie popołudnie. „Przyznał” także Alowi Nagrodę Akademii Filmowej za Ojca chrzestnego oraz Wściekłego byka i obrócił to w świetny żart: „To Robert De Niro, ale jeśli wrzucimy De Niro do suszarki – otrzymamy Ala Pacino”. Williams kontynuował swoje show, a na sam koniec pogratulował aktorowi i poprosił wszystkich o wzniesienie toastu za Alfredo Jamesa Pacino.
Marlon Brando i Marie Louise Cruz
Postanowiłem umieścić w tym zestawieniu Marlona Brando, bo jego odmowa przyjęcia Oscara za rolę w Ojcu chrzestnym oraz nieobecność na gali była swego rodzaju występem oraz manifestem. Trudno zapomnieć o przejmującej wypowiedzi Marie Louise Cruz, która w imieniu Brando przekazała publiczności, dlaczego aktor nie przyjmie statuetki. Chodziło o protest w sprawie dyskryminacji oraz przedstawiania fałszywego wizerunku Indian w westernach. Marlon bardzo mocno wspierał Ruch Indian Amerykańskich i nie zgadzał się na ich traktowanie przez branżę filmową w taki sposób.
