Publicystyka filmowa
WIDMOWA FILMOTEKA, czyli filmy, KTÓRYCH NIE BYŁO – część V
Historię kinematografii tworzą zarówno filmy, które powstały, jak i te, których realizacja nie doszła do skutku, czyli Widmowa Filmoteka.
Historię kinematografii tworzą zarówno filmy, które powstały, jak i te, których realizacja nie doszła do skutku. Oto kolejna odsłona zestawienia niedoszłych produkcji filmowych, czyli Widmowa Filmoteka. Zobacz też: część pierwsza, część druga, część trzecia i część czwarta.
Christ Killer
Na długo przed tym, jak Gladiator II (2024) Ridleya Scotta trafił do kin, istniało wiele rozmaitych pomysłów na kontynuację przeboju z 2000 roku. Autorem jednego z nich był australijski wokalista Nick Cave, który napisał scenariusz pod roboczym tytułem Christ Killer. W tej wersji Maximus po śmierci trafia do czyśćca, po czym zostaje cudownie wskrzeszony przez rzymskie bóstwa jako nieśmiertelny wojownik i zesłany z powrotem na Ziemię, by zabić Jezusa oraz jego uczniów – i tym samym zdusić w zarodku konkurencyjne chrześcijaństwo. Nie trzeba chyba dodawać, że film w takim kształcie nie miał żadnych szans na realizację.

Godstar
Brian Jones, zmarły w tajemniczych okolicznościach gitarzysta The Rolling Stones, był bohaterem Stoned (2005) Stephena Woolleya, jednak jego losy już wcześniej pobudzały wyobraźnię rozmaitych twórców. Gensis P-Orridge, lider grupy Psychic TV, był do tego stopnia zafascynowany postacią Jonesa, że w połowie lat 80. napisał o nim piosenkę Godstar i zamierzał nakręcić tak samo zatytułowany film biograficzny. Skończyło się na planach i wydanej dopiero w 2012 roku ścieżce dźwiękowej Godstar: Thee Director’s Cut. Później mówiło się też o produkcji z udziałem członków Mansun, ale i z tego nic nie wyszło.
Liberace
Autobiograficzna powieść Scotta Thorsona Wielki Liberace swego czasu zainteresowała Warrena Beatty’ego, który chciał na jej kanwie nakręcić mieszaninę czarnej komedii, melodramatu i gorzkiej satyry o związku słynnego pianisty i jego dużo młodszego kochanka. Główne role przewidziano dla Robina Williamsa i Justina Timberlake’a. Powstało kilka wersji skryptu, ale z nieznanych przyczyn film nie powstał, przynajmniej nie w tym wykonaniu: w 2013 roku książkę Thorsona zekranizował Steven Soderbergh dla HBO. Wielki Liberace okazał się wielkim sukcesem (cztery tuziny nagród), toteż wersja Beatty’ego straciła rację bytu.

Marsjański poślizg w czasie
Kino odkryło literacką spuściznę Philipa K. Dicka stosunkowo późno, ale kiedy już do tego doszło, rozsupłał się worek z planowanymi ekranizacjami jego powieści i opowiadań, z których większość nie wyszła poza wczesny etap przedprodukcji. Filmowcy co najmniej dwa razy próbowali przenieść na ekran Marsjański poślizg w czasie: najpierw Brian Aldiss bezskutecznie przekonywał do tego Stanleya Kubricka, a kilka dekad później do adaptacji tej znakomitej książki z 1964 roku przymierzała się Dee Rees. Z tego też nic nie wyszło, za to reżyserka nakręciła jeden z odcinków serii Electric Dreams na podstawie opowiadań Dicka.
The Mile High Club
Na przełomie lat 70. i 80. Malcolm McLaren – brytyjski projektant mody, popowy konceptualista, menadżer muzyczny i okazjonalny muzyk – chciał nakręcić The Adventures of Melody, Lyric, and Tune, softpornograficzny rock’n’rollowy musical dla młodzieży o seksualnych wyczynach trzech piętnastolatek w Paryżu. Efebofilski projekt nie wzbudził zainteresowania producentów, podobnie jak The Mile Club High o nastolatkach, którzy organizują klub swingersów we wraku samolotu należącego do organizacji zrzeszającej sympatyków podniebnego seksu. Chyba nikt za bardzo nie żałuje, że te filmy nie powstały.

The Mothership
Po tajemniczym zniknięciu męża, samotna matka i jej dzieci odkrywają pod swoim wiejskim domem dziwaczny pozaziemski obiekt, który może pomóc im w odnalezieniu zaginionego – tak w skrócie przedstawia się fabuła przygodowego filmu science fiction w reżyserii Matthew Charmana i z Halle Berry, Molly Parker, Omarim Hardwickiem, Sydney Lemmon i Jonem Ortizem w obsadzie. Zdjęcia ukończono latem 2021 roku, ale trzy lata później włodarze Netflixa ogłosili, że z powodu przeciągającej się postprodukcji i innych nieprzekraczalnych problemów z ukończeniem całości, The Mothership zapewne nigdy nie trafi na ekrany.
Sinatra
Pogłoski na temat filmu o amerykańskim wokaliście krążą co najmniej od pół wieku. W 1975 roku brytyjski magazyn muzyczny Record Mirror donosił o rzekomej biografii z Davidem Bowie w roli głównej (Bowie później zdementował tę plotkę, zaś sam Sinatra podobno grzmiał, że nie zagra mnie żaden angielski pedzio). Ćwierć wieku później chęć nakręcenia filmu o Sinatrze ogłosił Martin Scorsese, typując do tytułowej roli najpierw Johna Travoltę, a następnie Leonardo Di Caprio. Scorsese wycofał się z przedsięwzięcia w 2017 roku, ale od tamtej pory co jakiś czas wraca do tematu, więc możliwe, że jego film kiedyś powstanie.

Sine Tempus
Clifford Price vel Goldie zdobył sławę jako pionier muzyki jungle w połowie lat 90. Z doskoku parał się także aktorstwem (soczyste epizody w Świat to za mało [1999] Michaela Apteda i Przekręcie [2000] Guya Ritchiego), lecz w pewnym momencie postanowił stanąć po drugiej stronie kamery. Trzygodzinna produkcja Sine Tempus miała mówić o dorastaniu młodego artysty graffiti, a pisząc scenariusz Goldie posiłkował się własnymi doświadczeniami na tym polu. Trwająca kilka lat praca nad tym filmem (zapowiadanym jako połączenie dramatu i kina noir) nie przyniosła jak dotąd żadnych efektów poza ścieżką dźwiękową z 2008 roku.
Suspiria
Przeróbka horroru Dario Argento z 1977 roku oczywiście powstała – w 2018 roku zrobił ją Luca Guadagnino. Ale już wcześniej Suspirię chciał nakręcić reżyser i scenarzysta David Gordon Green, obsadzając w głównych rolach Isabelle Huppert, Janet McTeer, Isabelle Fuhrman i Natalie Portman. Napisałem [scenariusz] z moim dźwiękowcem. Stworzyliśmy bardzo wierną, niezwykle elegancką operę – ekscytował się Green. Nie chodzi mi o operę muzyczną, ale o coś, co byłoby bardzo wyszukaną muzyką, a także szalenie wystawną, operową i elegancką scenografią. Okazało się jednak, że takiej Suspirii nikt nie chce sfinansować.

Wally
Pod koniec lat 70. Clive Donner planował filmową biografię niemieckiego malarza ekspresjonisty, Egona Schielego. Projekt pod tytułem Wally skupiał się na burzliwej relacji artysty z jego muzą i kochanką, Walburgą Neuzil. Brytyjski reżyser widział w tych rolach Davida Bowiego i Charlotte Rampling. Bowie, koneser sztuki i wielbiciel Schielego, od razu się zgodził. Anglik opowiadał, że scenariusz opowiada historię Egona od momentu, kiedy rozstał się ze swoim mistrzem, Gustavem Klimtem, i usamodzielnił jako artysta, po czas rozstania z Wally. Donnerowi nie udało się jednak zebrać wystarczających funduszy na realizację filmu.

