Publicystyka filmowa
REPO! THE GENETIC OPERA: SCI-FI cyberpunkowe dziwo klasy światowej
Repo! The Genetic Opera zasługuje chyba na miano najdziwniejszego cyberpunkowego dzieła science fiction w historii kina. Łamie wszelkie konwencje gatunkowe
Ten film zasługuje chyba na miano najdziwniejszego cyberpunkowego dzieła science fiction w historii kina, w ocenie ScreenRant. Repo! The Genetic Opera z 2008 to produkcja, która odważnie łamie wszelkie konwencje gatunkowe i hollywoodzkie (i nie tylko!) standardy. Ten musical horror science fiction odrzuca jakiekolwiek kompromisy na rzecz mainstreamu, tworząc coś absolutnie unikalnego. Jego narracja i wybory stylistyczne czerpią z tak odległych źródeł jak Piła, Łowca androidów i Rocky Horror Picture Show.
Akcja rozgrywa się w 2057 roku, gdy epidemia masowej niewydolności narządów dziesiątkuje ludzkość. Korporacja GeneCo dostarcza ratujące życie przeszczepy, jednocześnie uzależniając ludzi od narkotyku Zydrate i ścigając dłużników przez repo men – najemników windykujących organy. Film splata historię siedemnastoletniej chorej Shilo, Grave Robbera trudniącego się nielegalnym handlem narkotykami oraz rodziny Largo władającej GeneCo. Całość opowiedziana jest niemal bez dialogów – praktycznie wszystko zostaje wyśpiewane w konwencji rock opery.

Fabuła przeplatana jest tandetnymi komiksowymi wstawkami, co wynikało z ograniczeń budżetowych, ale ostatecznie potęguje surrealistyczny charakter dzieła. Scenografia i kostiumy łączą teatralność, estetykę gotycką i bondage, kontrastowe oświetlenie operuje jaskrawymi neonami i strugami sztucznej krwi, a frenetyczny montaż wywołuje uczucie gorączkowego snu. Film perfekcyjnie ilustruje cyberpunkową wizję high-tech, low-life przyszłości.
Co ciekawe, w filmie pojawia się kilka znanych nazwisk – twórcy zaangażowali m.in. Paris Hilton, które poradziła sobie całkiem przyzwoicie. Obok niej pojawił się również znany m.in. z Chłopców z ferajny, Niksona i Firmy Paul Sorvino. Repo! nigdy nie zdradza swojej niszowej publiczności i konsekwentnie odrzuca mainstream. To dzieło stworzone dla gotów, punków, emo kids, buntowników i wyrzutków społecznych.

Muzyka autorstwa Terrance’a Zdunicha i Darrena Smitha to mieszanka rocka gotyckiego, industrialu, metalu i punku z odrobiną tradycyjnej opery. Ścieżka dźwiękowa sama w sobie stanowi powód, by obejrzeć film. Repo! The Genetic Opera udowadnia, że można być kompletnie nieprzewidywalnym i stworzyć cyberpunkowe dziwo, które wręcz krzyczy jestem kultowym midnight movie.

