Connect with us

Publicystyka filmowa

POLSKIE FILMY NAGRADZANE ZA GRANICĄ, czyli cudze chwalicie…

POLSKIE FILMY NAGRADZANE ZA GRANICĄ odkrywają niezwykłe sukcesy rodzimego kina. Odkryj, które tytuły podbiły światowe festiwale!

Published

on

Mimo że polskie kino od kilku lub kilkunastu nawet lat regularnie wyróżniane jest na festiwalach i rozdaniach nagród, bardzo często spotykamy się z przekonaniem, że polska kinematografia nie ma się czym pochwalić. Uznaliśmy więc za stosowne i potrzebne, by dokonać podsumowania sukcesów rodzimych filmów poza granicami kraju, po to, by raz na zawsze zadać kłam twierdzeniu, że współczesne polskie kino nie zasługuje na uwagę.

Advertisement

W poniższym zestawieniu znajdziecie pełnometrażowe filmy fabularne zrealizowane w całości lub częściowo z wykorzystaniem polskich funduszy. Przyjrzeliśmy się im pod kątem zdobytych nagród: tych najbardziej medialnych (Oscar, Złoty Glob, BAFTA), najbardziej prestiżowych (festiwale w Cannes, Wenecji i Berlinie), a także tych tylko odrobinę mniej prestiżowych, ale równie nobilitujących (Europejskie Nagrody Filmowe, Sundance, Karlove Vary, Locarno i inne). Nie uwzględniliśmy festiwali specjalistycznych, poświęconych filmom krótkometrażowym czy dokumentalnym, gdyż znaczenie tych nagród – mimo ich prestiżu w określonych kręgach – nie ma bezpośredniego przełożenia na rozpoznawalność i popularność danego tytułu.

Ważne: poniższy artykuł bierze pod uwagę jedynie nagradzane polskie filmy, nie zaś ważne nagrody Polaków za pracę przy innych filmach. Nie znajdziecie tu zatem Janusza Kamińskiego, zdobywcy dwóch Oscarów i nagrody BAFTA, ani Allana Starskiego i Ewy Braun, duetu scenografów, którzy – podobnie jak Kamiński – odebrali statuetkę za Listę Schindlera (1993) Stevena Spielberga. Ba! W części poświęconej laureatom Oscarów nie uświadczycie też ś.p. Andrzeja Wajdy, który otrzymał honorowego Oscara za całokształt twórczości, a nie za jedno ze swych wybitnych dzieł. Zatem zapraszam do podróży przez krainę złotem i blichtrem płynącą, w której sporadycznie błyszczą także polskie tytuły.

Advertisement

„ŚWIĘTA TRÓJCA”: OSCARY, ZŁOTE GLOBY, NAGRODY BAFTA

Kadr z filmu „Ida” (2013)

Gdy w 1983 roku Danton, francusko-polsko-niemiecka koprodukcja Andrzeja Wajdy, zdobywał nagrodę BAFTA, był to pierwszy i na wiele lat ostatni tego typu laur dla filmu choćby częściowo produkowanego przez Polaków. Złote Globy nigdy nas nie lubiły – dość powiedzieć, że w zapoczątkowanej w połowie lat 60. ubiegłego stulecie historii nagród dla filmu zagranicznego raptem dwukrotnie nominowane były polskie dzieła (w 1985 roku Rok spokojnego słońca Krzysztofa Zanussiego i blisko 30 lat później Ida Pawła Pawlikowskiego). Nieco częściej dostrzegała nas Brytyjska Akademia Filmu i Telewizji – oprócz wspomnianego Dantona na wyróżnienie zasłużyły także Europa Europa Agnieszki Holland i Trzy kolory. Czerwony Krzysztofa Kieślowskiego (nominacje, odpowiednio, w 1992 i 1994 roku).

Oba te tytuły były jednak koprodukcjami, które nie były jednoznacznie kojarzone z Polską, dlatego dopiero wspomniana Ida, która zdobyła nagrodę BAFTA w 2014 roku, stała się pierwszym stuprocentowo polskim tytułem wyróżnionym w ten sposób. Zresztą to, co podczas sezonu nagród AD 2014 nawywijała Ida, było wydarzeniem bez precedensu. Niewiele zabrakło, by czarno-biała perła ustrzeliła klasycznego hat-tricka, zdobywając „świętą trójcę” nagród filmowych, ale Hollywood Foreign Press Association, które przyznaje Globy, postawiło na Lewiatana Andrieja Zwiagincewa.

Film Pawlikowskiego odniósł największy sukces w długiej historii polskiej kinematografii, chociaż wielokrotnie rodzime obrazy były nominowane do Oscara: zwłaszcza lata 70. były w tej kwestii udane, gdy wśród kilku wyróżnionych filmów swoje miejsce znajdowały dzieła takie, jak Nóż w wodzie (pierwsza nominacja dla Polski w 1963 roku), Faraon czy Potop. Rekordzistą pod względem polskich nominacji do Oscara jest mistrz Wajda, którego ten zaszczyt spotykał czterokrotnie (za Ziemię obiecaną, Panny z Wilka, Człowieka z żelaza i Katyń).

Advertisement

W innych oscarowych kategoriach możemy poszczycić się dwoma zwycięstwami: w 1983 roku Zbigniew Rybczyński triumfował z krótkometrażową animacją Tango, zaś 25 lat później w tej samej kategorii zwycięzcą okazał się Piotruś i Wilk, brytyjsko-polska koprodukcja w reżyserii Suzie Templeton, zrealizowana przy wydatnym udziale Studia Se-ma-for.

CANNES

Kadr z filmu Człowiek z żelaza (1981)

„Znowu nie ma nas w Cannes!” – podobne nagłówki gazet i internetowych newsów pojawiają się w Polsce od lat i rzeczywiście: w konkursie głównym nie było nas tak naprawdę od 1990 roku, kiedy to po ośmiu latach „półkownikowania” Przesłuchanie Ryszarda Bugajskiego stanęło do walki o Złotą Palmę. Wygrała wówczas Dzikość serca Davida Lyncha, ale porażkę w głównej kategorii osłodziła nagroda aktorska dla Krystyny Jandy.

Niektórzy za polski film chcą uznawać Pianistę (2002) Romana Polańskiego, choć równie liczni są przeciwnicy takiego podejścia. Tak czy inaczej, Polański za swój film zdobył Złotą Palmę, a my mogliśmy – choćby w minimalnym stopniu – cieszyć się wygraną rodaka i polskiej bądź co bądź historii opowiedzianej w Pianiście. Od tamtej pory jednak w głównym konkursie próżno szukać filmów zrealizowanych w Polsce. Warto jednak przywołać liczne osiągnięcia rodzimych produkcji sprzed kilkudziesięciu lat.

Advertisement

Konto polskich nagród w Cannes otworzyła w 1954 roku Piątka z ulicy Barskiej Aleksandra Forda, która wystartowała w głównym konkursie (była to ostatnia edycja, w której najwyższym laurem było Grand Prix; rok później zadebiutowała Złota Palma). Był to debiut wręcz wymarzony, gdyż film Forda zdobył specjalne wyróżnienie za reżyserię oraz nagrodę międzynarodową. Podczas tamtej edycji w sekcji filmów krótkometrażowych nagrodę za realizację dokumentu Stare miasto otrzymał Jerzy Bossak, wcześniej wyróżniony w Cannes za Powódź.

W roku 1957 Nagrodę Specjalną Jury otrzymał Kanał Andrzeja Wajdy, cztery lata później to samo wyróżnienie spotkało Matkę Joannę od Aniołów Jerzego Kawalerowicza, a w 1973 roku – Sanatorium pod Klepsydrą Wojciecha Jerzego Hasa. W latach 80. osiągnięcie to powtórzyły Constans (1980) Krzysztofa Zanussiego i Krótki film o zabijaniu (1988) Krzysztofa Kieślowskiego. W międzyczasie nagrody FIPRESCI czy jury ekumenicznego zdobywały tytuły takie, jak Pasażerka Andrzeja Munka czy Aktorzy prowincjonalni Agnieszki Holland.

Advertisement

Wszystko to blednie wobec jednego, najważniejszego sukcesu polskiego kina w Cannes – a sukces ten mógł osiągnąć tylko jeden człowiek. Andrzej Wajda kończył Człowieka z żelaza w pośpiechu, by zdążyć wysłać go na francuski festiwal. Choć nie był zadowolony z efektu końcowego, zgłosił film do konkursu, który ostatecznie wygrał, zdobywając w ten sposób pierwszą i jak dotąd ostatnią Złotą Palmę dla Polski.

WENECJA

Kadr z filmu Rok spokojnego słońca (1984)

Cannes nie jest miejscem, w którym polskie produkcje regularnie triumfują, nie jest nim także weneckie Lido, choć w historii najstarszego festiwalu filmowego mieliśmy nieco więcej powodów do radości. Złotym Lwem nagrodzone zostały dzieła dwóch Krzysztofów: Zanussiego (Rok spokojnego słońca w 1984 roku) i Kieślowski (Trzy kolory. Niebieski w 1993 roku), a w głównym konkursie polskie filmy obecne były już od pierwszej edycji festiwalu w 1932 roku, kiedy to Adam Krzeptowski, nikomu nieznany dziś reżyser, w Białym śladzie odkrywał przed krytykami filmowymi całego świata polskie góry.

W latach 1935–1938 członkiem jury konkursu głównego był nasz rodak, filmowiec Ryszard Ordyński. W 1948 roku na Lido obok Johna Forda startował inny, nasz: Aleksander, który prezentował światu swoją Ulicę Graniczną. Krzysztof Zanussi zdobył także w Wenecji Nagrodę Specjalną Jury, ale było to w 1992 roku za film Imperatyw, a więc produkcję niemiecko-francuską. Niemałe zamieszanie na Lido wywołał w 1997 roku swoimi Historiami miłosnymi Jerzy Stuhr, który wyjechał z Wenecji m.in. z nagrodą FIPRESCI, a dekadę później kilka pomniejszych nagród zdobył tam ze Sztuczkami Andrzej Jakimowski.

Advertisement

W 2003 roku w konkursie głównym na Lido wyświetlana była Pornografia Jana Jakuba Kolskiego, w 2012 roku poza konkursem pokazano tam Wałęsę. Człowieka z nadziei Andrzeja Wajdy, a trzy lata później o Złotego Lwa rywalizowało 11 minut Jerzego Skolimowskiego, ostatni jak dotąd polski film, który pojawił się w weneckim konkursie.

BERLIN

Kadr z filmu Dreszcze (1981)

Choć mieliśmy swoje sukcesy na słynnych imprezach filmowych we Francji i we Włoszech, żaden inny festiwal nie pokochał polskich filmów tak, jak Berlinale. To paradoks, bo tylko tam – spośród trzech najważniejszych festiwali – rodzime produkcje nigdy nie zdobyły głównej nagrody, ale od kilku lat polscy filmowcy wyjeżdżają ze stolicy Niemiec z bardziej lub mniej prestiżowymi nagrodami.

Srebrne Niedźwiedzie dla najlepszego reżysera zdobywali tam Krzysztof Kieślowski (w 1994 roku za Trzy kolory. Niebieski) i Małgorzata Szumowska (Body/Ciało w 2015 roku), a ten sam laur za Autora widmo zgarnął też nasz Roman Polański. Berlinale wyróżniało też polskich aktorów: w 1976 roku Jadwigę Barańską za Noce i dnie Jerzego Antczaka, w 1980 roku Andrzeja Seweryna za Dyrygenta Andrzeja Wajdy, a rok później Barbarę Grabowską za Gorączkę Agnieszki Holland.

Advertisement

Bodaj największym laurem przyznanym w Berlinie polskiemu filmowi była Nagroda Specjalna Jury dla Dreszczy Wojciecha Marczewskiego w 1981 roku – jak widać, festiwalowo był to bardzo udany rok dla polskiego kina. W ostatnich latach nasze filmy regularnie zdobywają pomniejsze laury: Teddy Award (W imię… Małgorzaty Szumowskiej w 2013 roku) czy nagrodę im. Alfreda Bauera za innowacyjność (Tatarak Andrzeja Wajdy z 2009 roku czy ubiegłoroczny Pokot Agnieszki Holland), a zdobywcą przyznawanej zaledwie od 2008 roku nagrody za scenariusz w 2016 roku został debiutujący w Berlinie Tomasz Wasilewski i jego Zjednoczone Stany Miłości.

EUROPEJSKIE NAGRODY FILMOWE

Kadr z filmu Krótki film o zabijaniu (1988)

Najmłodsze w tym zestawieniu nagrody także dość regularnie trafiają w ręce polskich twórców, a film z naszego kraju został pierwszym głównym zwycięzcą EFA – było to w 1988 roku, gdy zwyciężyła Krótki film o zabijaniu Krzysztofa Kieślowskiego. Rok później odkryciem roku okrzyknięto Macieja Dejczera i jego 300 mil do nieba, a przez wiele następnych lat jedynymi laureatami z Polski byli dokumentaliści, na czele z Marcelem Łozińskim, wyróżnionym dwukrotnie: w 1993 roku za 89 mm od Europy oraz 16 lat później za Poste restante.

W ostatnich latach największym naszym sukcesem podczas EFA była oczywiście Ida, która zdobyła 5 nagród z 7 nominacji, w tym dla najlepszego filmu, za reżyserię, scenariusz, zdjęcia oraz nagrodę publiczności. Dwa lata później publiczność najlepszym filmem okrzyknęła Body/Ciało Małgorzaty Szumowskiej (zapewne przy dużym udziale głosujących z Polski), a ostatnie sukcesy polskich filmów podczas Europejskich Nagród Filmowych miały miejsce zaledwie kilka dni temu, podczas gali w grudniu 2017 roku. Właśnie wtedy ogłoszono, że najlepszym europejskim pełnometrażowym filmem animowanym został Twój Vincent, polsko-brytyjska koprodukcja, a za najlepszy dokument uznano Komunię Anny Zameckiej. Wisienką na torcie był zaś laur za kostiumy do Pokotu dla Katarzyny Lewińskiej.

Advertisement

INNE FESTIWALE I NAGRODY

Kadr z filmu Córki dancingu (2015)

Mieliśmy swoje triumfy w Locarno (Złote Lamparty dla Iluminacji Krzysztofa Zanussiego i Jeziora Bodeńskiego Janusza Zaorskiego, Nagroda Specjalna Jury dla 33 scen z życia Małgorzaty Szumowskiej, a niedawno nagroda aktorska dla Andrzeja Seweryna za Ostatnią rodzinę), w 1980 Andrzej Wajda z Dyrygentem, a w 1985 roku Radosław Piwowarski ze swoim Yesterday triumfowali na prestiżowym festiwalu w San Sebastian.

Jednym z pierwszych dużych laurów dla filmu z Polski była główna nagroda w Karlovych Varach dla Ostatniego etapu Wandy Jakubowskiej w 1948 roku – blisko 60 lat później klamrą spięli to państwo Krauzowie, których Mój Nikifor zdobył Złoty Globus w 2005 roku. Piękne festiwalowe tournée zaliczył kilkanaście lat temu Wojciech Smarzowski ze swoim Weselem (2004; nagrody w Karlovych Varach, Locarno i Warszawie), ale bezapelacyjnie jednym z największych międzynarodowych sukcesów w polskim kinie były Córki dancingu (2015), Agnieszki Smoczyńskiej. Surrealistyczny musical nie tylko zdobył w 2016 roku Nagrodę Specjalną Jury podczas prestiżowego festiwalu w Sundance, ale zachwycał publiczność w niemal każdym zakątku globu (Austin, Porto, Nashville, Wilno, Sofia, Calgary), trafiając na listy najlepszych filmów 2016 i 2017 roku (w zależności od daty premiery) zagranicznych dziennikarzy. Czemu więc, poza nagrodą za debiut w Gdyni, film Agnieszki Smoczyńskiej nie został należycie doceniony w kraju?

***

Advertisement

Niech to pytanie stanowi podsumowanie tego może nie wyczerpującego, ale przekrojowego zestawienia, ukazującego dorobek polskich filmów w zagranicznych wyścigach po nagrody. Co oczywiste, nie byliśmy w stanie wymienić tu WSZYSTKICH nagród zdobytych przez polskie filmy za granicą – nie wspominaliśmy o festiwalach w Moskwie, Mar del Plata czy Tokio, ale są to dziś imprezy na tyle niszowe, że zdobyte na nich laury nie są tak nobilitujące, jak kiedyś. Pytanie kończące poprzedni akapit pozostaje aktualne: dlaczego niektóre polskie filmy, które na Zachodzie robią furorę, nie są w stanie przebić się w kraju? Czyżbyśmy byli nie dość otwarci na naszych rodzimych twórców? Nad odpowiedziami na te pytania powinniśmy zastanowić się wszyscy, zwłaszcza dziś, gdy polskie kino radzi sobie coraz lepiej.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *