Zestawienie
1982, rok cudów! 6 arcydzieł SCI-FI (+ bonus) w 12 miesięcy
Są lata ważne dla kina i są lata, które definiują całe gatunki. Dla science fiction takim momentem był bez wątpienia rok 1982.
Są lata ważne dla kina i są lata, które definiują całe gatunki. Dla science fiction takim momentem był bez wątpienia rok 1982. W ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy do kin trafiły filmy, które nie tylko okazały się artystycznymi sukcesami, ale również na dekady wpłynęły na sposób opowiadania historii o przyszłości, technologii, kosmosie i człowieku. Co ciekawe, nie wszystkie zostały od razu docenione. Niektóre poniosły finansowe porażki, inne spotkały się z chłodnym przyjęciem krytyków. Dziś trudno jednak wyobrazić sobie historię sci-fi bez nich. Kolejność przypadkowa.
Łowca androidów (Blade Runner)
Niewiele filmów science fiction miało równie ogromny wpływ na kulturę popularną. Gdy Ridley Scott przenosił na ekran motywy z twórczości Philipa K. Dicka, prawdopodobnie nie przypuszczał, że stworzy wizualny język całego podgatunku. Cyberpunk istniał wcześniej (aczkolwiek wtedy jeszcze nienazwany) w literaturze, ale to właśnie Blade Runner nadał mu twarz.

Historia Ricka Deckarda polującego na zbuntowane androidy stała się czymś znacznie więcej niż futurystycznym noir-kryminałem. Film zadawał pytania o naturę człowieczeństwa, pamięci i świadomości, jednocześnie zachwycając jedną z najbardziej dopracowanych scenografii w historii kina. Deszczowe ulice Los Angeles, gigantyczne reklamy, latające samochody i industrialny mrok były później kopiowane przez setki twórców filmów, seriali i gier.
Co ciekawe, podczas premiery film nie odniósł wielkiego sukcesu. Z czasem jednak urósł do rangi jednego z najważniejszych dzieł science fiction wszech czasów. Dziś trudno znaleźć produkcję sci-fi, która nie byłaby mu czegoś winna.

Coś (The Thing)
John Carpenter nakręcił horror science fiction tak dobry, że przez wielu widzów jest dziś uznawany za najlepszy film grozy w historii. Problem w tym, że w 1982 roku publiczność nie była gotowa na jego pesymistyczną wizję. Film przepadł w kinach, przyćmiony przez znacznie bardziej optymistycznego E.T.
Akcja rozgrywa się na odizolowanej stacji badawczej na Antarktydzie, gdzie grupa naukowców odkrywa pozaziemską formę życia zdolną do perfekcyjnego kopiowania ludzi. Carpenter wykorzystał ten prosty punkt wyjścia do stworzenia jednego z najbardziej paranoicznych filmów w historii kina. W świecie Coś nikomu nie można ufać, ponieważ każdy może być już potworem.

Po ponad czterech dekadach film nadal imponuje praktycznymi efektami specjalnymi Roba Bottina. Transformacje obcego organizmu do dziś wyglądają bardziej przekonująco niż wiele współczesnych efektów komputerowych. To horror, który nie zestarzał się niemal wcale.
Mad Max 2 (Mad Max 2: The Road Warrior)
Jeżeli Łowca androidów zdefiniował cyberpunk sci-fi, to Mad Max 2 stworzył wizualny słownik postapokalipsy. George Miller przedstawił świat po upadku cywilizacji, w którym paliwo stało się najcenniejszym zasobem, a przemoc podstawowym językiem komunikacji.

Mel Gibson ponownie wciela się w Maksa Rockatansky’ego, samotnego wędrowca przemierzającego pustkowia Australii. Fabuła jest zaskakująco prosta, ale siła filmu tkwi gdzie indziej. Miller stworzył niezwykle sugestywną wizję przyszłości, która później inspirowała niezliczone filmy, komiksy i gry komputerowe.
Wpływ Mad Maxa 2 na kulturę popularną trudno przecenić. Bez niego prawdopodobnie nie byłoby serii Fallout, wielu japońskich mang postapokaliptycznych ani ogromnej części kina science fiction lat 80. i 90. Nawet dziś pozostaje wzorem dla twórców filmowej akcji.

E.T. (E.T. the Extra-Terrestrial)
W tym samym roku, w którym widzowie mogli oglądać mrocznego Blade Runnera i nihilistyczne Coś, Steven Spielberg przypomniał światu, że science fiction może być również pełne ciepła, nadziei i wzruszeń.
Historia chłopca zaprzyjaźniającego się z zagubionym kosmitą szybko stała się jednym z największych fenomenów w historii kina. Spielberg stworzył film familijny, który trafiał zarówno do dzieci, jak i dorosłych. Pod powierzchnią opowieści o przybyszu z kosmosu kryła się jednak historia samotności, rozpadu rodziny i potrzeby bliskości.

E.T. przez wiele lat pozostawał najbardziej dochodowym filmem wszech czasów. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że zmienił sposób postrzegania obcych w kinie popularnym. Zamiast kolejnego zagrożenia z kosmosu widzowie otrzymali bohatera, którego po prostu nie sposób było nie pokochać.
Tron (Tron)
Dziś żyjemy w świecie internetu, sztucznej inteligencji i rzeczywistości wirtualnej. W 1982 roku większość ludzi miała jednak bardzo mgliste pojęcie o komputerach. Właśnie dlatego Tron wydawał się wówczas filmem przybyłym z przyszłości.

Produkcja Disneya opowiada historię programisty przeniesionego do wnętrza cyfrowego świata. Tam musi walczyć o przetrwanie w rzeczywistości rządzonej przez programy komputerowe i sztuczną inteligencję. Sam pomysł był niezwykle nowatorski, ale jeszcze większe wrażenie robiła strona wizualna.
Film wykorzystywał pionierskie efekty komputerowe i stworzył estetykę, która do dziś pozostaje natychmiast rozpoznawalna. Choć współczesnemu widzowi może wydać się momentami naiwny, jego znaczenie dla rozwoju science fiction pozostaje niepodważalne.

Star Trek II: Gniew Khana (Star Trek II: The Wrath of Khan)
W historii wielkich franczyz rzadko zdarza się sytuacja, w której druga część okazuje się dziełem znacznie lepszym od pierwszej. Star Trek II jest jednym z najbardziej spektakularnych wyjątków od tej reguły.
Film opowiada o powrocie Khana Nooniena Singha, jednego z najbardziej pamiętnych przeciwników kapitana Kirka. To jednak znacznie więcej niż kosmiczna przygoda. Twórcy stworzyli opowieść o starzeniu się, odpowiedzialności, zemście i konsekwencjach dawnych decyzji.

Wielu fanów uważa Gniew Khana za najlepszy film w całej historii marki Star Trek. Co ważniejsze, produkcja udowodniła, że science fiction może być jednocześnie widowiskowe, emocjonalne i zaskakująco dojrzałe.
Bonus: Liquid Sky (Liquid Sky)
Na tle wszystkich wymienionych wyżej klasyków Liquid Sky wygląda jak przybysz z innej planety. To jedno z najbardziej osobliwych, eksperymentalnych i niepokojących science fiction lat 80., które z biegiem czasu zdobyło status filmu kultowego.

Akcja rozgrywa się w nowojorskim środowisku nowej fali, mody i artystycznego undergroundu. W tym samym czasie na Ziemię przybywają mikroskopijni kosmici zainteresowani substancjami wydzielanymi przez ludzki mózg podczas seksualnej ekstazy. Brzmi absurdalnie? Tylko do pewnego stopnia. Film wykorzystuje ten szalony pomysł do stworzenia surrealistycznej opowieści o tożsamości, seksualności i kulturze początku lat 80.
Liquid Sky pozostaje jednym z najbardziej nietypowych dzieł science fiction swojej epoki. Nigdy nie zdobył popularności porównywalnej z innymi tytułami z 1982 roku, ale właśnie dlatego warto o nim pamiętać. To dowód na to, jak odważne i różnorodne potrafiło być science fiction w roku, który wielu uważa za najlepszy w historii gatunku.

