Connect with us

Zestawienie

10 NAJAMBITNIEJSZYCH filmów SCI-FI ostatnich 25 lat. Bez blockbusterów!

Sci-fi od zawsze było gatunkiem, który pozwalał twórcom myśleć na większą skalę. Podróże w czasie, sztuczna inteligencja, obce cywilizacje.

Published

on

10 NAJAMBITNIEJSZYCH filmów SCI-FI ostatnich 25 lat. Bez blockbusterów!

Science fiction od zawsze było gatunkiem, który pozwalał twórcom myśleć na większą skalę. Podróże w czasie, sztuczna inteligencja, obce cywilizacje, alternatywne rzeczywistości czy przyszłość ludzkości dają filmowcom możliwość zadawania pytań, na które inne niż sci-fi gatunki często nie mają miejsca. Ale ambicja nie zawsze oznacza ogromny budżet i spektakularne efekty specjalne, choć tego nie wyklucza.

Advertisement

Nie ma tutaj Christophera Nolana ani Denisa Villeneuve’a. Nie dlatego, że ich filmy nie są ambitne. Wręcz przeciwnie – Interstellar, Incepcja, Diuna czy Blade Runner 2049 należą do najbardziej imponujących produkcji science fiction ostatnich kilkudziesięciu lat. Są też najbardziej oczywistymi odpowiedziami na pytanie o ambitne sci-fi, więc zamiast kolejnego zestawienia wielkich widowisk wybraliśmy filmy, których ambicja często wynikała z pomysłu, eksperymentu, ryzyka albo próby zrobienia czegoś, czego wcześniej właściwie nie dało się zobaczyć na ekranie.

SCI-FI

Wynalazek (Primer, 2004)

Shane Carruth nakręcił Wynalazek za około 7 tysięcy dolarów, a mimo tego stworzył jeden z najbardziej skomplikowanych filmów o podróżach w czasie. Nie ma tutaj efektownych maszyn, futurystycznych laboratoriów ani wielkich scen akcji. Są dwaj inżynierowie, którzy przypadkiem odkrywają sposób na przemieszczanie się w czasie.

Advertisement

I właśnie na tym polega niezwykłość filmu. Carruth traktuje podróże w czasie nie jak magiczny element fabuły, ale jak problem techniczny, który bohaterowie próbują rozwiązać metodą prób i błędów. Każde kolejne wykorzystanie wynalazku powoduje nowe konsekwencje, a granica między oryginalną wersją wydarzeń i jej kolejnymi wariantami szybko zaczyna się zacierać. Primer nie zamierza prowadzić widza za rękę. Wręcz przeciwnie – zakłada, że będziecie chcieli sami rozrysować sobie chronologię wydarzeń. To sci-fi w najbardziej inżynieryjnym wydaniu.

SCI-FI

Źródło (The Fountain, 2006)

Darren Aronofsky postanowił zrobić film o śmierci, miłości i pragnieniu nieśmiertelności, a następnie opowiedzieć tę historię poprzez trzy różne epoki i rzeczywistości. Hugh Jackman wciela się w bohatera, którego kolejne wcielenia próbują pokonać śmierć – jako konkwistador poszukujący mitycznego źródła życia, współczesny lekarz próbujący uratować umierającą żonę oraz astronauta przemierzający kosmos w poszukiwaniu odpowiedzi.

Advertisement

Źródło jest jednym z tych filmów, które bardziej się odczuwa, niż rozwiązuje. Aronofsky nie próbuje wszystkiego logicznie wyjaśniać. Zamiast tego buduje wizualną i emocjonalną opowieść o tym, dlaczego człowiek tak bardzo boi się końca. To sci-fi niezwykle osobiste, momentami wręcz mistyczne. I zdecydowanie nie dla widza oczekującego klasycznej narracji.

SCI-FI

W stronę słońca (Sunshine, 2007)

Słońce umiera, a wraz z nim Ziemia. Grupa astronautów otrzymuje zadanie dostarczenia gigantycznego ładunku, który ma ponownie rozniecić gwiazdę. Brzmi jak materiał na wielkie widowisko sci-fi, ale Danny Boyle szybko pokazuje, że bardziej interesuje go psychologia ludzi zamkniętych w statku lecącym w kierunku czegoś, czego nie są w stanie kontrolować.

Advertisement

W stronę słońca łączy kilka różnych odmian kina. Zaczyna jako ambitne hard sci-fi, później staje się thrillerem, a w pewnym momencie niemal horrorem. Boyle potrafi też wykorzystać światło i dźwięk do budowania napięcia, którego nie potrzebowałby klasyczny film katastroficzny. Najbardziej imponujące jest jednak to, jak wiele film próbuje zmieścić w stosunkowo prostej historii. Jest tu nauka, kwestia przetrwania gatunku, religijna niemal fascynacja Słońcem, poświęcenie i pytanie, ile człowiek jest gotów poświęcić dla przyszłości innych.

SCI-FI

Dystrykt 9 (District 9, 2009)

Neill Blomkamp miał znacznie mniejszy budżet niż hollywoodzkie widowiska, ale wykorzystał go w sposób wyjątkowo pomysłowy. Zamiast kolejnej historii o inwazji kosmitów stworzył film, w którym obca cywilizacja zostaje potraktowana jak grupa uchodźców zamkniętych w getcie. Akcja rozgrywa się w Johannesburgu, gdzie ludzkość od lat żyje obok przybyszów z kosmosu. Kosmici są jednak izolowani, wykorzystywani i traktowani jak problem, który należy usunąć z miasta.

Advertisement

Blomkamp miesza sci-fi z kinem dokumentalnym, akcją i satyrą społeczną. Dystrykt 9 działa jako widowisko, ale jednocześnie trudno nie dostrzec w nim komentarza dotyczącego apartheidu, segregacji, ksenofobii i stosunku społeczeństw do obcych. Największa ambicja filmu polega na tym, że kosmici są tutaj mniej obcy niż ludzie.

Dystrykt 9 SCI-FI

Atlas chmur (Cloud Atlas, 2012)

Trudno byłoby stworzyć listę najbardziej ambitnych filmów sci-fi i pominąć Atlas chmur. Tom Tykwer oraz rodzeństwo Wachowskich próbują opowiedzieć kilka historii rozgrywających się na przestrzeni setek lat, a dodatkowo łączą je ze sobą poprzez aktorów wcielających się w różne postacie. Mamy XIX-wieczną podróż morską, historię kompozytora, thriller rozgrywający się w latach 70., dystopijną przyszłość i kolejne warianty świata, które stopniowo zaczynają się ze sobą łączyć.

Advertisement

To film ogromnie ryzykowny. Nie wszystkie jego elementy działają równie dobrze, a konstrukcja może momentami przytłaczać. Ale właśnie dlatego trudno odmówić mu ambicji. Twórcy próbują odpowiedzieć na pytanie, czy ludzkie działania mają znaczenie, jeśli pojedyncze życie jest tylko fragmentem znacznie większej historii.

Atlas chmur SCI-FI

Ona (Her, 2013)

Spike Jonze podchodzi do sztucznej inteligencji z zupełnie innej strony. Nie interesuje go bunt maszyn ani wojna ludzi z robotami. Interesuje go pytanie, czy człowiek może naprawdę zakochać się w czymś, co nie ma fizycznego ciała. Ona jest kameralna i pozornie prosta, ale pod powierzchnią historii miłosnej kryje się mnóstwo pytań dotyczących samotności, świadomości, technologii i natury relacji międzyludzkich.

Advertisement

Theodore żyje w niedalekiej przyszłości i po rozpadzie związku zaczyna korzystać z nowoczesnego systemu operacyjnego wyposażonego w sztuczną inteligencję. Samantha szybko przestaje być dla niego tylko programem. Staje się kimś, z kim może rozmawiać, dzielić emocje i budować relację. To jeden z tych filmów sci-fi, które nie próbują przewidywać technologii, tylko zastanawiają się, jak technologia zmieni człowieka.

ona SCI-FI

Upstream Color (Upstream Color, 2013)

Jeśli Wynalazek było eksperymentem Shane’a Carrutha z podróżami w czasie, Upstream Color jest jeszcze trudniejszym eksperymentem z pamięcią, tożsamością i ludzką więzią. Kobieta zostaje poddana dziwnemu eksperymentowi, który prowadzi do utraty kontroli nad własnym życiem. Później jej los splata się z losem mężczyzny, który również nie do końca rozumie, co się z nim dzieje.

Advertisement

Carruth ponownie nie daje widzowi tradycyjnej narracji. Nie wyjaśnia wszystkiego, nie podkreśla najważniejszych informacji i często każe samemu zdecydować, co właściwie wydarzyło się na ekranie. To film bardziej do interpretowania niż oglądania. Biologia, pamięć, kontrola i tożsamość tworzą tutaj dziwną układankę, której rozwiązanie nigdy nie zostaje podane wprost.

SCI-FI

Ex Machina (Ex Machina, 2014)

Młody programista zostaje zaproszony do odizolowanej posiadłości genialnego, ekscentrycznego miliardera. Na miejscu dowiaduje się, że ma przeprowadzić test sztucznej inteligencji zamkniętej w ciele humanoidalnego robota. Wkrótce jednak okazuje się, że eksperyment nie jest tak prosty, jak początkowo zakładał.

Advertisement

Alex Garland zbudował niezwykle kameralne science fiction, w którym praktycznie cała akcja rozgrywa się w jednym miejscu. Dzięki temu ciężar filmu spoczywa na dialogach, zachowaniu bohaterów i pytaniu, kto właściwie prowadzi eksperyment na kim. Ex Machina nie potrzebuje armii robotów ani efektownych scen walki. Wystarczy mu kilka osób zamkniętych w domu i sztuczna inteligencja, która może być znacznie bardziej świadoma, niż wszyscy sądzą.

Ex Machina SCI-FI

Wszystko wszędzie naraz (Everything Everywhere All at Once, 2022)

Daniel Kwan i Daniel Scheinert postanowili zrobić film o multiwersum, a następnie połączyli go z komedią, kinem sztuk walki, dramatem rodzinnym, science fiction i absurdem. Evelyn trafia w sam środek wydarzeń, które zmuszają ją do kontaktowania się z alternatywnymi wersjami samej siebie. W kolejnych rzeczywistościach jej życie potoczyło się zupełnie inaczej – mogła zostać gwiazdą filmową, pianistką, kucharką albo… mieć hot dogi zamiast palców.

Advertisement

Pod powierzchnią całego tego szaleństwa kryje się jednak bardzo prosta historia o matce i córce, rodzinie, żalu i poszukiwaniu sensu. To właśnie czyni film tak ambitnym. The Daniels biorą jeden z najbardziej skomplikowanych konceptów sci-fi – nieskończoną liczbę rzeczywistości – i wykorzystują go do opowiedzenia bardzo ludzkiej historii. A przy okazji tworzą film, który formalnie wymyka się praktycznie każdej kategorii.

Wszystko wszędzie naraz

Lobster (The Lobster, 2015)

W świecie Lobstera samotność nie jest po prostu życiowym wyborem. Jest wykroczeniem przeciwko obowiązującym zasadom. Osoby, które nie potrafią znaleźć partnera, trafiają do specjalnego hotelu, gdzie mają 45 dni na stworzenie związku. Jeśli im się nie uda, zostają zamienione w wybrane przez siebie zwierzę.

Advertisement

Lobster jest więc science fiction pozbawionym typowych dla gatunku technologii i efektów specjalnych. Cały futurystyczny świat został podporządkowany jednemu absurdalnemu pomysłowi, który pozwala reżyserowi zadawać całkiem poważne pytania o samotność, konformizm, potrzebę bliskości i to, jak bardzo społeczeństwo próbuje definiować nasze życie uczuciowe.

lobster

Bonus: Kongres (The Congress, 2013)

Robin Wright gra tutaj fikcyjną wersję samej siebie. Aktorka zgadza się na zeskanowanie swojej cyfrowej tożsamości, dzięki czemu studio może wykorzystywać jej wizerunek bez jej udziału w kolejnych produkcjach. Na tym jednak dopiero zaczyna się właściwa część historii. Ari Folman łączy aktorskie sci-fi z animacją, satyrą na przemysł filmowy i opowieścią o przyszłości, w której granica pomiędzy rzeczywistością a cyfrową iluzją praktycznie przestaje istnieć.

Advertisement

Kongres, luźno oparty na Kongresie futurologicznym Stanisława Lema jest momentami dziwny, trudny i zdecydowanie nieoczywisty. Ale właśnie dlatego świetnie pasuje do tej listy. To film, który nie tylko opowiada o przyszłości – próbuje wyobrazić sobie, jak mogłaby wyglądać rzeczywistość, w której sama rzeczywistość przestaje być potrzebna.

kongres
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *