Wywiad

Młoda FEMME FATALE. Rozmawiamy z GEORGIĄ BLIZZARD, gwiazdą serialu SINGAPURSKIE KLESZCZE

Autor: Jan Tracz
opublikowano

Serial Singapurskie kleszcze to kino historyczne bazujące na powieści Jamesa Gordona Farrella o tym samym tytule, która wlicza się do jego Trylogii Imperium. Kiedy nad Singapurem, ówcześnie należącym do imperium brytyjskiego, pojawiają się chmury wojny i konfliktu z Japonią, mało kto traktuje sytuację poważnie. Mieszkańcy zajęci są swoimi sprawami – zawiązują sojusze, prowadzą biznesy, szukają kolejnych sposobów, by powiększać własne fundusze. Serial produkcji ITV ukazuje ówczesny portret rasistowsko-egoistycznej kolonii brytyjskiej, w której wszystkie chwyty są dozwolone. Z tej okazji porozmawialiśmy z Georgią Blizzard, młodą aktorką wcielającą się w Joan Blackett, egocentryczną femme fatale działającą „na usługach” nowobogackiego ojca (w tej roli popularny aktor David Morrissey).

Jan Tracz: Serial Singapurskie kleszcze jest wyjątkowym doświadczeniem, zarówno pod kątem historycznym, jak i serialowym. Tytuł bazowany na powieści opowiada satyryczną historię brytyjskiej klasy wyższej i jej własnych „wielkich” problemów, które są niczym w porównaniu do nadchodzącej eskalacji konfliktu (napad Japonii na Singapur w 1942 roku). Całość wychodzi dość groteskowo – jak odnalazłaś się w świecie takich paradoksów?

Georgia Blizzard: To właśnie ten okres historyczny spowodował, że w pełni zainteresowałam się samym projektem. Łatwo jest selekcjonować naszą historię, wybierać te wątki, których będziemy uczyć się w szkole, które następnie będziemy czcić w pamięci narodowej i które postanowimy przenieść na ekran. Winston Churchill odniósł się do singapurskiego incydentu jako „najgorszej katastrofy i największej kapitulacji w historii Wielkiej Brytanii”. Możliwe, że to z tego powodu tak mało mówi się o tym w Wielkiej Brytanii – całe to wydarzenie pokazuje, że brytyjska historia nie jest utkana tylko i wyłącznie z bohaterów. Ten serial jest swoistą migawką tego okresu, która błyszczy się krytycznym, oświetlającym strumieniem, ukazującym prawdziwe oblicze ówczesnej władzy brytyjskiej. W tym wszystkim widz obserwuje losy brytyjskiej rodziny, która chwyta się rozrzutnego trybu życia czy samego biznesu akurat wtedy, kiedy cały świat zaczyna walić się wokół nich.

Wcielasz się w Joan Blackett, córkę potężnego biznesmena, którą od początku możemy traktować jako pionek w większej grze. Twoja postać otrzymuje od ojca niecodzienne zadanie – by zapewnić rodzinie jeszcze większy dobrobyt, musi uwieść głównego bohatera serialu, Matthew. Jest świadoma swoich czynów, ale czy zdaje sobie sprawę ze swojego braku moralności? Jest w stanie zrobić dosłownie wszystko, by rodzinny biznes miał się jak najlepiej.

Georgia jest kompletnie amoralna, spaczona, arogancka i chciwa… Ale dla aktora granie takiej postaci jawi się jako bardzo ekscytujące! Samo oglądanie jej dziejów wydaje się interesujące: jej postawa, kontakt z ojcem, podkreślenie faktu, że tą dwójką kieruje chęć utrzymania rodzinnego biznesu. Joan używa swojej kobiecości w niecnym celu; co więcej, doskonale wie, jak to robić, przykładowo nie boi się wykorzystywać swojego uroku osobistego, by na początku zauroczyć kogoś, a potem prędko pozbyć się tej osoby, jak tylko dopnie swojego celu. Cała ta dynamika wydała mi się atrakcyjna – dlatego dawałam z siebie wszystko, by te emocje przekonująco pokazać na ekranie.

Przyrównując serial do powieści… Jakie są najistotniejsze różnice między serialem a książką? Czy w kreowaniu postaci Joan próbowałaś dać coś od siebie? Podejść do jej charakteru nieco inaczej? 

Powieść została napisana w latach siedemdziesiątych, z jednej strony ta perspektywa może być pociągająca, z drugiej po około pięćdziesięciu latach może okazać się dość archaiczna. Od tego czasu przeszliśmy ogromną drogę, zupełnie inaczej zapatrujemy się na kobiece bohaterki. Odnosiłam się do samej książki, ale przy okazji pracowałam nad personą Joan: chciałam, żeby zawsze była świadoma tego, co robi. W żadnym wypadku nie jest pasywna, a wszelkie postępowania zależą tylko od niej. Również kontakt z ojcem nie działa na zasadzie „podkładania mu się”, a bardziej na współpracy dwójki osób, które wspólnie siedzą za kierownicą, razem kierują i pomagają sobie.

Możemy określić postawę tej (anty)bohaterki jako destruktywną, ale jakie są cechy Joan, które mogłabyś uznać za choć trochę pozytywne? Mówiłaś kiedyś, że uwielbiasz jej styl, noszone przez nią sukienki, ale jeśli chodzi o sam charakter…

Uwielbiam jej pewność siebie, de facto w każdym odcinku posiada tę niezachwianą śmiałość. Kiedy wchodzi do pomieszczenia, to cała przestrzeń należy do niej. Robi z tą przestrzenią, co tylko chce, a te czynności wykonuje bez jakiegokolwiek skrępowania. Moim głównym zadaniem było odpowiedzenie sobie na pytanie, kim jest ta kobieta, i odnalezienie metod, w jaki sposób kultywować jej rezolutność. Pamiętam, jak byłam na audycji do Singapurskich kleszczy. Kiedy czytałam scenariusz, ja, XXI-wieczna kobieta, wręcz poczułam się zszokowana działaniami Joan. Jako kobieta w latach czterdziestych XX wieku była nad wyraz śmiała, tym bardziej że większość jej planów polegała na wchodzeniu w interakcję z drugim człowiekiem. Chwilami te starania wydawały się cholernie satysfakcjonujące, może dlatego jej postać jest dla mnie tak odurzająca.

Jaka jest twoja interpretacja tytułowych „singapurskich kleszczy” (ang. the singapore grip)? W jaki sposób uciskały twoją postać? Zdaję sobie sprawę, że jest to swoisty running joke całego serialu: główny bohater próbuje dowiedzieć się, co to dokładnie znaczy, kilka razy nawet pada odpowiedź na to pytanie. Aczkolwiek te kleszcze mogą mieć różne znaczenia.

To inteligentny tytuł, posiadający wiele ścieżek interpretacyjnych. Jest sporo rzeczy, które te „singapurskie kleszcze” mogą w sobie zawierać! Zawsze traktowałam je jak coś, co było na szczycie takiego słupa totemicznego tamtych czasów. Przez sześć odcinków obserwujemy zawalenie się tej figury totemu, niby należącej do rodziny Blackettów, która tak jakby wyznaczała wzorce bohaterom (w tym Joan). Wszystko zaczyna się sypać, natomiast postaci dalej podążają tymi samymi ścieżkami, mało kto dochodzi do jakichkolwiek refleksji. Oni są zakleszczeni w otaczającej ich obłudzie.

Na zakończenie: w jaki sposób, jako widz, a nie aktorka, zarekomendowałabyś zainteresowanie się Singapurskimi kleszczami? W końcu serial prezentuje hermetyczny, całkiem nieznany okres historyczny. 

Wydaje mi się, że na ten moment na rynku nie ma rzeczy tego typu jak Singapurskie kleszcze. Oprócz dramaturgii historycznej serial ma także wątek miłosny, masę akcji, całe tło wojenne. Znajdzie się tu nawet miejsce dla satyrycznej komedii… Lekkie, jasne kolory uzyskane w postprodukcji tylko wyzwalają w widzu jeszcze większą fascynację samą produkcją. Serial zabiera widza w osobliwą przejażdżkę. Pierwszym odcinkiem zaś pokazuje, że miejsce, w którym zaczynamy, w finale ukaże własne, zupełnie inne oblicze. To podróż pełna niespodzianek.


Premiera serialu na kanale Epic Drama już 7 marca o 21:30. Serdecznie zapraszamy do oglądania!

Ostatnio dodane