Connect with us

Plebiscyt

Najlepsze filmy SCIENCE FICTION ostatniej DEKADY. Wyniki głosowania czytelników

Odkryj magiczny świat filmów SCIENCE FICTION ostatniej DEKADY, które oczarowały czytelników! Sprawdź, które tytuły zdobyły serca fanów.

Published

on

Najlepsze filmy SCIENCE FICTION ostatniej DEKADY. Wyniki głosowania czytelników

Tak jak zapowiadaliśmy – wybór nie był prosty, a walka trwała do samego końca. Ostatecznie udało się wybrać trzydzieści tytułów, które są według was najlepszymi filmami science fiction ostatnich dziesięciu lat.

Co sądzicie o wynikach? Czy wśród zwycięzców znajdują się wasi faworyci? Dajcie znać w komentarzach!

Advertisement

30. Pasażerowie (2016)

reż. Morten Tyldum

Pasażerowie to film niespecjalnie oryginalny: kolonizacja nowej planety, hibernacja, awaria statku – to wszystko już gdzieś było, w tej czy innej formie. A jednak wszystko gra tutaj, aż miło – jest chemia między Chrisem Prattem i Jennifer Lawrence, jest sugestywne tło naukowe, jest też sporo społecznych obserwacji, które wybrzmiewają wyjątkowo mocno w kosmicznej otoczce. Film Mortena Tylduma to bardzo udany romans osadzony w konwencji science-fiction, o tyle wartościowy, że odwołujący się do moralności i teoretyzujący na temat przyszłości, która niebawem może stać się teraźniejszością. Pasażerowie dość surowo zostali potraktowani przez krytyków – moim zdaniem niesłusznie. [Dawid Myśliwiec]

Advertisement

29. Snowpiercer: Arka przyszłości (2013)

reż. Bong Joon-ho

Snowpiercer: Arka przyszłości to pierwszy anglojęzyczny film Bonga. Produkcja oparta jest na powieści graficznej Jeana Marca Rochette’a i Jacquesa Loba Le Transperceneige. Snowpiercer zawiera w sobie większość tematów, na których tegoroczny zdobywca Oscara jest ewidentnie zafiksowany. Mamy więc motyw zmian klimatycznych spowodowanych ludzką ingerencją, które doprowadziły człowieka do konieczności schowania się w pędzącym dookoła świata A.D. 2013 pociągu. Dochodzi tu również – znany z innych filmów Bonga – problem drastycznych różnic społecznych prowadzący do rozlewu krwi oraz charakterystyczne dla Koreańczyka mieszanie gatunków w obrębie jednej produkcji.

Advertisement

Snowpiercer jest więc przede wszystkim inteligentnym komentarzem na temat współczesnego społeczeństwa zachodniego z wybitną kreacją Chrisa Evansa i dobrymi występami Tildy Swinton, Songa Kang-ho, Eda Harrisa, Johna Hurta oraz Jamiego Bella. Jest również produkcją godną uwagi ze względu na scenografię. Każdy kolejny wagon pociągu to istny majstersztyk, dzięki czemu tak bardzo czeka się na otwarcie kolejnych drzwi w drodze bohaterów do przodu pojazdu. Porywające i precyzyjne kino nie tylko SF zamknięte w ok. 600 metrach pociągu. [Przemysław Mudlaff]

(ex aequo) 28. Atlas chmur (2012)

reż. Lana i Lilly Wachowski, Tom Tykwer

Advertisement

Wspólne dzieło sióstr Wachowski i Toma Tykwera – ekranizacja książki o tym samym tytule – mocno podzieliło odbiorców i krytyków. Trudno się dziwić, bo Atlas Chmur to rzeczywiście produkcja bardzo specyficzna i zdecydowanie wymagająca od widza kupienia konwencji. Jeśli to się już na początku nie uda, to łatwo się od filmu zwyczajnie odbić. Film rozgrywa się bowiem w różnych epokach czasowych, zróżnicowanych zakątkach świata i opowiada pozornie niezależne od siebie historie ludzi, których jednak czyny mają na siebie nieoczywisty wpływ. Atlas Chmur to przede wszystkim świetna zabawa formą i konwencją oraz wciągająca rozgrywka polegająca na łączeniu rozsypanych przez twórców elementów układanki. Świetny Tom Hanks w bardzo nieoczywistych, wyłamujących się z jego emploi kreacjach. [Filip Pęziński]

(ex aequo) 28. Riddick (2013)

reż. David Twohy

Advertisement

Nie ma co się oszukiwać – to nie jest wybitny film, raczej czysta, niezobowiązująca rozrywka. Niemniej sprawdza się jako widowisko SF, nawet jeśli dość skromne, mocno ograniczone chociażby względem rozbuchanej części drugiej. To także fajny powrót do postaci sprzed lat, tutaj dalej trzymającej fason, nadal fascynującej, wciąż charyzmatycznej. Akcja, humor, efekty, obsada, no i on – Vin Diesel. Wszystko na poziomie, bez wstydu i bez spiny, co przecież też jest ważne. Koniec końców Riddicka po prostu dobrze się ogląda. [Jacek Lubiński]

26. Ciche miejsce (2017)

reż. John Krasinski

Advertisement

Film Krasinskiego w pierwszej chwili kojarzy się raczej z horrorem, jednak zagrożenie czyhające na bohaterów – stwory reagujące na nawet delikatny dźwięk – to już zdecydowanie coś związanego z SF. Reżyser i odtwórca głównej roli z rozwagą podchodzi do tematu potworów, dawkując widzom ich obecność – dzięki temu stanowią interesującą tajemnicę i budzą większy niepokój. Sama świadomość życia w świecie, w którym niezachowanie ciszy grozi śmiercią, mrozi krew w żyłach. Jest to jedna z tych wizji rzeczywistości, które lepiej, aby nigdy się nie spełniły. [Łukasz Budnik]

25. Upgrade (2018)

reż. Leigh Whannell

Advertisement

Jako że stałem się niemalże oficjalnym ambasadorem Upgrade, nie pozostaje mi nic innego, jak po raz kolejny polecić tę świetną produkcję – to doskonały miks cyberpunkowego SF z krwawym kinem zemsty doprawionym szczyptą czarnego humoru. Wszystko to jest utrzymane w niezwykle nastrojowej oprawie audiowizualną, która przywodzi mi na myśl połączenie stylistyki nowych gier z serii Deus Ex z serialem Mr. Robot (i może odrobiną Refna). Na wysokości zadania stanął także Logan Marshall-Green, którego po tym filmie nikt już nie powinien nazywać „tym gorszym Tomem Hardym”. [Mikołaj Lewalski]

24. Ewolucja planety małp (2014)

reż. Matt Reeves

W środkowej części serii reżyserskie stery przejmuje Matt Reeves. Ewolucja planety małp pokazuje nam świat, w którym cywilizacja ludzi upadła, a w postapokaliptycznej scenerii rodzi się konflikt między człowiekiem a inteligentną małpą. Nie ukrywam, że tę część trylogii lubię najmniej, ale to wciąż bardzo dobry, emocjonujący i – przede wszystkim – traktujący poważnie widza blockbuster. Bardzo odświeżająca, zagrana chwilę po miałkim udziale w bat-trylogii Nolana rola Gary’ego Oldmana. [Filip Pęziński]

Advertisement

23. Cloverfield Lane 10 (2016)

reż. Dan Trachtenberg

Pierwsze Cloverfield (bardzo niefortunnie zatytułowane u nas Projekt: Monster) przez co najmniej połowę seansu było zapisem ciągłej akcji i zmagań z potworem, tymczasem w Cloverfield Lane 10 najbardziej fascynuje motyw izolacji i zamknięcia w sytuacji zagrożenia – szczególnie, że nie do końca wiadomo, czym ono jest. Możliwość obserwowania zmieniającej się relacji bohaterów w tak skrajnej sytuacji to największa zaleta Cloverfield Lane 10, również dzięki znakomitym występom aktorskim – John Goodman jest tu miejscami autentycznie przerażający. Bardzo ciekawe podejście do tematyki SF. [Łukasz Budnik]

Advertisement

22. Geneza planety małp (2011)

reż. Rupert Wyatt

Pierwszy rozdział trylogii to jednocześnie jedyny film z serii wyreżyserowany przez Ruperta Wyatta. Geneza planety małp – jak sama nazwa wskazuje – skupia się na przedstawieniu wydarzeń, które doprowadziły do upadku cywilizacji człowieka i początku przejmowania władzy nad światem przez inteligentne małpy. Robi to w sposób zaskakująco intymny, skupiając się na relacji postaci granej przez Jamesa Franco z liderem małpiej rewolucji – Caesarem (niezastąpiony Andy Serkis). Inteligentny, niezwykle satysfakcjonujący blockbuster. [Filip Pęziński]

Advertisement

21. Chappie (2015)

reż. Neil Blomkamp

Co wyjdzie z połączenia ekscentrycznego stylu Neilla Blomkampa, reżysera świetnego Dystryktu 9, z równie wyrazistym charakterem zespołu Die Antwoord? Moim zdaniem: bardzo dobry, zaskakująco przystępny i ciepły film, pełen akcji, południowoafrykańskiego slangu i humoru, delikatnie doprawiony transhumanistyczną refleksją i wzruszeniem. Chappie toczy się w niedalekiej przyszłości w RPA i opowiada o trójce przestępców, którzy wchodzą w posiadanie policyjnego androida najnowszej generacji.

Advertisement

Film traktuje nie tylko o tym, jak robot stopniowo staje się coraz bardziej ludzki, ale jest też pochwałą potęgi miłości między (przyszywaną) matką a (maszynowym) dzieckiem: uczucia przeciwstawionego agresji otoczenia. Yolandi i Ninja wszystkie ewentualne braki w aktorskim warsztacie nadrabiają charyzmą, a ich muzyka w tle świetnie wpasowuje się w futurystyczny klimat całości. [Katarzyna Kebernik]

 20. Anihilacja (2018)

reż. Alex Garland

Advertisement

Reżyser Alex Garland – po bardzo głośnym i niezwykle udanym debiucie w postaci Ex Machiny z 2015 roku – opowiada kolejną historię z gatunku science fiction. Tym razem dużo bardziej tajemniczą, niejednoznaczną, opartą bardziej na emocjach i uczuciach, niż klarownych i w pełni zrozumiałych elementach. W Anihilacji ogromne wrażenie robi przede wszystkim wizualne wysmakowanie oraz przewrotnie w pełni kobiecy skład głównej obsady, z fenomenalną Natalie Portman na czele.

Film podzielił widzów – także naszą redakcję! – ale na pewno warto się z nim zapoznać i samemu wyrobić swoje zdanie. Jedna z najbardziej oryginalnych produkcji science fiction ostatnich lat. Film w stałej ofercie Netflixa. [Filip Pęziński]

Advertisement

(ex aequo) 19. Niepamięć (2013)

reż. Joseph Kosinski

Niepamięć to prawdziwa uczta dla zmysłów, pełna niezwykle wysmakowanych i przemyślanych kadrów oprawionych porywającą ścieżką dźwiękową. Scenografia, pomysły na technologię przyszłości, praca kamery, operowanie barwami – wszystko to jest w tym filmie perfekcyjne. Warstwa fabularna pozostaje wprawdzie w tyle za inscenizacyjnym rozmachem, ale charyzma Toma Cruise’a i Andrei Riseborough skutecznie wygładza scenariuszowe zgrzyty. [Mikołaj Lewalski]

Advertisement

(ex aequo) 19. Player One (2018)

reż. Steven Spielberg

W 2018 roku na ekrany polskich kin trafiły aż dwie produkcje podpisane przez Stevena Spielberga. Sezon oscarowy obstawiła Czwarta władza, natomiast blockbusterową wiosnę – Player One. Jeżeli zestawimy ze sobą te dwie pozycje, to otrzymany rezultat może wydać się zaskakujący. Z takiego, czysto hipotetycznego, starcia obronną ręką wychodzi bowiem nie nastawiony na zdobywanie prestiżowych nagród dramat, lecz wysokobudżetowa przygodówka – film żywy, angażujący, pełen młodzieńczej energii, która była immanentną cechą wczesnych dzieł Spielberga, tych spod znaku Kina Nowej Przygody.

Advertisement

Dla fana popkultury Player One to prawdziwa jazda bez trzymanki, naszpikowana odniesieniami do kultowych filmów oraz gier arkadowych. Istna intertekstualna studnia bez dna, która nigdy nie powstałaby, gdyby nie znakomita, jeszcze bardziej rozbudowana powieść Ernesta Cline’a – absolutnie każdy wielbiciel dzieła Spielberga powinien do niej zajrzeć. [Jan Brzozowski]

17. John Carter (2012)

reż. Andrew Stanton

Advertisement

Filmowy John Carter nie miał szczęścia i nie skradł serca widzów. Nie pomogła nieszczególnie udana kampania reklamowa, ale przede wszystkim bardzo wtórna względem Gwiezdnych wojen czy Avatara historia i konwencja sprawiły, że jawił się jako obraz bardzo wtórny. Jest to niezwykła ironia losu, bo Księżniczka Marsa – książka Edgara Rice’a Burroughsa, której film jest ekranizacją – liczyła sobie w dniu premiery Johna Cartera dokładnie 100 lat i to ona jest podstawą dla całej rzeszy filmów przygodowych, w tym właśnie dzieł George’a Lucasa i Jamesa Camerona.

Znajdziecie zatem tutaj bardzo podobne tropy – wartką przygodę, odkrywanie nieznanych krain, piękną i waleczną księżniczkę (czarująca Lynn Collins) oraz wyrazistych antagonistów. Świetna rozrywka, która aż prosi się o sequele. [Filip Pęziński]

Advertisement

16. Wojna o planetę małp (2017)

reż. Matt Reeves

Wojna o planetę małp, wyreżyserowane przez Matta Reevesa zwieńczenie trylogii o Ceasarze, to moim zdaniem jeden z najlepszych filmów XXI wieku. Niezwykle mądre, przemyślane i idące pod prąd współczesnym trendom widowisko, od którego zwyczajnie trudno się oderwać. Świetna historia spotyka tu bowiem perfekcyjną realizację, a Andy Serkis w roli małpiego lidera wznosi się na poziom – wydawałoby się – nieosiągalny dla tego typu kreacji. Ambitne, wielkie kino. Kto by się spodziewał, że pomysł by stworzyć reboot klasycznej Planety Małp zrodzi taki wyśmienity owoc. [Filip Pęziński]

Advertisement

15. World War Z (2013)

reż. Marc Forster

W World War Z twórcy właściwie od pierwszych minut wrzucają widza w wir akcji. Już na początku filmu rozpoczyna się apokalipsa zombie, a grany przez Brada Pitta bohater rozpoczyna niemające końca zmagania z zagrożeniem. Dalsze wydarzenia następują po sobie błyskawicznie, a nam pozostaje obserwować kolejne etapy podróży protagonisty, który stara się zaradzić fatalnej sytuacji. World War Z dostarcza sporo frajdy, sceny akcji zrealizowane są kompetentnie, a Pitt przykuwa do ekranu swoją charyzmą. [Łukasz Budnik]

Advertisement

14. Elizjum (2013)

reż. Neil Blomkamp

Jakaż to piękna analogia, chciałoby się rzec. Sytuacja, w której znajdujemy społeczność Elizjum, nieprzyjemnie przypomina naszą – garstka wybrańców pławi się w nie do końca zasłużonych luksusach, zaś reszta zjadaczy chleba wegetuje w warunkach zaledwie pozwalających na przeżycie. W filmie Blomkampa to wszystko jest odpowiednio przejaskrawione, co dodatkowo wzmacnia przekaz – to jest niesprawiedliwe. Co, jeśli cokolwiek, z tym zrobimy? Dzielny Max w osobie Matta Damona przeciwstawia się, naturalnie ryzykując życiem, demonicznej Jodie Foster, którą zdecydowanie zbyt rzadko widujemy ostatnio, i czyni to z właściwym sobie rozmachem. [Agnieszka Stasiowska]

Advertisement

13. Prometeusz (2012)

reż. Ridley Scott

Jak na tę irracjonalną falę hejtu, który wylewa się na najnowsze filmy science fiction Scotta, trzynaste miejsce dla Prometeusza jest nie lada osiągnięciem. W tyle zostały takie tytuły jak np. Geneza planety małp czy Ciche miejsce. To coś jednak znaczy. Spora część widzów nie uważa Prometeusza za kinematograficzną pomyłkę. Może nareszcie pośród młodszej części widowni coś drgnęło. Nie patrzy się na to, co było kiedyś, czyli pierwszy film o Ksenomorfie, który osiągnął rangę nienaruszalnej świętości. Prometeusz idealny nie jest, ale wciąga zarówno klimatem, jak i techniczną realizacją.

Advertisement

A gdy potraktuje się zachowanie astronautów z USCSS Prometeusz z lekkim przymrużeniem oka – bo poczynania tych z Nostromo też nie były zbyt mądre – film Scotta okaże się nieźle trzymającą w napięciu rozrywką, zwłaszcza w czasach pandemii koronawirusa. [Odys Korczyński]

12. Ona (2013)

reż. Spike Jonze

Advertisement

Wspaniale napisany, przejmujący dramat. Jonze znakomicie wykorzystuje potencjał relacji człowieka i maszyny, tworząc boleśnie prawdziwe, kujące w serce dialogi, perfekcyjnie egzekwowane przez Joaquina Phoenixa i Scarlett Johansson. Samantha – choć jest jedynie wytworem komputera – sprawia wrażenie postaci z krwi i kości. Kamera wciąż podąża za Phoenixem, który bezbłędnie kreśli wszelkie uczucia towarzyszące jego bohaterowi, niejako przenosząc je na widza. Niespieszny, mocno skupiony na postaciach i ich relacji, przepięknie mówiący o miłości film science fiction. [Łukasz Budnik]

11. Dredd (2012)

reż. Pete Travis

Advertisement

Mieliście kiedyś okazję przejechać się superszybką kolejką górską typu hyper coaster? Nie? To załóżcie sobie na uszy słuchawki i włączcie Dredda. Film Pete’a Travisa zapewni podobne emocje i to przez 96 minut czasu trwania. Dredd to szalona, brutalna, ekscytująca, efektowna i efektywna jazda bez trzymanki. Niech was nie zwiedzie dość banalny scenariusz. Wystarczy wczuć się w klimat tej produkcji, dać porwać uzasadnionym fabularnie efektom specjalnym, pulsującej muzyce i podążać po Mega City za charyzmatycznym, turbomęskim Karlem Urbanem w roli nieustępliwego Dredda. Właśnie w taki sposób powinno się adaptować komiks na język filmu. [Przemysław Mudlaff]

10. Pacific Rim (2013)

reż. Guillermo del Toro

Advertisement

Guillermo del Toro to spec od ładnych bajek. Tym razem to bajka o robotach, potężnych Jaegerach sterowanych przez ludzkich pilotów, konstruowanych do walki z tajemniczymi potworami z głębin. Potwory z głębin wyłażą cyklicznie, i są coraz większe i silniejsze. Obsada Jaegerów (piloci występują zawsze w parach) to elita, światowi bohaterowie, orły, sokoły, herosy. Charlie Hunnam jako doświadczony pilot i Rinko Kikuchi jako ambitna nowicjuszka tworzą iskrzący duet, dla którego przeciwwagą jest parka komicznych naukowców badających pozaziemskie monstra (Charlie Day i Burn Gorman).

W tle plącze się zatroskany i zasadniczy Idris Elba i jedyny w swoim rodzaju Ron Perlman. Jest widowiskowo (Transformers się chowają!), jest zabawnie, jest patetycznie. Pacific Rim to produkt o nieskomplikowanej fabule, który zachwyca prostotą i stylem wykonania. Panowie (a także panie, zachęcam!), popcorn w dłoń i marsz na seans! [Agnieszka Stasiowska]

Advertisement

9. Nowy początek (2016)

reż. Denis Villeneuve

Gdyby w różnych miejscach na Ziemi nagle pojawiły się statki obcych, co zrobiliby ludzie? Panikowaliby? Chcieli zaatakować intruzów? Trudno powiedzieć, ale bez wątpienia nastąpiłoby to, co dzieje się w Nowym początku — brak jakiegokolwiek porozumienia. Film Denisa Villeneuve’a to kameralny thriller, w którym chodzi nie tylko o kontakt z obcymi, choć i ten temat został opowiedziany kapitalnie. To jednocześnie film o barierach komunikacyjnych, o nieumiejętności albo niechęci zrozumienia siebie nawzajem, a także jej konsekwencjach, mniej lub bardziej poważnych.

Advertisement

W Nowym początku Villeneuve stworzył film w duchu, można by rzec, Stanisława Lema — skromny, eksplorujący problem kontaktu z życiem pozaziemskim, a jednocześnie opowiadający o kondycji człowieka. I chociaż końcówka dzieła robi się ckliwa i nieco dziurawa scenariuszowo, to na szczęście nie wpływa zbyt mocno na zdecydowanie satysfakcjonujący odbiór całości. [Dawid Konieczka]

8. Grawitacja (2013)

reż. Alfonso Cuarón

Advertisement

Grawitację obejrzałam w kinie – i zrobiła na mnie duże wrażenie. To jeden z tych filmów, które po prostu trzeba obejrzeć na wielkim ekranie, ponieważ nastawiony jest na wywoływanie emocji i wrażeń z pomocą czysto wizualnych środków. Film Cuaróna do samego końca trzyma w napięciu, widz przejmuje się losami bohaterki, która najpierw z kolegą, a następnie samotnie stawia czoła kosmicznej awarii. Reżyser sprawnie kreuje poczucie niebezpieczeństwa, m.in. poprzez paradoksalne zderzenie klaustrofobii pokładu z przerażającym bezkresem kosmosu. Można utyskiwać na melodramatyczne fragmenty i banalną historię, ale nie w fabule tkwi siła tego filmu.

To dzieło jednocześnie kameralne i widowiskowe, które pozwala nam poczuć się tak, jakbyśmy razem z Sandrą Bullock odbywali podróż na zewnątrz znanego świata, a wewnątrz siebie. Grawitacja skutecznie uzmysławia małość człowieka z zderzeniu z naturą, a strona formalna sugestywnie przedstawia chłodne piękno i milczącą grozę wszechświata. [Katarzyna Kebernik]

Advertisement

7. Marsjanin (2015)

reż. Ridley Scott

Marsjanin to szalenie inspirujące i pozytywne kino science fiction. Film Ridleya Scotta oparty jest na bestsellerowej powieści Andy’ego Weira pod tym samym tytułem i doskonale oddaje jej ducha. Bardzo duża w tym zasługa rewelacyjnego Matta Damona, który bezbłędnie uchwycił książkowego Marka Watneya. Jest czarujący, zabawny i przede wszystkim zaradny, dzięki czemu pomysły jego bohatera na samotne przetrwanie na Marsie ogląda się jak najlepsze odcinki Pogromców mitów. Marsjanin Scotta jest przy tym wszystkim wizualną i dźwiękową perełką. To idealne połączenie tradycyjnego kina SF i rozrywki dla każdego. [Przemysław Mudlaff]

Advertisement

6. Na skraju jutra (2014)

reż. Doug Liman

Na skraju jutra Douga Limana z 2014 roku to widowisko science fiction, które wszystkim widzom w głowach zapisało się pewnie przede wszystkim oryginalnym, kojarzącym z Dniem świstaka motywem powtarzania przez głównego bohatera wciąż i wciąż tych samych wydarzeń, ale film oferuje dużo więcej. To przede wszystkim efektowne, wypełnione akcją kino batalistyczne oparte na bardzo udanych rozwiązaniach wizualnych i utrzymujące stały, satysfakcjonujący poziom, także dzięki charyzmatycznemu duetowi w postaci Toma Cruise’a i Emily Blunt. Ta druga kreuje na ekranie jedną z najlepszych heroin w historii jakże zasłużonego na tym polu gatunku kina science fiction. [Filip Pęziński]

Advertisement

5. Ex Machina (2015)

reż. Alex Garland

Trywialny punkt wyjścia w filmie Alexa Garlanda przeradza się w rzecz naprawdę wyjątkową i frapującą. Wykorzystując estetykę klasycznego science fiction podlewaną niepokojącą atmosferą, kameralnej psychodramy, Ex Machina stawia trudne i przewrotne pytania o istotę człowieczeństwa, zasięg humanistycznej etyki, a nawet pozycję myślącego podmiotu w technologicznie przewartościowanym świecie. Ta posthumanistyczna układanka łączy w sobie znakomitą interpersonalną intrygę, strawnie podaną, ale nie popadającą w banał filozofię i organiczne napięcie, a to wszystko w pierwszorzędnym wykonaniu tria Oscar Isaac, Alicia Vikander i Domhnall Gleeson ujętych chłodnym okiem kamery Roba Hardy’ego. Stylowe, mądre i wciągające współczesne science fiction? Proszę bardzo. [Tomasz Raczkowski]

Advertisement

4. Mad Max: Na drodze gniewu (2015)

reż. George Miller

Film George’a Millera zapewnia całkiem interesujące, paradoksalne doświadczenie. Reżyser wrzuca nas w sam środek jednego z najmniej przystępnych miejsc, jakie zrodziło kino. W Na drodze gniewu dusimy się nieznośnym żarem z nieba, krople wody są na wagę złota a brak pożywienia, choćby źdźbła trawy i skrawka cienia nie są największymi niedogodnościami, ponieważ zanim za tym zatęsknimy możemy zostać porwani przez wir tornada albo poczuć jak ciało rozrywa nam włócznia rzucona przez jednego z wyznawców Wiecznego Joe’ego. Groza i horror, ale przepiękny kostium (te faktury, te barwy, te światła!), zawrotne tempo i inscenizacyjna maestria nie pozwalają oderwać oczu od arcydzieła Millera. What a lovely apocalypse! [Maciej Niedźwiedzki]

Advertisement

3. Incepcja (2012)

reż. Christopher Nolan

Science fiction pożenione z heist movie, kinem sensacyjnym i dramatem rodzinnym. Film Christophera Nolana jest ciekawym reprezentantem fantastyki naukowej ponieważ jego światotwórczy aspekt nie jest tak wyeksponowany jak choćby w pozostałych pozycjach w naszym plebiscycie. Nie znajdziemy tu podróży w czasie, obcych cywilizacji, statków kosmicznych czy cyberpunkowych egzystencjalnych rozważań. Incepcję z science fiction łączy jedno urządzenie, pozwalające wnikać i kontrolować ludzkie sny. Obecność tej technologii sugeruje, że znajdujemy się w niedalekiej przyszłości, ale dla Nolana futurystyczna kreacja świata nie jest istotna.

Advertisement

Centralnym punktem jest bowiem to, jakie ta maszyna daje możliwości narracyjne. I właśnie na poziomie manipulacji czasem, wnikania w kolejne równoległe płaszczyzny akcji i budowania połączeń między nimi, Incepcja jest na pewno nieprzeciętną i wyjątkowa oryginalną produkcją. [Maciej Niedźwiedzki]

2. Interstellar (2014)

reż. Christopher Nolan

Advertisement

Pamiętam, że gdy wyszedłem z kina po seansie Interstellar, towarzyszył mi wielki niedosyt. Miałem wrażenie, że czegoś zabrakło, że Nolan „nie dostarczył”. Dziś wiem, że po prostu musiałem to tego arcydzieła dojrzeć – Interstellar kiełkował we mnie długo i konsekwentnie, każdy kolejny seans przekonywał mnie o wielkości tego filmu. Obecnie oglądam opus magnum Christophera Nolana (tak, to właśnie ten tytuł uważam za jego najlepsze dokonanie) kilka razy do roku, za każdym razem odkrywając nowe odcienie, nowe warstwy tej misternie skonstruowanej opowieści o człowieczeństwie, miłości i niezłomności. Jeden z najlepszych filmów XXI wieku – nie tylko w gatunku science fiction, ale w kinie w ogóle. [Dawid Myśliwiec]

1. Blade Runner 2049 (2017)

reż. Denis Villeneuve

Advertisement

Trudno zaprzeczyć, że Blade Runner 2049 to sequel doskonały. Pozostający wierny nie tylko ponadczasowemu pierwowzorowi filmowemu (niewykluczone zresztą, że go nawet przewyższający), lecz także problemom poruszanym w prozie Philipa K. Dicka. Z tym, że znacznie rozwijający poprzednie wątki, stanowiąc w pełni naturalną kontynuację o indywidualnym charakterze. Fascynujące koncepcje transhumanistyczne, pytania natury etycznej i problemy tożsamościowe są tu ubrane w fenomenalnie wyważoną, fantastycznie poprowadzoną opowieść, w której absolutnie wszystko jest na swoim miejscu.

A dodatkowo to jeden z estetycznie najpiękniejszych filmów science fiction w historii. To, co robią tutaj Denis Villeneuve, Roger Deakins, Hans Zimmer, Benjamin Wallfisch i pozostali członkowie ekipy, to pokaz filmowego artyzmu najwyższej próby. Blade Runner 2049 trwa niespełna trzy godziny, ale spokojnie mógłby potrwać jeszcze kolejne trzy i w równym stopniu pochłaniać, zachwycać i prowokować do refleksji. Bezdyskusyjne arcydzieło gatunku i jeden z najlepszych filmów ostatnich dekad. [Dawid Konieczka]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *