News
Świetne polskie filmy na festiwalu w Gdyni!
ŚWIETNE POLSKIE FILMY na festiwalu w Gdyni to popis młodych talentów, które zachwycają odwagą i świeżością. Odkryj nowe kino!
Od kilku lat Polski Instytut Sztuki Filmowej mocno stawia na projekty odważne, wyraziste, a już szczególnie takie, pochodzące od młodych twórców. Moja laurka jest być może przesadna, jednak swoją opinię opieram na prostym fakcie: polskie kino jest coraz lepsze.
Festiwal w Gdyni, najważniejsza impreza filmowa w Polsce, idzie podobną drogą – spośród 45 zgłoszonych tytułów do konkursu głównego wybrano jedynie 16, a wśród nich mamy aż 7 debiutów i 2 drugie filmy. Innymi słowy, 9 na 16 filmów zrobili ludzie w okolicach 30. Jeśli nie jest to zmiana pokoleniowa, to co nią może być?
Bardzo ciekawe tytuły. Trudno wskazać faworyta, choć za takiego może uchodzić „Wołyń.

„Czerwony pająk”, reż. Marcin Koszałka – świetnie odebrany thriller o seryjnym mordercy. Co prawda krytykowano scenariusz, który zmierzał w nie do końca udanym kierunku, niemniej autor „Takiego pięknego syna urodziłam” to nie tylko znakomity operator, ale i reżyser. RECENZJA

„Fale”, reż. Grzegorz Zariczny – debiut. Nowa Huta, brzydkie blokowiska, powieść o realizowaniu marzeń w miejscu, które na ich realizację nie pozwala. Kino moralnego niepokoju w starym stylu?

„Jestem mordercą”, reż. Maciej Pieprzyca – kryminał o polowaniu na wampira z Katowic, grasującego po Śląsku w latach 70. Świetna obsada (Jakubik, Adamczyk, Kulesza) w filmie doświadczonego reżysera.

„Kamper”, reż. Łukasz Grzegorzek – debiut. Właśnie na ekranach kin zbiera recenzje raczej dobre, choć bez szału. Współczesna opowieść o gościu z wielkiego miasta, który się musi z życiem ogarnąć.

„Królewicz Olch”, reż. Kuba Czekaj – drugi film autora tegorocznego „Baby Bump„, jednego z najlepszych debiutów polskiego kina w ostatnich latach. Wywiad z Kubą Czekajem

„Las, 4 rano”, reż. Jan Jakub Kolski – dziad w lesie spotyka nastolatkę. W rękach innych twórców byłoby ryzykowne, ale to Kolski. I Krzysztof Majchrzak w roli głównej.

„Na granicy”, reż. Wojciech Kasperski – debiut. Rasowy dreszczowiec skąpany w bieszczadzkim śniegu przeszedł przez nasze kina bez większego echa mimo dobrych recenzji. RECENZJA

„Ostatnia Rodzina”, reż. Jan P. Matuszyński – debiut. O rodzinie Beksińskich. Będzie dobrze.

„Plac zabaw”, reż. Bartosz M. Kowalski – debiut. O dziecięcej psychopatii. Film inspirowany prawdziwymi zdarzeniami sprzed 10 lat, bazujący na scenariuszu, który zwyciężył w konkursie ScriptPro.

„Planeta Singli”, reż. Mitja Okorn – świetnie przyjęta komedia romantyczna. Bazująca na ogranych kliszach, ale znakomicie poprowadzona. Okorn, autor „Listów do M” wie jak zadowalać publiczność. RECENZJA

„Sługi boże”, reż. Mariusz Gawryś – kolejny kryminał w zestawie. Kino gatunkowe ma się nieźle, a ta produkcja może namieszać. Świetna obsada: Bartłomiej Topa, Julia Kijowska i Małgorzata Foremniak.

„Szczęście świata”, reż. Michał Rosa – II Wojna Światowa na Śląsku oraz czasy powojenne w tym miejscu. Nostalgiczna historia z jednej kamienicy. Znowu świetna obsada: Karolina Gruszka, Agata Kulesza, Krzysztof Stroiński, Marcin Perchuć i Tomasz Borkowski. Zdjęcia Marcina Koszałki.

„Wołyń”, reż, Wojciech Smarzowski – najważniejsza polska premiera tego roku. Tematyka, reżyser i aktorzy w rolach głównych gwarantują duże emocje – nie tylko filmowe, ale i polityczne.

„Wszystkie nieprzespane noce”, reż. Michał Marczak – fabularyzowany dokument o młodych ludziach. Pokazywany na festiwalu w Sundance zdobył bardzo dobre recenzje.

„Zaćma”, reż. Ryszard Bugajski – autor „Przesłuchania” i „Układu zamkniętego” o stalinowskiej funkcjonariuszce, Julii Brystygierowej. Będzie mocne kino.

„Zjednoczone Stany Miłości”, reż. Tomasz Wasilewski – trudno powiedzieć, czy to czarny koń, bo jednak film zebrał w czasie ostatniego Berlinale świetne oceny i jest wskazywany jako przykład inteligentnego kina, które może zawojować świat. RECENZJA
