Krótkie spięcie

MONTY PYTHON: w dzisiejszej telewizji nie ma miejsca dla sześciu białych kolesi

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

Zajmujący się działem komedii w BBC Shane Allen wprawił fanów legendarnego Latającego cyrku Monty Pythona w zdziwienie. Kilka dni temu stwierdził, że w dzisiejszej telewizji tego typu sitcom nie znalazłby miejsca – komedianci są w końcu białymi mężczyznami.

Allen wytłumaczył, że komedie emitowane przez najbardziej znaną brytyjską stację winny reprezentować naród, a widzowie „odkrywać historie nieopowiedziane i głosy, których jeszcze nie słyszeli”. Słowem: każde wyświetlane przez BBC komediowe show ma opierać się na różnorodności, spełniać standardy BAME*. Nie tylko przed kamerą, nie, nie, to byłoby urozmaicenie na pokaz. Stacja telewizyjna na swojej stronie internetowej ma całą zakładkę poświęconą różnorodności i społecznemu włączeniu (Diversity & Inclusion), a nawet rozpisany na lata 2016–2020 program zatrudniania osób z różnych grup wiekowych, etnicznych, płci, orientacji seksualnej, sprawności psychofizycznej i innych kryteriów, które mogą powodować poczucie zbytniej odrębności.

Jak pisałam wielokrotnie, nie jestem fanką faworyzowania mniejszości dla równej reprezentacji. Wystarczy nie dyskryminować. Z drugiej strony, jeśli chodzi o ekranową różnorodność, zgadzam się z szefem komedii w BBC.

Jako widz, pragnę oglądać ludzi, którzy się od siebie różnią, bo na wielorakości poglądów i zachowań opiera się piękno tego świata. Zderzenie informacji to najlepszy motor rozwoju, a różnorodność kulturowa pisze świetne scenariusze komediowe. Pierwszy z brzegu przykład? Scena z popularnego, wymienionego przez Shane’a Allena w kontekście seriali reprezentujących różne grupy społeczne This Country – o życiu siermiężnych kuzynów na brytyjskiej wsi:

Każdy z popularnych zachodnich seriali ma swojego geja, Azjatę czy osobę na wózku inwalidzkim. Nieważne, czy traktuje o wilkołakach (Teen Wolf: Nastoletni wilkołak), lubieżnych wojownikach (Gra o tron) czy nastolatkach (Skins). Powyższe zdanie brzmi, jakby scenarzyści wykorzystywali różnorodność przedmiotowo – co niektórzy czynią.

Jeśli już mowa o BBC, zróżnicowane brytyjskie społeczeństwo starają się odzwierciedlać takie kasowe produkcje jak opera mydlana EastEnders, która przerobiła już chyba wszystkie możliwe cechy postaci (a i tak spotkała się z krytyką, że nie ukazuje różnorodności wschodniego Londynu 1:1), jak i prześmiewczy sitcom Little Britain. Pomijając cel zabiegu i podsumowując: rozmaitość postaci to podstawa fabuły dobrego serialu, z którym fani mogą się identyfikować.

Zgadzam się z Idrisem Elbą (Beasts of No Nation, Pomiędzy nami góry, Gra o wszystko), który jeszcze w 2016 roku powiedział:

Różnorodność w znaczeniu współczesnym to więcej niż tylko kolor skóry. To płeć, wiek, sprawność, orientacja seksualna, pozycja społeczna i, w mojej opinii najważniejsze, różnorodność myśli.

Skąd zatem ogromna popularność filmów i seriali z udziałem „konserwatywnych” angielskich dżentelmenów? John Cleese skomentował słowa Allena następująco:

„(…) Niesprawiedliwość! Jak na nasze czasy, byliśmy niesamowicie różnorodni. Mieliśmy trzech chłopaków z grammar schools (darmowe szkoły średnie o wysokim poziomie kształcenia – przyp. aut.), w tym jednego pedzia i Gilliama, który  – choć nieczarnoskóry – był jankesem. I ŻADNYCH właścicieli niewolników”.

Po komediancie weteranie można było spodziewać się takiej odpowiedzi.

* BAME – akronim od „czarnoskóry, Azjata, mniejszość etniczna” (ang. black, Asian, minority ethnic), stosowany w Wielkiej Brytanii do określenia nie-białych społeczności.

Ostatnio dodane