Zestawienie

POLSCY REŻYSERZY, którzy powinni kręcić filmy w HOLLYWOOD

Autor: Marcin Kempisty
opublikowano

Cudze chwalicie, swego nie znacie – w przypadku polskich reżyserów to przysłowie ma szczególne znaczenie. Z zazdrością patrzymy na rumuńską nową falę, ekscytujemy się kolejnymi dziełami Greków, Rosjan oraz przedstawicieli innych nacji, ale również na rodzimym podwórku pojawiło się kilka szczególnie istotnych nazwisk, które przy odrobinie pomocy mogłyby sobie poradzić na światowych salonach. Poszukajmy Polaków pasujących do Hollywood.

Kryteria zestawienia są proste. Po pierwsze, wymienieni zostaną tylko ci twórcy, którzy do tej pory nie mieli okazji tworzyć filmu poza polskimi granicami. Z tego też względu automatycznie wypadły takie osoby jak Małgorzata Szumowska, Paweł Pawlikowski i Agnieszka Smoczyńska. Po drugie, wybór padł na reżyserów tworzących w ostatnich latach, by lista była jak najbardziej aktualna. Nie ma sensu sięgać po Wojciecha Hasa czy Piotra Szulkina. Choć to twórcy przedstawiający odważne, bezkompromisowe wizje, to jednak zmieniły się trochę realia od momentu, gdy byli oni czynnymi artystami. Po trzecie, to nie jest zestawienie najlepszych polskich reżyserów, lecz tych, którzy z różnych przyczyn mogliby pasować do hollywoodzkiej rzeczywistości.

1. Adam Guziński

Mimo zaledwie dwóch pełnometrażowych filmów na koncie można potraktować Guzińskiego jako jednego z niewielu (o czym później) reprezentanta estetyki festiwalu Sundance w polskim kinie. Zwłaszcza jego ostatnie dzieło – Wspomnienie lata znakomicie koresponduje ze zrealizowaną przez Paula Dano Krainą wielkiego nieba. Polska produkcja charakteryzuje się niezwykłą subtelnością w kreśleniu trudów dojrzewania pod okiem zagubionej matki i nieobecnego ojca. Prowincja wreszcie ukazana jest nie na podstawie stereotypowych uprzedzeń, lecz przez pryzmat głównego bohatera, dla którego jest to kraina pierwszych miłosnych uniesień, sielanki, ale także rozczarowań i poczucia życiowej monotonii. Ciągle świecące słońce, wiatr we włosach, woda i złość na cały świat – z tych uniwersalnych składników zbudowane jest kino Guzińskiego, które może zostać skutecznie odczytane niezależnie od miejsca i czasu projekcji.

Plaża

Kadr z filmu „Wspomnienie lata”

2. Łukasz Grzegorzek

To kolejny polski twórca, który z sukcesami mógłby pracować na obrzeżach Hollywood. Zwłaszcza jego drugi film – Córka trenera to idealny „Oscar bait”, czyli film stworzony dla starszej gwiazdy filmowej i młodej, aspirującej aktorki. Akademia uwielbia takie historie, a Grzegorzek wie, jak stymulować zmysły widzów. Dzięki fenomenalnym zdjęciom Weroniki Bilskiej potrafi oddać tęsknotę za „łatwiejszymi” czasami, przekazać urok gasnącego lata, ale również bezwzględnie odrzeć relację ojca i córki z wszelkich idealistycznych mrzonek. Wyraźnie zarysowane charaktery postaci to kolejny atut kina Grzegorzka, który skutecznie przyjąłby się na amerykańskim gruncie.

3. Jagoda Szelc

Hollywood lubi „kino ryjące banię”, a nikt nie robi tego w Polsce tak dobrze, jak Jagoda Szelc. Wystarczyły dwa filmy, by krytycy i widzowie przypisali jej twórczość do modnego nurtu posthorroru, reprezentowanego między innymi przez Roberta Eggersa i Ariego Astera. Twórczość Szelc jest oparta na niedopowiedzeniach oraz ciążącej i duszącej tajemnicy, której ujawnianie rozrywa stosunki międzyludzkie. To także kino zanurzone w ezoteryce, pozbawione lęku przed sięganiem po to, co irracjonalne – wystarczy tylko przypomnieć sobie zakończenie Wieży. Jasnego dnia, a także rytuał przejścia z Monumentu. Otwartość na eksperyment, wymagająca praca z aktorem, a także wrażliwość na szczegóły (kadry, dźwięki) – to cechy charakterystyczne dzieł Jagody Szelc, która spokojnie znalazłaby dla siebie miejsce w stajni A24.

Kadr z filmu „Wieża. Jasny dzień”

4. Łukasz Palkowski

Dobrze sprawdza się zarówno w branży serialowej, jak i filmowej. W tym zestawieniu znajduje się jednak dzięki dwóm wyreżyserowanym filmom – Bogom i Najlepszemu. Zwłaszcza historia Zbigniewa Religi została zaprezentowana zgodnie z hollywoodzkimi kanonami. Wybrano charakterystycznego, z jakiegoś powodu ważnego dla publiczności bohatera, dano mu twarz wybitnego aktora (bo takim jest Tomasz Kot), a następnie zadbano o wszystkie detale, z których składa się dobrze zrealizowana biografia. Palkowski potrafi oddać klimat minionych lat, świetnie obsadzić role drugoplanowe, umiejętnie żonglować patosem i humorem, a przede wszystkim nadać całej tej maszynerii odpowiednie tempo, dzięki któremu aż chce się to oglądać dalej. Jeżeli ludzie z Hollywood szukaliby reżysera do zrealizowania filmu w stylu „od zera do bohatera”, to Palkowski byłby idealnym kandydatem na to stanowisko.

5. Ewa Bukowska

Ale gdyby amerykańscy producenci chcieli zrealizować herstorię odsłaniającą tajniki życia jakiejś kobiety, to Ewa Bukowska byłaby najlepszą kandydatką na fotel reżyserki. Już w debiutanckich 53 wojnach udowodniła, że potrafi uaktualnić kanon kina biograficznego, wprowadzając do niego eksperymentalne formy narracyjne. Oczywiście nie chodzi tylko o sam wybór bohaterki, ale także jej status – sztuka uwielbia rzucać światło na wielkie postacie dokonujące wielkich czynów. Tymczasem Bukowska w swoim filmie sięgnęła po historię żony korespondenta wojennego, by udowodnić, że to nie mniej interesująca opowieść. Gdy większość ekscytuje się balansowaniem protagonistów na granicy życia i śmierci, reżyserka odsłania dramat codzienności, gdy przerażona bohaterka musi sobie radzić z samotnością, lękiem o los męża, a także z rolami, w które została przymusem wpisana w związku z zawodem wykonywanym przez jej ukochanego. W Hollywood zdecydowanie ceni się intymne narracje, stąd też wybór Bukowskiej, która jednym filmem udowodniła, że potrafi celnie wybierać postacie, o których chce opowiadać.

Kadr z filmu „Sala samobójców. Hejter”

6. Jan Komasa

Oczywiście to nazwisko musiało pojawić się w zestawieniu, zwłaszcza że Komasa sam deklaruje chęć spróbowania swoich sił na amerykańskim gruncie. Już od Sali samobójców pokazuje, że znacznie lepiej czuje się w hollywoodzkich konwencjach, a polskie tradycje i toposy odstawia na boczny tor. Tak również było w przypadku Miasta 44, któremu bliżej do niektórych fragmentów Szeregowca Ryana niż do Kanału Andrzeja Wajdy. Kino Komasy oddycha hollywoodzkim patosem, silnymi postaciami, atrakcyjną warstwą wizualną, a przede wszystkim młodymi, piekielnie uzdolnionymi bohaterami. Przypomnijmy – przez filmy Komasy przetoczyli się Jakub Gierszał, Bartosz Bielenia i Maciej Musiałowski. Każdy z nich oryginalny, utalentowany, sumiennie budujący powierzone im role. Również podejmowane przez twórcę tematy – czemu służy religia w dzisiejszych czasach, kim są „rozsadnicy” obecnego systemu społeczno-politycznego – predestynują go do tego, by mógł wypowiedzieć się dla szerszego grona publiczności dzięki Fabryce Snów.

Ostatnio dodane