search
REKLAMA
Biografie ludzi filmu

ROBERT WIĘCKIEWICZ. Kiepski materiał na amanta

Dawid Myśliwiec

14 stycznia 2017

REKLAMA

Był taki czas, że nie można było otworzyć lodówki, by nie natknąć się na Roberta Więckiewicza. Ten czas w zasadzie nadal trwa, ale popularny polski aktor nie gra już wszędzie i we wszystkim, a nieco rozważniej dobiera nowe projekty. Z tego powodu w ubiegłym roku mogliśmy oglądać go głównie w Legendach polskich Tomasza Bagińskiego i filmach prezentowanych na festiwalach, zaś rok 2017 rozpoczynamy mocną premierą Konwój Macieja Żaka, w której upatruje się szansy na odświeżenie konwencji polskiego kina akcji.

Jeśli rzeczywiście tak się stanie, z pewnością będzie to spora zasługa Więckiewicza, od wielu lat jednego z najpopularniejszych polskich aktorów i gwarantów dużej oglądalności.

Więckiewicz jaki jest, każdy widzi. Facet o niezwykłej charyzmie i nieco podejrzanym fizys, a do tego obdarzonym niskim, świetnie brzmiącym głosem. O takich ludziach zwykło się mówić, iż mają urodę radiową, ale Robert w eterze zwyczajnie by się zmarnował. Jego zawadiacki uśmiech i wrodzony magnetyzm doskonale sprawdzają się na ekranie, choć musiał stawać przed kamerą przez wiele lat, zanim ostatecznie poznano się na jego talencie. A przecież debiutował w 1991 roku! Kto dziś pamięta, że Więckiewicza można było zobaczyć już w Psach 2. Ostatniej krwi (1994), Ogniem i mieczem (1999) czy Sezonie na leszcza (2000)? Robert przez lata bardziej przewijał się przez wielki i mały ekran, niż faktycznie na nich istniał, choć swoje niepoślednie umiejętności aktorskie potwierdzał głównie na deskach teatrów – Polskiego w Poznaniu, Narodowego, Rozmaitości i Montownia w Warszawie. W pewnym momencie stwierdził jednak, że teatr odciąga go od filmu, i ostatecznie plan zdjęciowy wygrał ze sceną.

W filmie Więckiewicz zaistniał początkowo dzięki duetowi Tomasz Konecki–Andrzej Saramonowicz, a w dalszej kolejności poprzez udział w projektach Juliusza Machulskiego. W Pół serio (2000) aspirował do bycia scenarzystą filmowym, zaś w Ciele (2003) wystąpił jako były organista i grabarz, ale dopiero Vinci (2004), drugi wspólny projekt z Machulskim, z którym współpracuje nieprzerwanie od czasów Pieniądze to nie wszystko, zrobił z Więckiewicza aktora pierwszego planu. Później przyszedł popularny serial Oficer, niedoceniona produkcja Łukasza Karwowskiego Południe–północ, gdzie Robert zagrał aż pięć różnych ról, a wreszcie rok 2007, przełomowy w karierze pochodzącego z Nowej Rudy aktora. Zagrał w trzech filmach kinowych, z których jedynie Wino truskawkowe Dariusza Jabłońskiego było tytułem, który przeszedł bez większego echa. Świadek koronny Jarosława Sypniewskiego, w którym Robert wcielił się w tytułową postać, oraz znakomity dramat obyczajowy Wszystko będzie dobrze Tomasza Wiszniewskiego były jednymi z najgłośniejszych polskich produkcji tamtego sezonu, a oba przyniosły Więckiewiczowi pierwszy aktorski laur na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Sukcesy Wszystko będzie dobrze, nagradzanego na imprezach filmowych od Wrześni po Setubal, pozwoliły Robertowi zaprezentować swój talent także przed widzami w Europie.

W tym samym roku, w którym Więckiewicz odnosił największe sukcesy w karierze, w Polsce premierę miała kinowa wersja Testosteronu, wielkiego teatralnego hitu Andrzeja Saramonowicza. I choć Robert współtworzył sceniczny sukces tego przedstawienia, nie wziął udziału w jej filmowej adaptacji. W roli Tytusa zastąpił go Borys Szyc, kolega Więckiewicza z planu Vinci, a także Lejdis, kolejnego ogromnego sukcesu duetu Konecki–Saramonowicz, w którym Robert stworzył z Borysem przekomiczny tandem niezbyt rozgarniętych oszustów-lowelasów. Wcześniej Więckiewicz stworzył świetną kreację niewiernego męża w Ile waży koń trojański?, bardzo przyjemnej komedii fantastycznej Machulskiego, która okazała się niespodziewanym hitem w polskich kinach. I w zasadzie w podobny sposób można opisać każdy kolejny rok w dorobku Roberta, który konsekwentnie pracował na miano jednego z najbardziej pracowitych i docenianych współczesnych polskich aktorów. W krótkim czasie Więckiewicz zapracował na angaż u Jana Kidawy-Błońskiego (Różyczka, 2010), Agnieszki Holland (nominowane do Oscara W ciemności, 2011) czy Marka Koterskiego (Baby są jakieś inne, 2011). Rolę, która z perspektywy czasu będzie prawdopodobnie uznana za życiową w dorobku Roberta, zagrał z kolei u nieodżałowanego Andrzeja Wajdy.

Od 2011 roku Więckiewicz przygotowywał się do wcielenia się w prawdziwą legendę Solidarności i symbol polskiej walki o wolność – Lecha Wałęsę. Jak wielokrotnie wspominał w wywiadach, już przy pierwszych próbach odpowiednio modulował głos i pracował ciałem, by upodobnić się do laureata pokojowej nagrody Nobla. Dzięki temu mistrz Wajda zrezygnował ze wstępnego pomysłu, zgodnie z którym Wałęsę z trzech różnych etapów życia miało grać trzech aktorów, i zdecydowanie postawił na Roberta. Nie pomylił się – w Wałęsie. Człowieku z nadziei (2013) Więckiewicz stworzył kreację niezapomnianą, bowiem udało mu się zobrazować wszelkie osobliwości byłego, jednocześnie unikając tak łatwego do uzyskania efektu parodystycznego. Co bardziej optymistyczni zwolennicy filmu Wajdy mówili o nominacji do Oscara dla filmu i samego Roberta i choć skończyło się na myśleniu życzeniowym, to dla Więckiewicza udział w Wałęsie był sukcesem. Musiał jednak szybko postarać się o kolejne, znacznie inne gatunkowo projekty, by nie wpaść w pułapkę jednej roli.

O to postarali się Juliusz Machulski i Wojciech Smarzowski, reżyserzy dwóch kolejnych filmów, w których pojawił się Robert. AmbaSSada, w której aktor wcielił się w Adolfa Hitlera, była pierwszym od lat poważnym niewypałem króla polskiej komedii, ale już Pod Mocnym Aniołem, ekranizacja prozy Jerzego Pilcha, okazało się jednym z największych aktorskich wyzwań w dorobku Więckiewicza. Sam aktor podkreślał wywiadach, że rola alkoholika Jureczka była dla niego wyjątkowo ekstremalnym przeżyciem, podczas którego przekroczył jakąś umowną, nieistniejącą granicę. Mimo swego ciężaru gatunkowego występ u Smarzowskiego zapewnił Robertowi „płodozmian”, o którego zapewnienie aktor zawsze starał się zabiegać. Właśnie ze względu na chęć pozostania artystą uniwersalnym niedługo później wystąpił w rasowym kryminale, Ziarnie prawdy (2015) Borysa Lankosza, by za chwilę zostać odmienionym przez ekstremalne przeżycie Królem życia (2015) w filmie Jerzego Zielińskiego. W ubiegłym roku pojawił się u boku Jima Carreya i Charlotte Gainsbourg w zrealizowanym częściowo w Polsce filmie True Crimes Alexandrosa Avranasa, a także realizował Konwój Macieja Żaka, który właśnie gości na naszych ekranach. W 2017 roku do polskich kin zawitać ma także Volta, najnowszy, już siódmy wspólny projekt Roberta Więckiewicza i Juliusza Machulskiego.

Aktor, który 30 czerwca tego roku skończy pięćdziesiąt lat, należy do grona najpopularniejszych, a jednocześnie najbardziej uniwersalnie docenianych polskich aktorów. Swoim dorobkiem zapracował na miano niezwykle wszechstronnego artysty, który poradzi sobie z każdym aktorskim wyzwaniem. Co ważne, mimo swej prezencji, która predysponuje go do ról nikczemników i czarnych charakterów, potrafił wymknąć się zaszufladkowaniu, wcielając się z takim samym powodzeniem w przestępców, bohaterów, niewiernych kochanków i szlachetnych stróżów prawa. Spośród nadmiernie, wydawałoby się, eksploatowanych współczesnych polskich aktorów to Robert Więckiewicz jest tym, którego nie mamy dość nawet wtedy, gdy siedzi w naszej lodówce.

korekta: Kornelia Farynowska

Avatar

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA