publicystyka filmowa

NIEŚMIERTELNI, NIEZNISZCZALNI…

Autor: Adam Łudzeń
opublikowano

…ale czy na pewno?

Niniejszy artykuł jest właściwie czymś w rodzaju jednej wielkiej improwizacji. Bo oto pewnego pięknego dnia, w mej skromnej głowie narodził się dość spontaniczny pomysł swoistego zestawienia, obejmującego mniej lub bardziej znane, nieśmiertelne i niezniszczalne postacie filmowe. Selekcja własna obejmuje te osobistości, które uważam za najciekawsze, najbardziej charakterystyczne i zwyczajnie godne jakiejkolwiek uwagi bądź zapoznania. Takie, które od razu przychodzą mi na myśl, gdy usłyszę jeden z przymiotników tytułowych niniejszego artykułu. Nie tylko bohaterowie „pojedynczych” filmów, ale często całych serii. Pewnie robiąc całe poniższe zestawienie i tak zapomniałem o kimś ważnym, no ale wszystkiego pamiętać się nie da… Mimo tego, lista póki co pozostaje „sztywna” – bez planowanych aktualizacji (przynajmniej w najbliższym czasie). W tym miejscu pragnę też nadmienić, iż tekst został napisany w konwencji raczej humorystycznej, miejscami wręcz prześmiewczej i nie ma na celu gloryfikowania lub ubóstwiania tych jakże zacnych i pożądanych cech. W wielu miejscach polega raczej na znęcaniu się na kolejnych „sławach”, gdyż jak się okazuje – nawet tych teoretycznie niepokonanych można pokonać, tych teoretycznie niezniszczalnych można jednak zgładzić. Zapraszam Drodzy Czytelnicy do lektury i pamiętajcie – jeśli kiedykolwiek usłyszycie, że Wasz przeciwnik jest nieśmiertelny bądź niezniszczalny – odłóżcie obawy na bok, przeczytajcie poniższe zestawienie i kombinujcie. To niemal pewne, że wszyscy tacy „giganci” mają swoje słabe punkty – trzeba się tylko trochę wysilić i ich poszukać.
Uwaga! Cały tekst zawiera mnóstwo spojlerów!

Odsłona pierwsza – ci dobrzy

Przynajmniej z założenia stoją po właściwej stronie, ewentualnie przejawiają charakter całkiem neutralny…

Connor MacLeod

seria Nieśmiertelny

„Jestem Connor MacLeod z Klanu MacLeod. Urodziłem się w 1518 roku w wiosce Glen Finnan na brzegach jeziora Loch Shiel i jestem nieśmiertelny…”.

Fakt, iż Christopher Lambert to główna postać serii (tak naprawdę tylko część pierwsza jest godna uwagi) nie oznacza, że jest jedyny. Nieśmiertelnych jest wielu. Od lat toczą między sobą bój, ponieważ – jak głosi hasło reklamowe filmu – „może zostać tylko jeden”. I w końcu pozostaje ostatnia para, która stoczy walkę o legendarną Nagrodę. Nieśmiertelni są… nieśmiertelni. Nie starzeją się, nie mogą się utopić, można ich przebijać mieczami wzdłuż i wszerz, można do nich strzelać seriami z karabinu… Wszystko, poza jednym – nie wolno im tracić głowy („Don’t lose your head” – jak brzmią słowa piosenki zespołu Queen). Nie w przenośni, a dosłownie – ścięcie głowy oznacza śmierć nieśmiertelnego – brzmi paradoksalnie… Głowa jest najważniejsza. Ale czy to naprawdę jedyny sposób? Ciekawe, co by się stało, gdyby nieśmiertelnemu odciąć inną kończynę – rękę czy nogę… powróciłaby na swoje miejsce, czy do końca życia człowiek obdarzony tym niesamowitym darem odczuwałby brak jakże pożytecznego fragmentu ciała? Wyobraźcie sobie widok leżącego, nieśmiertelnego korpusu – bez rąk, bez nóg, i tak całą wieczność – wspaniała perspektywa. A gdyby tak doszczętnie spalić Nieśmiertelnego? Ciekawe, czy by się zreinkarnował… No cóż – to są pytania bez odpowiedzi, w każdym razie żaden twórca – obojętnie której części Nieśmiertelnego – nie pokusił się o jakieś szersze wyjaśnienie czy uchylenie rąbka tajemnicy, tych wątpliwych kwestii. Jedynie w trzeciej części Nieśmiertelnego mamy rozcięcie takiej postaci na pół, po czym ponowne jej „złożenie”. Ale jak dla mnie to zdecydowanie za mało. To już taki klasyczny zabieg twórców – jest nieśmiertelny, zabić go można tylko ścinając głowę, a reszty wyjaśnień nie należy dociekać. Zatem pozostańcie widzowie w niewiedzy…

Dorian Gray

Liga Niezwykłych Dżentelmenów

Mimo, iż postać ta okazuje się na końcu Ligi Niezwykłych Dżentelmenów zwyczajnym zdrajcą – postanowiłem jednak zaliczyć Doriana do tych dobrych – wszak przez zdecydowaną większość filmu pomaga głównym bohaterom… A sam film to istny kolaż innych, znanych produkcji, klasycznych postaci książkowych i filmowych. Jest Allan Quatermain, bohater Kopalni Króla Salomona, jest Tom Sawyer, wampirzyca, niewidzialny, doktor Jekyll i pan Hyde, kapitan Nemo ze swoją łodzią podwodną i… właśnie nieśmiertelny Dorian Gray. Z pewnością nawiązanie do Nieśmiertelnego, ale przede wszystkim do dość słynnej książki Oscara Wilde’a – Portret Doriana Graya. Książkowy Dorian oddał swą duszę za wieczną młodość. Znaki czasu i jego uczynków zamiast zapisywać się na jego twarzy – zapisywały się bardzo wyraźnie na starannie ukrytym obrazie. Podobna sytuacja ma miejsce w filmie, jednak w Lidze Niezwykłych Dżentelmenów twórcy poszli o krok dalej. Zatem na Doriana – podobnie jak na wyżej opisanych Nieśmiertelnych – nie działają także przeróżne dźgnięcia i strzały z broni palnej. Wydaje się jednak, że w przeciwieństwie do MacLeoda z filmu Nieśmiertelny (i jemu podobnych), Dorian Gray nie musi się bać o głowę… w przeciwieństwie do wyglądu. Tak – wystarczy by spojrzał na obraz z jego prawdziwym wizerunkiem, i pan Gray znika na zawsze (znamiona czasu zapisywały się nieubłagalnie na wspominanym wyżej portrecie…). Ale kwestia niewyjaśnień, które trapiły niektórych w przypadku Nieśmiertelnego z Christopherem Lambertem w roli głównej, nadal pozostaje. Te same pytania bez odpowiedzi, te same „sztuczki” twórców. Dlaczego do diaska nikt tym niesamowitym postaciom nigdy nie próbuje odciąć którejś kończyny…? A może prócz daru nieśmiertelności posiadają także niesamowity dar szczęścia, umożliwiający uniknięcia takich „niespodzianek”…? Jednak gdyby już do takich doszło – byłoby przynajmniej ciekawie, może nawet trochę… śmiesznie.

Achilles

Troja

Tej postaci nie mogło zabraknąć w niniejszym zestawieniu, a jej nieobecność byłaby wręcz grzechem. Achilles – w którego w najnowszym, epickim widowisku Troja świetnie wcielił się Brad Pitt – bohater homerowskiej Iliady, najdzielniejszy z Greków oblegających Troję, wódz Myrmidonów (mała, tesalska armia, według mitu stworzona przez Zeusa z… mrówek), zabójca największego trojańskiego wojownika, a mowa oczywiście o Hektorze. Achillesa jako niemowlę matka zanurzała w wodach Styksu, by uodpornić go na wszelkie rany i ciosy. Podczas zanurzania trzymała go za piętę, dlatego był to jedyny słaby punkt tej postaci (stąd powiedzenie „pięta achillesowa”, jakby ktoś jeszcze nie wiedział). Jednak cóż to za dziwna rzecz – czy nie można było zanurzyć później także tej pięty, by całe ciało wojownika było nietykalne i teoretycznie niezniszczalne…? Cóż, zawsze znajdzie się jakiś kruczek, który wszystko psuje… Achilles kochał walczyć, był wojownikiem doskonałym, niektórzy widzieli w nim demona wojny. Trudno mu się dziwić – gdyby ktoś z nas był obdarzony takim darem, to też nie strasznym byłoby mu iść na krwawą batalię. Chociaż z drugiej strony, nigdy nie próbowano ciężej czy wręcz śmiertelnie zranić tego bohatera. Widać, że prócz odporności na rany, dodatkowo czuwali nad nim bogowie, stąd pewnie to sprzyjające greckiemu herosowi szczęście. Tak, jak się można było spodziewać (chyba każdy czytał Iliadę czy Mitologię Grecką, lub chociaż słyszał tę historię…), Achilles ginie ugodzony w piętę strzałą Parysa. Że też brat Hektora nie miał gdzie celować… Pech.

Superman

seria Superman

Chyba niemożliwe aby znalazł się ktoś, kto nigdy nie słyszał o Supermanie… Jeden z największych obrońców Ziemi (o ile nie największy), pochodzący z planety Krypton. Dysponujący niewyobrażalną siłą, lodowym podmuchem, laserem z oczu i oczywiście darem niezniszczalności. Do tego potrafi latać i jest szybki niczym błyskawica. W codziennym życiu to dziennikarz, niepozorny i nawet lekko frapowaty Clark Kent. Gdy jednak nadchodzi jakieś niebezpieczeństwo – szybkie zrzucenie standardowych ciuchów i widzimy słynny, niebiesko-czerwony strój, z równie słynnym znaczkiem „S” na klatce piersiowej. Oczywiście nikt nie wie, że Superman to Clark Kent, co bohaterowi całkiem skrzętnie udaje się ukrywać. A jednak nawet tak potężny heros posiada słaby punkt. Ową „piętą achillesową” okazuje się być kryptonit, zielonkawo-świecący materiał pochodzący z ojczystej planety Supermana. Kryptonit znacznie osłabia siły naszego bohatera i pozbawia go jakże wspaniałej niezniszczalności. Gdy tylko przeciwnicy Supermana odkrywają tę jakże sprytną metodę – bezlitośnie znęcają się nad biednym Clarkiem. Trudno im się dziwić, skoro kryptonit jest jedyną, naprawdę jedyną szansą na pokonanie i zniszczenie Supermana. Dopóki kryptonitu nie ma – pan Kent może spać spokojnie.

Eric Draven

seria Kruk

Do innych, niepokonanych postaci filmowych na pewno trzeba zaliczyć głównego bohatera filmu Kruk – czyli Erica Dravena, zabitego przez grupkę przestępców, jednak powracającego zza grobu w celu klasycznej zemsty. Miał Eric szczęście, że na jego grobie usiadło tytułowe, upiorne ptaszysko, które przywróciło do życia jego żądną wspomnianej zemsty duszę. Od tej pory kruk cały czas podąża za naszym głównym, niezniszczalnym bohaterem, i to właśnie on jest kluczem do zabicia zmartwychwstałego Erica (co objawia się w końcówce filmu, gdy Draven traci swoje moce po ranieniu i schwytaniu ptaszyska). Zatem Kruk to klasyczny przykład klasycznie niezniszczalnej, nieśmiertelnej postaci, która posiada jeden, ale jakże wyrazisty i konkretny słaby punkt, lub – jak kto woli – kruczek. Szkoda tylko, że filmowe, fikcyjne moce nie ocaliły samego Brandona Lee, który naprawdę zginął na planie filmowym Kruka od strzałów z pistoletu… Tym większa szkoda, iż tragedia wynikła ze zwykłego niedopatrzenia przez pirotechników – przez co w pistoletach prócz ślepaków znalazły się również niezindetyfikowane odłamki… Po sukcesie części pierwszej powstały jeszcze dwie kontynuacje (a podobno kręcą jeszcze następne…), o podtytułach Miasto aniołów i Zbawienie, jednak już bez Erica Dravena (w roli wskrzeszonego mściciela występuje inna postać). Natomiast w serialu (The Crow: Stairway To Heaven) powraca Draven, w którego wcielił się Marc Dacascos. Jednak podobnie jak w przypadku serii Nieśmiertelny – tylko pierwszy, rewelacyjny nota bene Kruk jest wart większej uwagi…

Wolverine

seria X-Men

Ten niepozorny z wyglądu mutant okazuje się być jednym z najpotężniejszych. Nie za sprawą różnych energii, jakie wytwarzają takie postacie jak Magneto czy Storm. Nie za sprawą ogromnej siły, jaką posiadał Sabretooth. Ale dzięki darowi niezniszczalności. Cały szkielet Logana pokryty jest niezniszczalnym metalem Adamantium. Ostrza, które wysuwają się z rąk mutanta przecinają na swojej drodze wszystko. Do tego Wolverine posiada bardzo szybką zdolność regeneracji – wszelkie rany goją się w zastraszająco szybkim tempie, a i kulka w głowę nie robi tej postaci żadnego problemu. Jego umiejętność regeneracji wpływa również na starzenie się – Wolverine może być starszy od samego profesora Xaviera. Zatem jest piekielnie niebezpieczny – dobrze, że stoi po stronie dobra… Przez trzy części filmu tylko jeden osobnik omal nie zabił Logana – mowa tu o Rogue, która dzięki swojej zdolności potrafi z innych wysysać energię życiową. Tak więc jak widać – i na Wolverine’a znajdzie się sposób. Dobrze, że Rogue także stoi po dobrej stronie… Również powtórne wypełnienie ciała metalem Adamantium nie popłaca – przekonała się o tym Lady Deathstrike, „bliźniacza siostra” Wolverine’a (takie same zdolności). Nie będę oryginalny i po raz kolejny chciałbym wiedzieć, co się stanie gdyby tak Wolverine’owi ściąć np. głowę? W momencie pisania tego pytania otrzymałem jednocześnie odpowiedź. Głowy czy którejkolwiek kończyny nie utniemy, bowiem ostrze (czy inny przedmiot egzekucji ćwiartującej) zatrzyma się na niezniszczalnym metalu Adamantium, zaś rana cięta szybko się zagoi dzięki zdolności regeneracji. Nieźle – kto by tak nie chciał…

David Dunn

Niezniszczalny

Bohater, który jako jedyny przeżywa potężną katastrofę pociągu – i to bez najmniejszego szwanku. Totalne zdziwienie lekarzy jest w tym przypadku w pełni uzasadnione, bo jak można wytłumaczyć ten fakt, skoro z takiej kraksy teoretycznie nikt nie powinien wyjść żywy…? To nie wszystko. Bohater odczuwający strach przed wodą i nie umiejący pływać, a jednak na końcu filmu jakimś cudem wynurza się właśnie z wody… Nawet pewien zbrodniarz, osiłek dający w kość panu Willisowi, nie daje rady nawet w najmniejszy sposób skrzywdzić głównego bohatera… Tak – Bruce Willis jest tytułowym niezniszczalnym, bohaterem niczym z komiksu, którego całe życie poszukiwał filmowy Pan Szklanka (Samuel L. Jackson). Jednak czy jest to prawdziwa niezniszczalność? Przecież w filmie nie mamy żadnej sceny, w której Bruce Willis zostałby postrzelony czy naprawdę zraniony… Zatem w grę nie wchodzi ani nieśmiertelność, ani regeneracja, czy reinkarnacja. Tym czymś jest niewyobrażalne szczęście, cudowne szczęście, którym obdarzony został główny bohater Niezniszczalnego. Szczęście, dzięki któremu udaje się uniknąć śmierci czy jakichkolwiek obrażeń. Któż by tak nie chciał… Zatem mamy niezniszczalność, ale w innym znaczeniu tego słowa, bardziej w przenośni niż w praktyce. Dlatego Bruce Willis wylądował w niniejszym zestawieniu. Być może jest tym faktem zdziwiony tak samo, jak w momencie podnoszenia w filmie niesamowicie ciężkiej sztangi.

Ostatnio dodane