Publicystyka filmowa
Filmowe Gry Komputerowe #5: The Last of Us
Filmowe GRY KOMPUTEROWE #5: THE LAST OF US to poruszająca opowieść o ojcostwie w postapokaliptycznym świecie. Emocje i akcja na każdym kroku!
Trudno jest być ojcem. A już zwłaszcza dobrym ojcem. To musi być swego rodzaju heroizm. Tego typu myśli przechodziły mi przez głowę, gdy, z pewną dozą satysfakcji przechodziłem The Last of Us od Naughty Dog. Bo ta historia była de facto o byciu ojcem. Była to gra niesamowita, gra wciągająca, gra, która nawet nie kryje się z tym, że jest filmem, przerywanym tylko od czasu do czasu jakimiś walkami. Ten rytm, ta narracja – znamy to doskonale z srebrnego ekranu.
Seria Filmowe Gry Komputerowe (kliknij)
Romansu kina z grami komputerowymi ciąg dalszy. The Last of Us wyszło jako jedna z ostatnich ekskluzywnych gier na PlayStation 3 w 2013 i zaledwie rok później tuż po premierze tej samej konsoli, tyle że czwartej generacji, została wydana w wersji remastered. Miałem przyjemność grać w obydwie, jednak za drugim razem nie czułem tej samej przyjemności, bo ten tytuł to typowa jednostrzałówka.
Rzecz dzieje się w postapokaliptycznej Ameryce, opanowanej przez groźnego wirusa zamieniającego ludzi w potwory, które wydają charakterystyczne kliknięcia, stąd zwane są Klikaczami. Jest to dziwny zabieg; twórcy różnych uniwersów usilnie starają się nadać nowe nazwy zombie, np. w The Walking Dead mamy do czynienia z Szwędaczami. Rzecz dla mnie zupełnie niezrozumiała. Ludzkość żyje w dużych miastach, przypominających bardziej obozy, pełne uzbrojonych wojskowych. Walczy z nimi ruch oporu nazywający sam siebie Świetlikami. W takich okolicznościach radzić sobie musi nasz główny bohater, podchodzący pod pięćdziesiątkę twardziel o imieniu Joel.
Dość szybko otrzymuje zadanie wyprowadzenia z mia
Już od otwierającej grę sekwencji uświadamiamy sobie, że mamy do czynienia z filmem, i to bardzo dobrym.
Moment rozpoczęcia się epidemii jest rozegrany fenomenalnie, widać, że siedzieli nad nim utalentowany scenarzysta i równie dobry reżyser. To jedna z tych scen, które na długo zapadają w pamięć. Ale nawet później, podczas wędrówki Joela i Ellie przez Amerykę, widać rękę sprawnego rzemieślnika, który wszystko krok po kroku zaplanował. Nie ma tu momentów przypadkowych, poza naszymi zgonami podczas walk z Klikaczami czy przypadkowymi bandziorami. I to właśnie te elementy, gdy trzeba było nieźle napracować się padem, były dla mnie najbardziej frustrujące. Pragnąłem słuchać dalej tej historii, a nie mozolić się z elementami zręcznościowymi.
Skoro już o słuchu mowa, trzeba powiedzieć kilka słów na temat fenomenalnej roboty, którą wykonali Ashley Johnson, w roli Ellie, i Troy Baker w roli Joela. Po prostu wierzę w ich każde słowo, patrzę z zafascynowaniem na rodzącą się między nimi więź ojciec-córka. Tak mocnej interakcji z bohaterem niezależnym nie doświadczyliśmy od czasów Bioshocka 3, ale tam to było zupełnie co innego. Relacji Ellie i Joela najbliżej jest do związku między Clementine i Lee z gry The Walking Dead. I grupa odbiorców jest ta sama, gra definitywnie skierowana jest do wszystkich rodziców lub ludzi zamierzających zostać rodzicami, naciskane są właśnie te emocje.
Zastanawiając się nad nośnością fabuły gry i jej przełożeniem na język filmowy, nie można sobie nie przypomnieć Drogi do zatracenia z Tomem Hanksem czy Drogi w reżyserii Johna Hillcoata. Oba te filmy poruszały podobny temat, zwłaszcza drugi z nich, który również rozgrywał się w postapokaliptycznym świecie.
Czy można wycisnąć z tego ładnego owocu, jakim jest The Last of Us, wystarczająco soku, by stworzyć kinowe arcydzieło? Nie jestem pewien, ale wiem na pewno, że ta gra jest doskonała w swojej kategorii i chociażby dla niej warto zakupić Playstation 3 lub 4.
PS. Pamiętam naturalnie cały czas o Metal Gear Solid, acz ze skruchą wyznaję, że kupiłem niedawno część pierwszą, bo w dniu jej premiery miałem jeszcze mleko pod nosem, ale obiecuję, że nadrobię jak najszybciej!
korekta: Kornelia Farynowska
korekta: Kornelia Farynowska
