Connect with us

Publicystyka filmowa

Jakimi zwierzętami byliby politycy w dzisiejszym POLSKIM ZOO?

Politycy w dzisiejszym POLSKIM ZOO? To nie lada wyzwanie! Świnie, wesz i żmije w roli głównej, z humorem o naszej rzeczywistości.

Published

on

Jakimi zwierzętami byliby politycy w dzisiejszym POLSKIM ZOO?

Kto w Polsce żyje, ten w cyrku się nie śmieje, a do zoo nie chodzi, bo pozamykane. Zresztą, może to akurat dobrze – biednym zwierzętom przyda się trochę odpoczynku od głodnych egzotyki rodzinek. Rodzinki te mogą w tym czasie odwiedzić kościół lub muzeum, nasiąknąć narodową historią i wzmocnić sojusz z Bogiem. Mogą też pooglądać telewizję i poszerzyć swoje horyzonty. Kiedyś zoo było w telewizji – Polskie Zoo. Pamiętacie? Jerzy Kryszak i paru innych boomerskich komików zakładali maski, wcielali się w polityków i przydawali im zwierzęcych cech, obśmiewając ich upodlenie.

Advertisement

Jedyny problem z tym programem był taki, że jednak zwierzęta w niektórych kwestiach stoją kilka pięter ponad politykami. Ale okej, metaforyczna świnia, wesz czy żmija pasują do rządzących jak mało które przymioty. Gdyby Polskie Zoo wróciło na antenę, pion charakteryzacji nie miałby dużo roboty – te smutne gęby polskich polityków i tak są już maskami wrośniętymi w miejsca, gdzie kiedyś były twarze. Pytanie tylko: kto byłby kim w nowym Polskim Zoo

Jacek Sasin – knurek 

Rubaszny, jowialny, z buzią uśmiechniętą, sytą i rumianą, Jacek „Siedemdziesiąt Milionów Przepie*dolone Na Wybory, Które Się Nie Odbyły” Sasin przypomina poniekąd to wspaniałe, czyste zwierzę, któremu ludzie niejednokrotnie zarzucają najgorsze. Otóż świnie i knury należą do zwierząt najinteligentniejszych, podobnie jak wicepremier, który z rozwagą planuje kolejne działania w Ministerstwie Aktywów Państwowych, który sprytem, bystrością i pojętnością wspina się na wyżyny, pozostawiając daleko w tyle resztę politycznej sceny. Nie znajdzie się chyba nikt, kto mógłby zaprzeczyć? Wszak tylko inteligentny i roztropny człowiek w taki sposób Przepie*doli Siedemdziesiąt Milionów Na Wybory, Które Się Nie Odbyły, że nie poniesie za to żadnej kary! 

Advertisement

Krystyna Pawłowicz – papuga

Egzotyczny ptak o nietuzinkowej urodzie, charakterystycznym dziobie oraz umiejętności naśladowania ludzkiego głosu mógłby z pewnością symbolizować równie nietuzinkową, charakterystyczną sędzinę Trybunału Konstytucyjnego, która niestety nie posiadła umiejętności przemawiania ludzkim głosem, ale przecież wszystko jeszcze można nadrobić. Krysia Pawłowicz jest poza tym adwokacką papugą dla swojego przełożonego, Jarka Kaczyńskiego, który chętnie korzysta z jej zdolności do odwracania uwagi. Gdyby mógł, zapewne nosiłby ją na ramieniu. 

Jarosław Gowin – żółw

Powoli, ale sukcesywnie zmierza tam, gdzie zmierza. Odporny na czynniki zewnętrzne i zmiennocieplny – doskonale dopasowuje się do sytuacji, a gdy trzeba, nabiera wody w usta. Jarosław Gowin jest obecny w polskiej polityce od dawna, do swojego stanowiska dochodził miarowo, ale nie opieszale. W trudnych czasach wysokich amplitud nastrojów społecznych był w stanie pohamować swoje apetyty, schować się we własnej skorupie, przeczekać, by dostać wymarzone stanowisko wicepremiera. Kto wie, może tak jak żółw jest długowieczny i stanie jeszcze wyżej w hierarchii królestwa zwierząt? 

Advertisement

Krzysztof Bosak – piesek chihuahua

Sympatyczne stworzonko, w gruncie rzeczy milutkie i kochane, które potrafi narobić hałasu, pokazać ząbki, ale nie ma z niego żadnego pożytku, a po dłuższym czasie tylko denerwuje. Krzysiu Bosak lubi pohałasować, ale nie wnosi nic sensownego na rodzime, polityczne podwórko. Obstawiony bulterierami w postaci znacznie bardziej elokwentnego Sławomira Mentzena i znacznie p o t ę ż n i e j s z e g o wizerunkowo Janka Korwina-Mikkego, Bosak robi wrażenie zagubionego szczeniaczka, którego chciałoby się pogłaskać i poklepać po pyszczku. 

Ryszard Czarnecki – miś 

Wszystkie Ryśki to porządne chłopy, a Rysiek Czarnecki to chłop porządny w najwyższym stopniu. Zaskakujące, jak wiele łączy prawdziwego Ryszarda (a właściwie Richarda Henry’ego) z kultowym Barejowskim Ryszardem „Misiem” Ochódzkim. Obaj panowie muszą często podróżować do Londynu, obaj są też wyjątkowej maści oportunistami, ustawiającymi żagle zawsze z wiatrem. Miś Czarnecki najpierw romansował z ZChN-em, by potem podpiąć się pod sukcesy Andrzeja Leppera i jego Samoobrony. Przez chwilę działał we Włocławku, gdzie doradzał prezydentowi miasta w sprawach integracji z Unią Europejską, a potem wstąpił do partii, która może nas z tej Unii skutecznie wyprowadzić. Tak jak filmowy Miś, Ryś ma byłą żonę i tak jak Ochódzki, Czarnecki dorobił się kroci na znaniu kogo trzeba.

Advertisement

Mateusz Morawiecki – nietoperz

Najwspanialszy premier w historii Narodu Polskiego, założyciel Państwa Lehitów, Inaugurator dynastii Piastów, osobiście odpowiedzialny za Chrzest Polski, Powstania Styczniowe i Listopadowe, Upadek Komuny oraz Wielkie Gospodarcze i Etyczne Wstanie z Kolan, człowiek wielu talentów i nieskończonych cnót – mógłby zostać zobrazowany wizerunkami wielu szlachetnych zwierząt: ma On bowiem w sobie spryt myszy, instynkt szczura, mobilność muchy, spojrzenie orła bielika: czyste, przenikliwe, intelektem i bystrością przeszyte. Dlaczego zatem nietoperz? Z jednej, prostej przyczyny – tak jak (rzekomo) przez zakażonego nietoperza koronawirus rozprzestrzenił się na świecie, tak przez Mateusza Morawieckiego w lecie 2020 koronawirus rozprzestrzenił się w Polsce.

W przypływie zdolności oratorskich Mateusz osobiście zapewniał, że bać się nie ma czego, że trzeba głosować, że trzeba wyjść z domu i głosować, na Andrzeja Dudę głosować, na Prezydenta Andrzeja Dudę. Jedyna różnica taka, że nietoperz był Bogu ducha winny…

Advertisement

Zbigniew Ziobro – lwica

Tak jak lwica broni prawa, porządku i moralnej równowagi w państwie rozszarpywanym przez śmiertelne, zaostrzone szpony niezobowiązującego seksu, obyczajowej rewolucji i odpowiedzialnej edukacji prorodzinnej. A było to ponoć tak: Bóg stworzył mężczyznę i widział, że mężczyzna potrzebuje towarzystwa, więc z jego żebra ulepił kobietę. Potem widział Bóg, że kobieta potrzebuje prześladowcy, który w jego imieniu i za jego łaską każe donosić jej martwy płód rozwijający się w jej macicy, więc z jej żebra ulepił Bóg Ziobrę. Ponadto Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednym cechuje się niezależnością, co jeszcze bardziej zbliża go do wizerunku lwicy.  

Przemysław Czarnek – kuropatwa

Cnotliwy, mężny i skory do rozpłodu jak dzik, równie jak dzik nalany i przysadzisty, ze szczeciną zarostu, a jednak bliżej mu do kuropatwy. Dlaczego? To słowo szarada, w którym kryją się dwa inne, dosadnie opisujące Ministra Edukacji i Nauki. Z jednej strony minister jest jak opat – duchowy ojciec, który radą, opieką i dobrym słowem prowadzi duszyczki przez niebezpieczeństwa neomarksistowskich czasów wprost przed oblicze Boga. Minister Czarnek, z Bożego nadania profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, z pewnością nadawałby się na opata polskiego narodu. Drugim słówkiem jest kura – i tak jak ona minister stoi na dwóch nogach i gdacze coś niezrozumiałego. 

Advertisement

Myślicie, że Polskie Zoo miałoby sens w dzisiejszych czasach, czy obrady sejmu i wypowiedzi polityków w telewizji są wystarczająco rozrywkowym materiałem?

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *