Connect with us

Recenzje

ROZDZIELENIE. Thriller science fiction powraca w drugim sezonie [recenzja odc. 1-2]

Atmosfera jest tak gęsta, że można by ją kroić nożem, a mroczny korpohorror rozpoczyna się na nowo.

Published

on

ROZDZIELENIE. Thriller science fiction powraca w drugim sezonie [recenzja odc. 1-2]

Jeden z najlepszych seriali ostatniej dekady po długiej przerwie powraca na Apple TV+. Platforma, która w ostatnich latach zasłynęła jakościowymi produkcjami serialowymi, uwalnia nas od niecierpliwego oczekiwania i ponownie pozwala zasiąść za biurkiem zimnego, odartego z emocji i pełnego absurdów korpo. Za nami już dwa pierwsze odcinki serialu Rozdzielenie – kolejne będą pojawiać się na platformie co piątek.

Advertisement

Ciężko było uwierzyć, że ktokolwiek mógłby chcieć wrócić do firmy Lumon Industries po tym, co wydarzyło się w ostatnim odcinku pierwszego sezonu Rozdzielenia. Gwoli przypomnienia – Mark (Adam Scott) i jego zespół pracują w korporacji, która wymaga od swoich pracowników tytułowego „rozdzielenia” swoich wspomnień i myśli z życia prywatnego od tych z życia służbowego. Innymi słowy: w pracy kompletnie nie wiedzą, kim są na zewnątrz – gdzie mieszkają, jakie mają hobby, czy mają partnerów lub dzieci. Gdy z pracy wychodzą, od razu zapominają, czym zajmują się w biurze.

Sytuacja perfekcyjna dla korporacyjnego giganta, jednak znacznie mniej komfortowa dla jego pracowników – Marka, Helly (Britt Lower), Irvinga (John Turturro) i Dylana (Zach Cherry), którzy pracują w tym samym zespole przetwarzania danych. Podejrzliwi wobec pracodawcy czują się uwięzieni w swojej codzienności i niezdolni do podejmowania samodzielnych decyzji. Zamknięci w błędnym kole biurowego Dnia Świstaka, wiedzeni ciekawością i buntem postanawiają przejąć kontrolę nad systemem i działać.

Advertisement

W czasie gdy ich alterzy są poza biurem, Mark, Helly i Irving budzą się w swoim prawdziwym życiu, a ich wspomnienia z pracy i życia codziennego łączą się w jedno. Irving obsesyjnie maluje obrazy przedstawiające czarny korytarz z Lumon. Helly z przerażeniem odkrywa, że jest córką CEO Lumon i właśnie ma przemawiać na gali, zachwalając innowacyjną technikę rozdzielania wspomnień. Mark znajduje się na przyjęciu u siostry i szwagra, na którym spotyka swoją szefową Harmony Cobel (Patricia Arquette) pod zupełnie innym nazwiskiem. Dowiaduje się, że ma zmarłą żonę, jednak na swoim zdjęciu ślubnym rozpoznaje współpracowniczkę z Lumon – pannę Casey.

Advertisement

Potężny cliffhanger, którym twórcy kończą pierwszy sezon, wzbudził nerwowe oczekiwanie na to co dalej. Czy zespół Marka będzie musiał zmierzyć się z konsekwencjami swoich działań wbrew firmie? Czy uda im się uwolnić od Lumon? Czy rozwiążą piętrzące się zagadki i dowiedzą, czym tak naprawdę się zajmują? Odpowiedzi na te pytania twórcy serialu dawkują jednak powoli, uchylając rąbka tajemnicy dopiero w drugim odcinku. Dan Erickson i Ben Stiller nie odkrywają wszystkich kart od razu i z uwagą przyglądają się swoim postaciom, zmianom w dynamice relacji między nimi. Mark powraca do Lumon Industries, a wraz z nimi pozostali bohaterowie.

Macki Lumon ponownie wciągają ich do zielonkawo-białego biura oświetlonego trupimi, szpitalnymi jarzeniówkami. I chociaż ciężko uwierzyć w to, że bohaterowie decydują się ponownie zostać korporacyjnymi niewolnikami, świetny scenariusz sprawia, że ani przez chwilę nie wątpimy w ich motywacje dotyczące powrotu do Lumon. Przed firmą stoi trudne zadanie zażegnania kryzysu wizerunkowego. Kierownictwo zdaje się naprawdę chcieć wysłuchać swoich pracowników i naprawić popełnione błędy. Ich ruchy są jednak pozorne, w stylu „owocowych czwartków”. Chociaż wydaje się, że smycz została poluzowana, Mark i jego zespół doskonale wiedzą, że Wielki Brat zawsze patrzy.

Advertisement

Pierwszy sezon serialu zasłynął nie tylko niebanalną fabułą, która doskonale wpisuje się we wszechobecną krytykę kapitalistycznego wyzysku. To dzieło kompletne, spójne i konsekwentne, zarówno na poziomie wizualnym, aktorskim, jak i inscenizacyjnym. Drugi sezon serialu utrzymuje tę poprzeczkę i nie obniża poziomu. Atmosfera jest tak gęsta, że można by ją kroić nożem, a mroczny korpohorror rozpoczyna się na nowo. Dacie się wciągnąć?

Advertisement

Filmoznawczyni, historyczka sztuki i miłośniczka współczesnego kina grozy i klasycznego kina hollywoodzkiego, w szczególności filmu noir i twórczości Alfreda Hitchcocka. W kinie uwielbia mieszanie gatunków, przełamywanie schematów oraz uważne przyglądanie się bohaterom.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *