Publicystyka filmowa
Klasyczne FILMY ŚWIĄTECZNE, dzięki którym poczujecie MAGIĘ
W kinie amerykańskim lat 40. filmy świąteczne jawią się niemalże jako osobny gatunek filmowy, który łączy podobny, prosty przekaz
Kiedy przygotowywałam się do pisania tego tekstu, z zaskoczeniem odkryłam, że wszystkie największe świąteczne klasyki kina amerykańskiego powstały w latach 40. Z drugie strony nie powinno mnie to dziwić. To dekada, która przecież wyjątkowo obrodziła w filmy wybitne, nie tylko w historii kinematografii amerykańskiej, ale i światowej – to wtedy powstał Dyktator (1940), Sokół maltański (1941) i inne wspaniałe filmy z nurtu noir, Casablanca (1942) czy świetne powojenne kino europejskie – polskie Zakazane piosenki (1947) czy włoscy Złodzieje rowerów (1948). W kinie amerykańskim lat 40. filmy świąteczne jawią się niemalże jako osobny gatunek filmowy, który łączy podobny, prosty przekaz – warto nauczyć się doceniać to, co mamy, oraz że nie rzeczy materialne są ważne, lecz relacje z ludźmi wokół nas.
Ta uniwersalna prawda rodem z Dickensowskiej Opowieści wigilijnej jest wciąż na nowo odtwarzana we wszystkich filmach świątecznych i nigdy nie traci na aktualności. Oto lista sześciu najlepszych filmów na święta!
To wspaniałe życie (1946), reż. Frank Capra

Szkoda, że właśnie nie To wspaniałe życie serwuje nam Polsat w każdą Wigilię, bo nie obrażając Love Actually i Kevina samego w domu, to jest bez wątpienia najlepszy film świąteczny, jaki kiedykolwiek powstał. To krzepiąca, wzruszająca historia, kapitalnie wyreżyserowana przez Caprę, który za ten film otrzymał Złotego Globa, umiejętnie przeplatająca wątki komediowe z dramatem.
30-letni George Bailey (rewelacyjny James Stewart) jest na skraju wytrzymałości. Przekonany, że jego dalsze życie nie ma sensu, planuje samobójstwo w Wigilię, ale właśnie wtedy ukazuje mu się anioł stróż. Próbując odwieść George’a od tego pomysłu, pokazuje mu historię jego życia – dzieciństwo, młodość i dorosłość – i to, jak świat i losy jego bliskich potoczyłyby się bez niego. Jeśli jakimś cudem jeszcze nie udało wam się tego filmu zobaczyć, czas najwyższy.
Cud na 34. ulicy (1947), reż. George Seaton

To właśnie w tym filmie swoją aktorską karierę rozpoczęła Natalie Wood, aktorka znana z roli Judy u boku Jamesa Deana w Buntowniku bez powodu (1955) czy z musicalu West Side Story (1961). W Cudzie na 34. ulicy zagrała małą Susan, córkę Doris Walker (Maureen O’Hara), kierowniczki marketingu i promocji w domu handlowym Macy’s, wychowywaną przez matkę w przekonaniu, że bajki są nieprawdziwe, a Święty Mikołaj nie istnieje. Tymczasem Doris napotyka w pracy na problemy – mężczyzna, który miał wcielić się w rolę Świętego Mikołaja na przedświątecznej paradzie, zostaje zwolniony. Jego miejsce zajmuje białobrody staruszek o imieniu Kris Kringle (tak w Stanach nazywa się również Świętego Mikołaja), twierdzący, że jest prawdziwym Mikołajem. Zaprzyjaźnia się z córką Susan, próbując przywrócić jej wiarę w magię Świąt.
Sklep na rogu (1940), reż. Ernst Lubitsch

Lubicie Masz wiadomość z Meg Ryan i Tomem Hanksem? Jeśli tak, spodoba wam się też Sklep na rogu.
Obydwa filmy zostały zainspirowane węgierską sztuką teatralną Miklósa László zatytułowaną Parfumerie. Twórcy Masz wiadomość zrobili kilka ukłonów w stronę filmu Lubitscha, nazywając sklep bohaterki granej przez Meg Ryan „Sklepem na rogu” („The Shop Around the Corner”), wykorzystali także kilka dialogów. Film Lubitscha opowiada historię Alfreda Kralika (ponownie James Stewart), najlepszego sprzedawcy w sklepie z wyrobami skórzanymi pana Hugo Matuschka.
Jego spokój zostaje zakłócony, gdy do pracy zostaje przyjęta Klara Novak (Margaret Sullavan). Bohaterowie nie darzą się sympatią, dokuczają sobie i, podobnie jak Kathleen i Joe z Masz wiadomość, anonimowo korespondują z nieznajomym przyjacielem.
Żona biskupa (1948), reż. Henry Koster

Zapracowany i zaniedbujący życie rodzinne biskup Henry Brougham martwi się pozyskaniem środków na budowę nowej katedry i modli się do Boga o pomoc. Jego prośby zostają wysłuchane, bo w jego gabinecie zjawia się mężczyzna o imieniu Dudley (Cary Grant), który ujawnia mu, że jest aniołem.
Nowy, przystojny asystent biskupa zaskarbia sobie sympatię sąsiadów i znajomych, a w szczególności córeczki biskupa i jego młodej żony Julii (Loretta Young). Jego obecność wprowadza niemałe zamieszanie w życie Broughamów.
Początkowo film nie radził sobie dobrze, jeśli chodzi o wyniki finansowe – bywalcy kin unikali go ze względu na tytuł, który sugerował produkcję religijną. Producenci zdecydowali się wtedy zmienić tytuł na „Cary i żona biskupa”, a do plakatów filmu dodano dopisek: „Czy słyszałeś o Carym i żonie biskupa?”.
Święta w Connecticut (1945), reż. Peter Godfrey

Dziennikarka Elizabeth Lane (Barbara Stanwyck) prowadzi poczytną rubrykę kulinarną w gazecie. Pisze w niej o wiejskich przepisach, swoim życiu na farmie w Connecticut, mężu i dziecku, za co uwielbiają ją gospodynie domowe z całej Ameryki. To wszystko jest jednak tylko dobrze wykreowaną fikcją – tak naprawdę Elizabeth jest nowojorską singielką. Nieświadomy tego wszystkiego wydawca prosi dziennikarkę o wyprawienie świątecznej kolacji dla powracającego z wojny weterana Jeffersona Jonesa (Dennis Morgan), zachwyconego jej rubryką kulinarną, którą regularnie czytywał w szpitalu.
Święta w Connecticut to urocza świąteczna komedia romantyczna, z pewnością mniej moralizatorska niż Żona biskupa czy To wspaniałe życie, za to z dużą lekkością i z użyciem zabawnych gagów opowiadająca historię świątecznego romansu.
Gospoda świąteczna (1942), reż. Mark Sandrich

Gospoda świąteczna to królowa bożonarodzeniowych musicali – to właśnie w tym filmie po raz pierwszy usłyszeć można kultowy już dzisiaj utwór, bez którego nie ma świątecznych składanek, White Christmas, śpiewany przez Binga Crosby’ego.
Grany przez niego główny bohater, Jim Hardy, znany muzyk, rezygnuje z kariery po tym, jak zostaje zdradzony przez ukochaną. Postanawia opuścić Nowy Jork i wyjeżdża na wieś, gdzie wpada na genialny pomysł na biznes. Zakłada tytułową świąteczną gospodę, która ma działać tylko podczas świąt.
A wy, jakie stare, świąteczne klasyki dodalibyście do tej listy?
Tekst z archiwum Film.org.pl
