Zestawienie
7 świetnych filmów o STAROŻYTNYM RZYMIE, które nie są Gladiatorem
Kiedy myślimy o wielkich filmach, których tematem jest Starożytny Rzym, niemal automatycznie pojawia się Gladiator Ridleya Scotta.
Kiedy myślimy o wielkich filmach o Starożytnym Rzymie, niemal automatycznie pojawia się Gladiator Ridleya Scotta. To oczywiście jeden z najważniejszych współczesnych przedstawicieli gatunku, ale kino, którego tematem jest Starożytny Rzym nie zaczęło się w 2000 roku. Przez dekady Hollywood z ogromnym rozmachem przenosiło na ekran historie cesarzy, legionistów, niewolników i polityków walczących o władzę. Nie wszystkie te produkcje przetrwały próbę czasu równie dobrze, ale kilka z nich wciąż robi imponujące wrażenie. Oto siedem filmów, które warto sobie przypomnieć, tuż obok tych historycznie wiarygodnych, o których pisaliśmy niedawno.
Ben-Hur (Ben-Hur, 1959)
William Wyler stworzył jeden z największych monumentów klasycznego Hollywood. Historia żydowskiego księcia Judy Ben-Hura rozgrywa się w I wieku, w świecie podporządkowanym rzymskiej władzy. Bohater zostaje zdradzony przez przyjaciela Messalę, trafia do niewoli, a później rozpoczyna walkę o odzyskanie wolności i zemstę.

Ben-Hur jest jednak czymś znacznie większym niż opowieścią o osobistym konflikcie. To gigantyczne widowisko historyczne, w którym polityka, religia, niewolnictwo i los jednostki splatają się w produkcji o monumentalnej skali. Trzy i pół godziny mijają zaskakująco szybko, a słynny wyścig rydwanów wciąż pozostaje jedną z najbardziej imponujących scen w historii kina.
Spartakus (Spartacus, 1960)
Stanley Kubrick opowiedział historię niewolnika, który zostaje gladiatorem, a następnie staje na czele największego powstania niewolników w historii Republiki Rzymskiej. Kirk Douglas wciela się w człowieka, który z anonimowego niewolnika staje się symbolem buntu przeciwko potędze hegemona, jakim był Starożytny Rzym.

Film ma wszystko, czego można oczekiwać od wielkiego widowiska historycznego: bitwy, polityczne intrygi, imponujące scenografie i tysiące statystów. Jednocześnie Kubrick nie ogranicza się do efektownej ilustracji historii. Spartakus jest opowieścią o wolności, godności i cenie, jaką trzeba zapłacić za próbę wyrwania się z systemu. To także jeden z najważniejszych filmów gatunku.
Juliusz Cezar (Julius Caesar, 1953)
Jeżeli w starożytnym Rzymie najbardziej interesują cię polityczne intrygi, trudno o lepszy wybór. Joseph L. Mankiewicz przeniósł na ekran sztukę Williama Szekspira, a przed kamerą zgromadził imponującą obsadę z Marlonem Brando jako Markiem Antoniuszem, Jamesem Masonem jako Brutusem i Louisem Calhernem jako Cezarem. Film koncentruje się na narastającej obawie rzymskich elit przed rosnącą potęgą Cezara. Brutus zostaje wciągnięty w spisek, który ma powstrzymać dyktatora przed przejęciem pełni władzy.

Nie ma tu widowiskowych bitew na skalę Gladiatora. Są za to przemówienia, zdrady, manipulacje i polityczna paranoja. I właśnie dlatego film wciąż działa – Starożytny Rzym Mankiewicza jest przede wszystkim miejscem bezwzględnej walki o władzę.
Quo Vadis (Quo Vadis, 1951)
Hollywood w czasach swojej największej fascynacji epiką nie mogło pominąć historii Nerona i naszego noblisty oczywiście. Quo Vadis zabiera nas do Rzymu za panowania jednego z najbardziej niesławnych cesarzy, a w centrum historii umieszcza rzymskiego dowódcę Marka Winicjusza zakochanego w chrześcijance Ligii. Ich romans staje się punktem wyjścia do opowieści o prześladowaniu chrześcijan, despotyzmie Nerona i wielkim pożarze Rzymu.

Film jest ogromny, wystawny i typowy dla hollywoodzkich superprodukcji początku lat 50. Dzisiaj może wydawać się nieco staroświecki, ale skala przedsięwzięcia nadal robi wrażenie. To właśnie takie produkcje ukształtowały późniejszy sposób przedstawiania Cesarstwa Rzymskiego w kinie.
Kleopatra (Cleopatra, 1963)
Jeśli chodzi o rozmach, niewiele filmów może konkurować z Kleopatrą. Joseph L. Mankiewicz dostał do dyspozycji budżet, który urósł do gigantycznych jak na swoje czasy rozmiarów, a Elizabeth Taylor stworzyła jedną z najbardziej ikonicznych ról swojej kariery. Film obejmuje relacje Kleopatry z Juliuszem Cezarem i Markiem Antoniuszem, a polityczne ambicje egipskiej królowej splatają się z ekspansją Rzymu.

To kino starej szkoły w najbardziej dosłownym znaczeniu: wielkie dekoracje, tysiące statystów, ogromne scenografie i kostiumy, których współczesne produkcje często nie próbują już nawet naśladować. Kleopatra nie jest filmem idealnym, ale jako przykład hollywoodzkiej obsesji na punkcie starożytności pozostaje nie do pominięcia.
Upadek Cesarstwa Rzymskiego (The Fall of the Roman Empire, 1964)
Anthony Mann zabiera widza do schyłkowego okresu panowania Marka Aureliusza, kiedy ogromne imperium zaczyna coraz wyraźniej pękać pod ciężarem wewnętrznych konfliktów. Śmierć cesarza uruchamia walkę o władzę, a jego syn Kommodus okazuje się człowiekiem zdecydowanie mniej zainteresowanym dobrem imperium niż własnymi ambicjami.

Film powstał w okresie, gdy Hollywood wciąż potrafiło wydawać ogromne pieniądze na widowiska historyczne. Dzisiaj może być mniej przystępny niż Gladiator, ale ma coś, czego wielu współczesnym produkcjom brakuje: poczucie rzeczywistej skali świata, w którym los całego imperium zależy od kilku ludzi znajdujących się na szczycie władzy.
Żywot Briana (Monty Python’s Life of Brian, 1979)
A teraz całkowita zmiana tonu. Monty Python przeniósł się do rzymskiej Judei, aby zrobić jedną z najlepszych komedii w historii kina. Brian rodzi się w tym samym czasie co Jezus i przez serię absurdalnych zbiegów okoliczności zostaje uznany za mesjasza.

Rzymska okupacja jest tutaj przede wszystkim pretekstem do bezlitosnego wyśmiania fanatyzmu, polityki, religii i ludzkiej potrzeby podążania za tłumem. Choć film jest komedią, znakomicie wykorzystuje realia epoki: rzymskich żołnierzy, okupację, ruchy polityczne i codzienne życie mieszkańców Judei. Żywot Briana udowadnia przy tym, że film o starożytności wcale nie musi być monumentalnym widowiskiem. Czasami wystarczy grupa Brytyjczyków, sandały i bardzo zły moment na narodziny.

