search
REKLAMA
Recenzje

Najlepsze seriale 2020 roku

REDAKCJA

7 grudnia 2020

REKLAMA

<wstęp>

Filip Pęziński

  1. Tacy właśnie jesteśmy – Luca Guadagnino przez osiem tygodni transmisji swojego wybitnego mini-serialu zabierał nas do pełnego niedoskonałości i codziennych problemów życia współczesnych nastolatków. Spektrum podejmowanych tematów i towarzyszących im emocji było naprawdę imponujące, mimo że zamknięte często bardzo niepozornych i prozaicznych scenach. Przepiękna strona wizualna, ujmująca gra aktorska.
  2. Euforia (odcinek specjalny) – wzruszająca, słodko-gorzka opowieść wigilijna XXI wieku. Odcinek specjalny Euforii Sama Levinsona to rzecz wyjątkowa, absolutne wyżyny scenopisarskie, reżyserskie, aktorskie. Zendaya i Colman Domingo to duet, na który nie zasłużyliśmy.
  3. Nowy papież – chociaż linkowana w tytule recenzja mojego redakcyjnego kolegi nie jest pozytywna, to mnie drugi sezon serialu Paola Sorrentino całkowicie oczarował. To przepiękna – tak wizualnie, jak i scenopisarsko – opowieść o szukaniu siebie i Boga. Absolutnie fenomenalny John Malkovich w roli tytułowej, triumfalnie powracający Jude Law.
  4. Gambit królowej – mini-seria perfekcyjna. Tak samo dopieszczona realizacyjnie, co sprawna scenopisarsko. A w centrum ona – Anya Taylor-Joy. Bardziej siła natury niż aktorska kreacja.
  5. Ramy – inteligentny, zabawny, nowatorski w treści i formie serial Ramy’ego Youssefa powrócił w tym roku z drugim sezonem. Tym razem wsparty ucieleśnieniem aktorskiej charyzmy – Mahershalą Alim.

Odys Korczyński

  1. Wychowane przez wilki – ogólnie na plus, chociaż miejscami włączała mi się czerwona lampka, gdy czułem się traktowany przez Scotta jak nic nie wiedzące dziecko. Być może takie podejście miało sens dla zachodniej publiki, ale, póki co, europejski system edukacji zapewnia dość szeroką wiedzę ogólną, nawet tę o religii. Warto Wychowanych przez wilki obejrzeć głównie ze względu na refleksję na temat religii.
  2. Nawiedzony dwór w Bly – niesamowity klimat stworzony przez relację żywych z duchami, lecz nie za pomocą typowych zagrywek znanych z filmów grozy, a poprzez relacje emocjonalne, ze strachem włącznie. Każdy odcinek tylko zwiększał napięcie, aż do wystrzałowej kulminacji.
  3. Siły kosmiczne – nie spodziewałem się, że Amerykanie mogą w tak lekki i nietuzinkowy sposób śmiać się z własnego wojska. Świetnie dobrana para aktorska – Steve Carell, John Malkovich – potrafi rozśmieszyć mnie do łez. Siły kosmiczne powinny być wzorem, jak rozbawiać widza np. dla takich Przyjaciół.
  4. Dzień trzecioniryzm, który nie męczy, lecz prowadzi widza na coraz bardziej niedostępne i skomplikowane dno historii. Naprawdę rzadko się zdarza tak dobry scenariusz w serialu oraz rewelacyjna gra aktorska. Z wielkim kunsztem twórcy postarali się, żeby widz czuł senny niepokój i wciąż nie był pewien, czy to, co ogląda, dzieje się naprawdę.
  5. Gambit królowej – a sądziłem, że serial o szachach musi  być nudny. Historia Beth Harmon przypomniała mi moje własne zmagania turniejowe jeszcze w szkole, ale co ciekawe oglądałem każdy odcinek nie dla szachów, a żeby dowiedzieć się, co się stanie z psychiką głównej bohaterki.

Michalina Peruga

  1. W obronie syna – kryminał, thriller psychologiczny, rodzinny melodramat i dramat sądowy: to wszystko znaleźć można w W obronie syna, doskonałym serialu od Apple TV+, który wciąga do ostatnich odcinków i do samego końca nie zdradza jak potoczą się losy rodziny Andy’ego (Chris Evans) i Laurie (Michelle Dockery) Barberów, których nastoletni syn Jacob (Jaeden Martell) zostaje oskarżony o morderstwo kolegi z klasy.
  2. Normalni ludzie – serial, który niedawno pojawił się w serwisie HBO GO to irlandzka produkcja na podstawie głośnej powieści Sally Rooney o tym samym tytule. Twórcy serialu doskonale poradzili sobie z przeniesieniem na ekran pełnej emocji książki opowiadającej o trudnej przyjaźni Marianne i Connella, i ukazania ich przyjacielsko-romantycznej relacji na przestrzeni lat – od liceum poprzez studia. To także zasługa świetnego castingu i chemii między odtwórcami głównych ról – Daisy Edgar-Jones i Paulem Mescalem.
  3. Servant – produkcja od M. Nighta Shyamalana, twórcy Szóstego zmysłu, to niezwykle udany serial grozy o zamożnym małżeństwie, które zmaga się z utratą dziecka. Servant jest niezwykle klimatyczny i powoli buduje napięcie aż do ostatniego odcinka.
  4. Małe ogniska – serial opowiadający o splatających się losach dwóch rodzin, zamożnej społeczniczki Eleny Richardson (Reese Witherspoon) i żyjącej chwilą artystki, samotnej matki Mii Warren (Kerry Richardson) to doskonała, wzruszająca wielopłaszczyznowa obyczajówka w sposób złożony opowiadająca o kobiecości, macierzyństwie, klasowości czy rasie.
  5. Gambit królowej – najbardziej udana produkcja Netfliksa w tym roku to świetny serial o dorastaniu Beth Harmon (Anya Taylor-Joy), sieroty, która okazuje się niezwykle utalentowaną szachistką. Siedem odcinków serialu to porywające rozgrywki szachowe na drodze Beth do szachowego mistrzostwa i poruszający obraz dorastającej dziewczyny, która przezwycięża przeciwności losu.

Jakub Piwoński

  1.  Ostatni taniec – miniserial dokumentalny, który ma w sobie tyle napięcia, tyle emocji, że ogląda się go jak najlepszą sensację. Historia zanurza nas w latach 80. i 90., ukazując okres świetności Chicago Bulls, jednego z najbardziej utytułowanych zespołów koszykarskiej ligi NBA. Tytułowy ostatni taniec to z kolei rok 1998, gdy słynna drużyna z Michaelem Jordanem po raz ostatni grała pod wodzą trenera Phila Jacksona. I co tu dużo mówić – działy się wtedy istne cuda. To zdecydowanie najbardziej emocjonująca rzecz, jaką dane mi było zobaczyć w ubiegłym roku na platformie Netflix. Ale o tym, że zawsze mogłem znaleść tam dużo dobrych dokumentów, wiedziałem od dawna.
  2. The Crown, sezon 4 – myśląc o serialu Petera Morgana jedno, trafne określenie zawsze przychodzi mi do głowy – solidność. Nie wiem co takiego musiałoby się stać z tą produkcją, by zaczęła spadać jej jakość. Wszak budowana jest od początku na gotowym, życiowym scenariuszu, z sezonu na sezon stając się coraz bardziej interesująca, zbliżając się przerabianymi wydarzeniami do czasów, które dobrze pamiętamy. Sezon 4 pod tym względem nie zawodzi, wprowadzając na scenę nową postać. Dramat księżnej Diany stał się ponownie bardzo żywy, pewne rany na nowo zaczęły krwawić.
  3. The Mandalorian, sezon 2 – po stosunkowo słabym, nużącym pierwszym sezonie disneyowskiej produkcji, drugi sezon skradł moje serce już od pierwszego odcinka. Każdy kolejny wkręcał mnie w tą westernową przygodę z jeszcze lepszym skutkiem, dodając do zabawy wiele, umilających seans smaczków rodem ukochanego uniwersum. Znowu poczułem się jak dzieciak, udający, że jego latarka ma coś wspólnego z mieczem świetlnym. Brawo Disney! Tak powinny od początku wyglądać nowe Gwiezdne wojny.
  4. Wychowane przez wilki – to bardzo ważny punkt na mapie science fiction roku 2020. Istotne dla gatunku kwestie zostały w końcu poruszone, co ważne, w brawurowy, nietuzinkowy sposób. Szczególnie interesująco wypadł tu odwieczny konflikt nauki i religii. Serial przypomina trochę bazę niewykorzystanych pomysłów przez Ridleya Scotta w prequelowej serii Obcego. Ale i tak zdołał ukształtować własną, niezwykle ciekawą tożsamość. Świetna, mięsista rzecz.
  5. Rozłąka – czy science fiction może być melodramatyczne? Okazuje się, że tak. Bardzo podobało mi się to w jaki sposób produkcja Netflix balansowała na granicy poważnej, fantastyczno naukowej opowieści, o ludziach mierzących się z nieodgadnionym, a ckliwym, romantycznym portretem rodziny przyszłości, rozłączonej za sprawą postępu technologicznego. Dużo wzruszenia, dużo emocji, bardzo solidne aktorstwo (cieszy powrót Hilary Swank do formy) – polecam nie tylko fanom SF.
REKLAMA