Seriale TV

W OBRONIE SYNA. Co zrobisz, kiedy twoje dziecko zostanie oskarżone o morderstwo?

Autor: Michalina Peruga
opublikowano

Przed takim problemem staną Andy Barber (Chris Evans) i jego żona Laurie (Michelle Dockery), stateczne, młode małżeństwo z klasy średniej, mieszkające ze swoim 14-letnim synem Jacobem (Jaeden Martell) w dwupiętrowym domu na typowych amerykańskich przedmieściach. Rodzina Barberów jest aż nazbyt modelowa – Andy i Laurie są w sobie głęboko zakochani, on jest utalentowanym prawnikiem, zastępcą prokuratora okręgowego, ona każdy dzień rozpoczyna od joggingu, a zawodowo realizuje się w fundacji pomagającej straumatyzowanym dzieciom. Nawet Jacob, będący w wieku, gdy bunt jest podstawą istnienia, jest wyjątkowo grzecznym dzieckiem, które zawsze odrabia lekcje i przestaje grać na konsoli, kiedy rodzice o to proszą. Ich niedużą mieściną pewnego dnia wstrząsa straszna zbrodnia. W miejskim parku, przez który codziennie w drodze do szkoły przechodzi Jacob, zostają znalezione zwłoki jego szkolnego kolegi, Bena Rifkina.

Pierwsze podejrzenia padają na mieszkającego w okolicy przestępcę seksualnego, jednak znalezione na miejscu zbrodni dowody kierują uwagę śledczych ku nastoletniemu Jacobowi. Ojciec chłopaka, który początkowo bierze udział w śledztwie, zostaje od niego natychmiastowo odsunięty. Oddana swojej pracy Laurie otrzymuje sugestywne polecenie służbowe, aby przez jakiś czas lepiej się w niej nie pojawiała, a młody Jake musi mierzyć się z internetowym hejtem i oskarżeniami rówieśników w mediach społecznościowych. Na rodzinę spada społeczny ostracyzm, a idylla powoli zmienia się w piekło.

Grającemu rolę ojca Chrisowi Evansowi, zwyczajnemu śmiertelnikowi pozbawionemu supermocy Kapitana Ameryki, pozostaje tylko wszcząć śledztwo na własną rękę i stanąć murem za swoim dzieckiem rzuconym na pożarcie bezlitosnemu i cynicznemu prokuratorowi. Barberowie muszą walczyć nie tylko z systemem i społecznym wykluczeniem, ale także z samymi sobą, kiedy w ich głowach rodzą się wątpliwości co do niewinności syna i pytania o własną winę i potknięcia wychowawcze. To właśnie w tych newralgicznych momentach, w których rodzicielska miłość zaczyna się kruszyć, a górę bierze zwątpienie, ekran kradnie Michelle Dockery, znana przede wszystkim z serialu Downton Abbey z roli chłodnej, powściągliwej angielskiej arystokratki lady Mary Crawley, dając popis swoich umiejętności dramatycznych. Swoją grą aktorską Jaeden Martell umiejętnie podsyca wątpliwości rodzące się w głowach rodziców Jacoba, jak również samych widzów, balansując na granicy dwóch skrajności – jego wycofanie, emocjonalny chłód i dziwaczne zachowania można odebrać jako buntowniczą postawę dorastającego nastolatka lub jako oznaki morderczej psychopatii.

W obronie syna (Defending Jacob) to kolejny, po The Morning Show i Servant, świetny serial Apple TV+. Oparta na książce Williama Landaya produkcja, udana mikstura thrillera psychologicznego i filmu kryminalnego typu „kto zabił?” z domieszką dramatu sądowego, to dzieło norweskiego reżysera Mortena Tylduma, który zanim zrealizował Grę tajemnic (2014) i Pasażerów (2016), nakręcił thriller Łowcy głów (2011) na podstawie książki popularnego autora kryminałów Jo Nesbø. Patrząc na ogół twórczości Tylduma, wydaje się, że właśnie w tym gatunku czuje się najlepiej – z W obronie syna przebija iście skandynawski chłód i dystans do przedstawionych na ekranie wydarzeń, które sprawiają, że widz do samego końca trwa w napięciu i niepewności co do tego, czy Jacob odpowiedzialny jest za zarzucaną mu zbrodnię. Cieszą też ciekawie obsadzone role drugoplanowe, w której co chwila przewijają się znani aktorzy. Prawniczkę rodziny gra Cherry Jones – znana z Party Sally Potter, prokuratorkę okręgową – Sakina Jaffrey znana fanom z roli Lindy Vasquez w House of Cards, ojca Andy’ego – J.K. Simmons, który ostatnio przeżywa aktorski renesans, a pracownicę prokuratury – Betty Gabriel, której twarz nie dawała mi spokoju, dopóki nie skojarzyłam, że to ona grała zdystansowaną pokojówkę o mechanicznych ruchach w Uciekaj! Jordana Peele’a.

Wszystkie te pochwały nie znaczą, że produkcja pozbawiona jest wad. W obronie syna momentami za bardzo przeradza się w rozwlekły rodzinny melodramat i często traci tempo. Tyldumowi nie udało się ukryć, że serial to adaptacja książki (notabene reżyser pozmieniał to i owo w zakończeniu, aby pozostawić furtkę na drugi sezon) – czuć, że dysponował materiałem na satysfakcjonujący film pełnometrażowy, który zamiast tego postanowiono zamienić w ośmioodcinkowy serial. Nie zmienia to jednak faktu, że W obronie syna to jedna z najciekawszych serii ostatnich miesięcy i bardzo solidna pozycja w swoim gatunku, która z pewnością nie zawiedzie fanów zagadek kryminalnych i thrillerów psychologicznych.

Ostatnio dodane