search
REKLAMA
Recenzje

Najbardziej oczekiwane filmy 2021 roku

REDAKCJA

7 grudnia 2020

REKLAMA

<wstęp>

Krzysztof Dylak

W2 (Wesele 2) – można narzekać na pewien rodzaj tendencyjności i powtarzalności Wojciecha Smarzowskiego w doborze tematów i aktorów, lecz nie zmienia to faktu, że na jego filmy się czeka, jak na dawkę kinowego oczyszczenia na zasadzie czym się trujesz,  tym się lecz.  Po ukraińskim nacjonalizmie na ziemiach kresowych i kościelnych nadużyciach przyszła pora na antysemityzm na weselnej uroczystości w odniesieniu do pogromu w Jedwabnem w umownie drugiej części błyskotliwego Wesela. Przy największym od lat budżecie w polskim filmie, można się spodziewać, że Smarzowski ponownie rozbije bank i umieści inne motywy z grubej rury. Koszerny ubój na Żydach? Nie zdziwiłbym się!

Small world – sam do końca nie wierzę w to, co piszę, ale jestem ciekaw czy tym razem Patryk Vega wypuści coś znaczącego i godnego zobaczenia, bo od strony fabularnej i problematycznej projekt o międzynarodowym  handlu dziećmi opowiedziany od strony ofiary, oprawcy i rodziny zapowiada się najbardziej obiecująco od czasu pierwszego Pitbulla.  Czy to będzie kolejna tania sensacja na bazie pustego efekciarstwa, dziurawego scenariusza pod przykrywką mocnego i ważnego tematu czy jednak, nareszcie – ambitne dzieło z przekazem, nienastawione wyłącznie na mamonę , a znacznie bardziej  na pozytywne reakcje krytyków i widzów? Czy to będzie najlepszy film Patryka Vegi, który dowiedzie, że jest nie tylko sprytnym biznesmenem, ale też odważnym artystą? Czas pokaże.

Jackass 4 – czasem naprawdę śmieszni, czasami mocno niesmaczni, nierzadko szokujący i absurdalni. Co by nie nie sądzić o grupie szalonych kaskaderów,  to ich bardzo nieznośny, lecz jednak jedyny w swoim gatunku humor wpisał się w telewizyjną pop  kulturę, który nie sposób podrobić i pomylić z niczym innym. Zastanawiam się na jakie numery tym razem zdecyduje się  Johnny Knoxwille ze swoją okrojoną po latach ekipą.

Ciche miejsce 2 – pierwsza część pozytywnie mnie zaskoczyła pomysłem i kameralnością. Druga ma być rozbudowana i widać po zwiastunie, że bardziej pokazowa pod względem trików i efektów.  Więcej ludzi, więcej stworów, więcej wszystkiego, byle nie w nadmiarze. Mam lekką nadzieję, że jednak będzie zachowany  umiar  i to nie kosztem klimatu, wyobraźni i napięcia.

The Little Things – Denzel Washington jako zastępcza szeryfa hrabstwa Kern, Remi Malek jako detektyw z LA. Obaj muszą nawiązać niełatwą współpracę, żeby schwytać seryjnego mordercę w osobie Jareda Leto, który grał kiedyś w podobnej, lecz zapomnianej fabule Śledztwa nad przepaścią. Kroi się solidny thriller z dobrą obsadą.

 

 

Filip Pęziński

  1. Trzeci Spider-Man – nie tylko od dziecka uwielbiam postać Spider-Mana i uważam, że filmy z Tomem Hollandem są absolutnie ujmującymi widowiskami o tej postaci, ale też – wciąż według plotek i domysłów –  w trzeciej odsłonie Spider-Mana za sprawą tzw. multiwersum powrócić do roli Petera Parkera mają Tobey Maguire i Andrew Garfield, czyli aktorzy, którzy wcielali się w tę postać w dwóch poprzednich seriach poświęconych postaci. I może nie powinienem, ale żyjący we mnie nastolatek nie potrafi czekać na żaden film bardziej.
  2. Zack Synder’s Justice League – nie tylko dlatego, że uwielbiam (mimo ich problemów) poprzednie filmy DC stworzone przez Snydera, ale też dlatego, że kocham takie historie. Oddolny, pełen pasji i nadziei ruch fanów domagających się publikacji oryginalnej Ligi Sprawiedliwości (wersji sprzed dokrętek i zmian wprowadzonych przez Jossa Whedona) zatriumfował.
  3. Czwarty Matrix Matrix to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii filmowych, a siostry Wachowskie jedne z najbardziej cenionych twórczyń Hollywood. Przykro mi, że przy czwartej odsłonie marki pracować będzie tylko Lana (Lilly postanowiła pożegnać się z science fiction), ale drugi sezon Sense8 i przepiękny odcinek finałowy sprawiają, że trudno nie wierzyć mi w jej umiejętności, nawet bez wsparcia siostry.
  4. Diuna – ogromne, poważne widowisko science fiction, które bazuje na kultowej książce, bez której nie byłoby Gwiezdnych wojen. A do tego ta imponująca obsada i uznany reżyser. Jak tu nie czekać.
  5. Malcolm & Marie – duet Sam Levinson i Zendaya udowodnił już dwukrotnie (pierwszy sezon Euforii i grudniowy odcinek specjalny), że warto czekać na ich wspólne projekty. A właśnie takim jest nagrany w reżimie sanitarnym, kameralny dramat miłosny, w którym oprócz wymienionej Zendayi na ekranie zobaczymy też Johna Davida Washingtona.

Maciej Niedźwiedzki

1. Co w duszy gra – Najciekawszy z reżyserów studia Pixar, czyli Pete Docter (W głowie się nie mieści, Potwory i spółka) wraca z kolejnym niezwykle intrygującym i oryginalnym projektem. Poważne tematy jak duchowość i śmierć będą na pewno mieszać się z błyskotliwym humorem i wnikliwymi alegoriami. Wiele wskazuje na to, że przed nami kolejne animowane arcydzieło.

2. Nie czas umierać – Bo cały czas nie straciłem wiary, że ponownie otrzymamy coś na miarę zjawiskowego Casino Royale. Nie boję się o fantastycznego Daniel Craiga. Chciałbym, by choć ten jeden, ostatni raz ekipa za kamerą dotrzymała mu kroku.

3. The Last Duel – Nie istotne jest dla mnie ile wpadek zaliczy Ridley Scott. Na każdy projekt tego reżysera będę patrzył z zainteresowaniem i sympatią. The Last Duel brzmi odrobinę złowieszczo. Może to klamra dla przepastnej filmografii 83-letniego Brytyjczyk? Czekam z niecierpliwością.

4. Raya i ostatnio smok – Zwiastun zapowiada spektakularne widowisko i wizualne cudeńko. Super. Obyśmy dostali znowu coś na miarę arcydzielnej, pięknej Vaiany. O takiego Disneya walczyłem.

5. Na rauszu – Thomas Vintenberg i Mads Mikkelsen to dwa nazwiska gwarantujące kino najwyższej próby. Alkolizmu to choroba ciągle wymagająca kolejnych analiz i ujęć. Wierzę, że aktorski kunszt Mikkelsena i autorska kreska Vintenberga przyniosą nowe refleksje, szok i materiał do przepracowania.

Michalina Peruga

  1. Malcolm & Marie – Uwielbiam kameralne filmy opierające się głównie na dialogach pomiędzy dwójką bohaterów, zgłębiając dynamikę ich romantycznej relacji. Tak zapowiada się właśnie kupiony przez Netfliksa dramat Sama Levinsona, twórcy genialnej Euforii (2019-). W rolach tytułowej pary, filmowca Malcolma i jego partnerki Marie, obsadził dwójkę utalentowanych aktorów, których aktorska kariera bardzo szybko się  ostatnich latach rozwija: Johna Davida Washingtona (Czarne Bractwo. BlacKkKlansman, Gentleman z rewolwerem, Tenet) i Zendayę (Spider-Man: Homecoming, Euforia,  Diuna).
  2. Nomadland – Film ma już na swoim koncie kilkanaście wygranych, chociażby na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Reżyserka Chloé Zhao podejmuje w swoim trzecim pełnym metrażu temat współczesnych, amerykańskich nomadów, których recesja zmusiła do ciągłego życia w drodze – bez domu, na którego utrzymanie ich nie stać, za to w kamperach, przyczepach, vanach czy pikapach. W głównej roli obsadzono Frances McDormand, co tylko zaostrza mój apetyt na seans Nomadland.
  3. Co w duszy gra – z powodu zamknięcia kin w całym kraju, polska premiera najnowszego filmu Pixara została przesunięta na koniec stycznia 2021 roku. I oby doszła do skutku, bo nie mogę doczekać się nowej animacji Pete’a Doctera, reżysera takich hitów jak Odlot (2009) i W głowie się nie mieści (2015), opowiadającej o nauczycielu muzyki zafascynowanym jazzem.
  4. Deep Water – Adrian Lyne, reżyser naładowanych erotyzmem psychologicznych thrillerów romantycznych, takich jak Fatalne zauroczenie (1987), Niemoralna propozycja (1993) czy Niewierna (2002), po ponad osiemnastu latach powraca ze swoim najnowszym filmem. W rolach głównych: Ana de Armas i Ben Affleck, prywatnie para, a w filmie – małżeństwo z problemami i nietypowym układem. Jeśli Lyne wciąż potrafi kręcić tak dobre filmy jak przed laty, zapowiada się niezły erotyczny thriller.
  5. Diuna – tak jak cały świat, i ja czekam na najnowszy film Denisa Villeneuve’a, reżysera świetnej Politechniki (2009), Pogorzeliska (2010) czy Blade Runnera 2049 (2017). Tym ostatnim dowiódł, że potrafi tworzyć niezwykle stylowe i epickie filmy science fiction, na co liczę również w przypadku adaptacji słynnej powieści Franka Herberta.

Odys Korczyński

  1. Diunajako fan pisarstwa Herberta, chciałbym przekonać się, czy Villeneuve da radę z przeniesieniem tak skomplikowanej i wielowątkowej prozy na ekran. Mam swoje przeczucie, jednak wolałbym zweryfikować je w kinie, nim odważę się je na głos wypowiedzieć.
  2. Nie czas umierać – wydaje się, że od ostatniego Bonda minęły wieki. Daniel Craig należy do moich ulubionych odtwórców ról agenta oo7, więc trudno, żebym nie czekał na kolejny odcinek jego przygód. Trudno mi również zaakceptować, że to ostatni Bond z Craigiem, a z drugiej strony chciałbym zobaczyć w tej roli np. Idrisa Elbę.
  3. Top Gun: Maverick – to jeden z tych filmów, które powinny w nieco metaforyczny sposób odegnać raz na zawsze widmo roku 2020 – nieszczęśliwego widma pandemii. No bo przecież marzenie o lataniu ponad chmurami zawsze wzbudzało w człowieku poczucie wolności i nadziei.
  4. Pogromcy duchów: Dziedzictwo – ostatnie tygodnie zdalnej pracy minęły mi pod znakiem dwóch poprzednich części i niezapomnianego klimatu, jaki Ivan Reitman potrafił stworzyć w latach 80. Wierzę, że w żyłach Jasona Reitmana płynie ten sam talent, co u ojca.
  5. Candyman – czy jest sens mieć nadzieję, że produkt ten wart będzie nazwania go dobrym kinem, nawiązującym do pierwowzoru?
REKLAMA