search
REKLAMA
Recenzje

BRITNEY KONTRA SPEARS. Dokument, który powstał zbyt późno

Britney kontra Spears to historia tego, jak problemy natury psychicznej mogą sprawić, że źli ludzie odbiorą ci życie i dorobek, mówiąc, że to dla twojego dobra.

Gracja Grzegorczyk-Tokarska

10 października 2021

REKLAMA

Kiedy fani Britney Spears, ikony muzyki pop, domagali się jej uwolnienia, większość osób miała ich za internetowych szaleńców oraz wielbicieli teorii spiskowych. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że Britney przez 13 lat kurateli przeszła istne piekło. To, co działo się z piosenkarką za zgodą sądu, najprawdopodobniej zostawiło trwały ślad na jej psychice i zostanie z nią do końca życia. Na Netflixie pojawił się niedawno dokument opowiadający o całej sprawie, jednak mam do niego dwa poważne zastrzeżenia. Po pierwsze powstał zbyt późno. Po drugie nie mówi nam nic poza tym, co już wiedzieliśmy. Pozostaje pytanie: dlaczego nikt nie chce powiedzieć prawdy? I dlaczego wszyscy się boją Jamiego Spearsa, ojca piosenkarki – i to do tego stopnia, że przez 13 lat nie zrobiono praktycznie nic, by ratować Britney?

Dokument przedstawia życie amerykańskiej piosenkarki – zarówno pod kuratelą, jak i przed tym, zanim do niej doszło – próbując pokazać, co doprowadziło do ubezwłasnowolnienia. Wszystko wskazuje na to, iż – podobnie jak w przypadku księżnej Diany – media zaszczuły Britney na tyle, by ta załamała się psychicznie. Szczególnie że była w trakcie dość paskudnego rozwodu; były mąż groził jej odebraniem dzieci i pozbawieniem możliwości ich odwiedzania. To kolejny przykład na to, że gwiazdy pop (i nie tylko) w opinii publicznej muszą zawsze być nieskazitelne, idealne i z podniesioną głową walczyć o swoje. Nie wolno im mieć gorszego dnia, depresji ani załamania nerwowego. Z perspektywy czasu widać, że piosenkarka chciała mieć wyłącznie trochę spokoju i czasu dla siebie, a była wiecznie tropiona przez żądnych sensacji i pieniędzy paparazzich. I rozumiem, że sława wiąże się z pewnymi „niedogodnościami”, ale – halo! – dajmy tym ludziom żyć.

Film porusza tu bardzo ważny temat, pokazując, że zdrowie psychiczne zawsze będzie stanowić kartę przetargową ludzi, którzy chcą zyskać kontrolę nad osobą zmagającą się z kryzysem. I tak, jestem przekonana, że ekstremalne zachowania piosenkarki, takie jak zgolenie się na łyso, to nic innego jak krzyk o pomoc. Niestety zostały one wykorzystane przeciwko niej, a ojciec – który jawi się jako klasyczny złoczyńca – postanowił wykorzystać niedyspozycję córki i zamiast jej pomóc, zrobił z niej maszynkę do zarabiania milionów dolarów na rzecz ogromnej rzeszy ludzi. Przy okazji wmawiając jej, że nie jest w stanie zająć się sobą i swoimi dziećmi z powodu problemów natury psychicznej, w tym depresji spowodowanej ową kuratelą. Myślę, że ten wątek powinien zostać dużo bardziej pogłębiony, gdyż jest niezwykle istotny dla całej historii.

Co tak naprawdę działo się z Britney przez te wszystkie lata? Tego nie dowiadujemy się z dokumentu. Wiele zaproszonych osób nie chce o tym mówić, by nie zrobić sobie dodatkowych wrogów. Wiemy jednak, że piosenkarka była prawdopodobnie najsmutniejszą osobą na świecie, która dostawała kieszonkowe w wysokości 8 tysięcy dolarów miesięcznie, a nie wolno było jej wyjść na hamburgera bez obstawy zatrudnionych przez ojca ochroniarzy. To historia osoby, która mimo przemęczenia z uśmiechem na ustach wychodzi występować przed fanami, gdyż kocha to, co robi. Ale wie też, że nikogo nie obchodzi, czy da radę zrealizować dziewięciomiesięczne tournée. To opowieść o kobiecie, która dla możliwości widzenia się z dziećmi poświęciła swoją wolność. Można by tak wymieniać bez końca.

Niestety dokument nie mówi nam nic ponad to, co sami już wiemy. Tu i ówdzie dodaje kolejne elementy układanki, ale tak naprawdę osoby nawet powierzchownie zaznajomione z sytuacją nie dowiedzą się niczego nowego. Mamy więc przekrój 13 lat kurateli, rok po roku, gdzie widzimy, jak Britney staje się coraz bardziej wypalona życiowo. Jednak w końcu postanawia o siebie zawalczyć, zgodnie z zasadą: teraz albo nigdy. Czy można było wcześniej coś zrobić? W teorii tak. I wiele osób próbowało. Okazuje się jednak, że wpływ ojca, Jamiego Spearsa, z niewiadomych powodów był tak duży, że nikt nie chciał z nim zadzierać. Ba! Nawet przydzielony obrońca piosenkarki – z obawy przed odcięciem go od pensji w wysokości 3 milionów dolarów – prawdopodobnie poszedł na układ z nim, zupełnie nie zważając na życzenie Britney, by kuratela w końcu się zakończyła. Szereg osób zamieszanych w sprawę nie chce wyjawić najważniejszego: dlaczego nikt nie sprzeciwił się mężczyźnie, który wcześniej zarabiał na życie, smażąc burgery?

Możliwe, że nigdy do końca nie dowiemy się, co naprawdę działo się przez te naście lat. Może osoby zamieszane w całą sprawę nigdy publicznie nie przyznają się do zarzucanych czynów. Dość łatwo zasłaniać się wymówkami, że „przecież nie wiedziałem, jak miałem pomóc”. Okazuje się bowiem, że wiele osób wiedziało i poza pojedynczymi przypadkami tak naprawdę nikt nie walczył o Britney. Osoby, które przez media i rodzinę malowane są w najciemniejszych barwach, to ludzie, którym naprawdę zależało na piosenkarce, a które do samego końca walczyły o jej wolność, mimo iż prasa rozpisywała się, jak to chcą ukraść jej pieniądze. Prawda okazała się zgoła inna. To prawdopodobnie jedne z niewielu osób, którym nie chodziło o gotówkę, a jedynie o to, by Britney była szczęśliwa. Z perspektywy czasu jest to niesamowicie smutne. Ale pokazuje też, że społeczeństwu bardzo łatwo przychodzi wydawanie wyroków na podstawie bzdurnych artykułów w kolorowej prasie.

W moich oczach Britney kontra Spears to poprawny dokument, który nie wnosi zbyt wiele do tematu. Myślę, że to dobry seans dla osób chcących bliżej zapoznać się ze sprawą, ale nie jest to absolutnie nic odkrywczego. Szanuję, że autorki dokumentu postanowiły nagłośnić całą historię, jednak wydaje mi się, że mija się to całkowicie z celem, skoro piosenkarka sama zdecydowała się mówić o tym, co ją spotkało. Twórczynie filmu nie są bowiem adwokatkami walczącymi o Britney. Ten dokument powinien po prostu powstać wcześniej. Britney kontra Spears to historia tego, jak problemy natury psychicznej mogą sprawić, że źli ludzie odbiorą ci życie i dorobek, mówiąc, że to dla twojego dobra. Ku przestrodze.

Gracja Grzegorczyk-Tokarska

Gracja Grzegorczyk-Tokarska

Chociaż docenia żelazny kanon kina, bardziej interesuje ją poszukiwanie takich filmów, które są już niepopularne i zapomniane. Wielka fanka kina klasy Z oraz Sherlocka Holmesa. Na co dzień uczestniczka seminarium doktoranckiego (Kulturoznawstwo), która marzy by zostać żoną Davida Lyncha.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA