KRYSTYNA JANDA Z NAGRODĄ! Słodki koniec festiwalu Sundance!

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Kilka dni temu pisaliśmy o przyjęciu nowego filmu Jacka Borcucha na festiwalu Sundance. Okazało się, że pozytywne opinie krytyków o Słodkim końcu dnia to niejedyny powód do radości. Jury konkursu międzynarodowego pod przewodnictwem reżyserki Jane Campion postanowiło przyznać nagrodę aktorską Krystynie Jandzie!

To naprawdę bardzo, bardzo duży sukces polskiej aktorki. Festiwal Sundance uznawany jest obecnie za prawdziwe święto kina niezależnego. Nagroda aktorska przyznawana jest tam bez sztywnych ram regulaminowych. Jury po prostu nagradza aspekt, który wyróżnia się na tle reszty – czasem aktorstwo zostaje wyparte przez kwestie techniczne, zawsze natomiast jest to nagroda bez podziału na płeć czy pierwszy i drugi plan. Sukces Jandy jest więc tym większy. Polka musiała nie tylko „pokonać” innych aktorów, ona po prostu zachwyciła swoją kreacją tak, że nie dało się o niej zapomnieć.

Słodki koniec dnia Krystyna Janda

Oczywiście nie jest to pierwsza nagroda aktorska dla Krystyny Jandy na ważnym festiwalu. W 1990 roku została wyróżniona w Cannes za swoją rolę w Przesłuchaniu Ryszarda Bugajskiego – filmie, który w Polsce przez lata zakazany był przez cenzurę (nakręcono go już w 1982 roku). W Sundance pani Krystyny nie było, ale zapewne z nagrody cieszyłaby się równie mocno, jak wtedy, gdy na Lazurowym Wybrzeżu gratulował jej sam Christopher Walken. Tutaj możecie obejrzeć, jak to wyglądało:

https://www.ina.fr/video/I00019403

Przypomnijmy – Słodki koniec dnia to nakręcona w Toskanii opowieść o polskiej noblistce, która po doniesieniach o ataku terrorystycznym w Rzymie rewiduje swój światopogląd. Pełna emocji, podczas oficjalnej uroczystości wygłasza bardzo kontrowersyjną mowę. Będzie potem musiała zmierzyć się z jej konsekwencjami. Mniej więcej w tym samym czasie kobieta nawiązuje relację z młodym egipskim imigrantem. Amerykańscy recenzenci podkreślają, że Maria to bardzo ciekawa postać, taka, jakiej we współczesnym kinie brakuje – silna kobieta po sześćdziesiątce, bezkompromisowa, trochę buntowniczka, trochę prowokatorka. Prestiżowy „Variety” podkreśla, że to rola, którą w kinie najczęściej grają mężczyźni, trochę na wzór tego, co pokazał Jonathan Pryce w filmie Żona. Jak można przeczytać w relacjach zza Oceanu, Janda prezentuje w Słodkim końcu dnia nowe oblicze, nie tylko zresztą, jeśli chodzi o grę aktorską, ale też wizerunek – jej bohaterka nosi charakterystyczną grzywkę (której nasza aktorka ponoć wprost nienawidziła).

Powtórzę raz jeszcze, że nagroda dla Jandy jest ogromnym sukcesem. Kto jak kto, ale Jane Campion doskonale zna się na wartości kobiecych ról. Długo musieliśmy czekać na kolejną wielką kreację pani Krystyny w kinie (bo teatr to zupełnie inna sprawa), ale warto było. Słodki koniec dnia dopisuję do listy tych filmów, które chciałbym jak najprędzej zobaczyć. Wszystko wskazuje jednak na to, że musimy się wszyscy uzbroić w cierpliwość – polska premiera 10 maja.

Zdjęcie z miniaturki: fot. Niemiec/AKPA

Ostatnio dodane