„SŁODKI KONIEC DNIA” NA FESTIWALU W SUNDANCE. Świetne przyjęcie nowego filmu z KRYSTYNĄ JANDĄ!

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Festiwal filmowy w Sundance jest prawdziwym świętem kina niezależnego – to dziś jedna z najbardziej prestiżowych imprez filmowych. Trudno się temu dziwić, w końcu patronuje jej nie kto inny jak mistrz Robert Redford. Choć na pierwszym miejscu w Sundance stawiane są produkcje amerykańskie, reszta świata również jest tam obecna. Wczoraj premierę na festiwalu miał nowy film Jacka Borcucha, Słodki koniec dnia, z udziałem Krystyny Jandy i Kasi Smutniak.

Reżyser Jacek Borcuch jest właściwie stałym gościem w Sundance. O nagrodę za najlepszy dramat zagraniczny rywalizowały zarówno Wszystko, co kocham, jak i Nieulotne (ten drugi tytuł przyniósł Michałowi Englertowi wyróżnienie za zdjęcia). Oba filmy zostały przyjęte ciepło, nie dziwi więc, że do zimowego Utah zaproszono Borcucha po raz kolejny. Jego Słodki koniec dnia to nakręcona w Toskanii opowieść o polskiej noblistce, która po doniesieniach o ataku terrorystycznym w Rzymie rewiduje swój światopogląd. Pełna emocji, podczas oficjalnej uroczystości wygłasza bardzo kontrowersyjną mowę. Będzie potem musiała zmierzyć się z jej konsekwencjami. Mniej więcej w tym samym czasie kobieta nawiązuje relację z młodym egipskim imigrantem.

Słodki koniec dnia Krystyna Janda

Scenariusz Borcuch napisał we współpracy ze Szczepanem Twardochem – to pierwsza przygoda tego uznanego pisarza z filmem. W głównych rolach wystąpili zaś: Krystyna Janda, Kasia Smutniak i znany z Pod słońcem Toskanii Vincent Riotta. Ci, którzy mieli już okazję obejrzeć Słodki koniec dnia, są zgodni: to bardzo dobra produkcja, zadająca celne, aktualne pytania. Jak pisze korespondentka RogerEbert.com, film świetnie opowiada o podwójnych standardach dzisiejszego świata, a jego metaforyczne zakończenie na długo zostaje w pamięci. Recenzentka „Screen Daily” wskazuje zaś na to, że kameralna historia świetnie przechodzi tu w coś znacznie szerszego – komentarz na temat tożsamości współczesnej Europy.

Dziennikarze podkreślają, że Maria to wyjątkowa, bardzo ciekawa postać – silna kobieta po sześćdziesiątce, bezkompromisowa, trochę buntowniczka, trochę prowokatorka. Janda tworzy udaną kreację, a sam film angażuje i wzrusza. Słodki koniec dnia jest też perfekcyjnie zrealizowany – pierwsza część produkcji przypomina ponoć filmy Luki Guadagnina albo Paola Sorrentina. Nic, tylko czekać na polską premierę. Według najnowszych informacji film ma trafić do naszych kin 10 maja.

Słodki koniec dnia Sundance

Ekipa filmu w Sundance (Jerod Harris/Getty Images North America)

Poniżej możecie zapoznać się z krótkim klipem z filmu:

Ostatnio dodane