Felietony - Cykle
TWÓJ VINCENT. Polski kandydat do Oscara?
TWÓJ VINCENT to unikalny film animowany, który przybliża tragiczne życie Van Gogha. Polska produkcja z szansą na Oscara!
Trochę to trwało, ale Twój Vincent – wyjątkowy polsko-brytyjski projekt filmowy, będący pierwszym pełnometrażowym filmem wykonanym przy pomocy animacji malarskiej – wreszcie doczekał się premiery. Pomysł od samego początku budził ogromne zainteresowanie i choć przez „małą” obsuwę studia BreakThru Films zapał nieco ostygł, może się okazać, że film przyniesie polskiej kinematografii wiele radości. Kto wie, może nawet skończy się Oscarem, jednak jak na razie czekamy na wieści z Francji, gdzie Twój Vincent bierze udział w konkursie głównym Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych w Annecy.
Mówi się, że w dobrym tonie jest się nieco spóźnić – ale twórcy filmu Twój Vincent zdecydowanie za bardzo wzięli to sobie do serca. Obraz opowiadający historię tragicznego finału życia Vincenta van Gogha początkowo miał ujrzeć światło dzienne w roku 2015, z okazji 125. rocznicy śmierci holenderskiego postimpresjonisty. Kolejne miesiące jednak mijały, a prace nad tym wyjątkowym projektem zdawały się nie mieć końca. Mniej wytrwali obserwatorzy powoli zaczynali tracić nadzieję, ale już oficjalnie można stwierdzić: „mamy to!. Podczas pierwszego dnia zmagań konkursowych Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowany we francuskim Annecy Twój Vincent zaliczył swój debiut.
To jeden z czterech festiwali oficjalnie sponsorowanych przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Twórców Filmu Animowanego – ASIFA – a konkurencja jest bardzo mocna, ale czy można sobie wyobrazić lepszy start niż zwycięstwo w debiucie podczas jednej z najważniejszych imprez w branży? Trzymamy kciuki! By wygrać, polsko-brytyjska koprodukcja musi pokonać ośmiu przeciwników: niemieckie Tehran Taboo, brytyjsko-luksemburskie Ethel & Ernest, belgijsko-francuskie Zombillénium, chińskie Big Fish & Begonia, amerykańsko-hiszpańsko-chińskie Animal Crackers i trzy filmy z Japonii: A Silent Voice, In This Corner of the World oraz Lu Over the Wall.
Jeśli tego dokona, bez wątpienia stanie się jednym z kandydatów do najważniejszych filmowych nagród, jak zeszłoroczny triumfator z Annecy – Nazywam się Cukinia.
Tym, co najmocniej przemawia za tworzonym w Trójmieście i we Wrocławiu (a częściowo także w Wielkiej Brytanii) filmem, są bez wątpienia kwestie techniczne. Twój Vincent to pierwszy na świecie film pełnometrażowy wykonany za pomocą animacji malarskiej. Prace nad projektem trwały w sumie ponad sześć lat, z czego ponad cztery zajęło ręczne namalowanie 66960 klatek. Na jedną sekundę trwającego około półtorej godziny filmu przypada bowiem 12 klatek. By to osiągnąć, do pracy nad filmem zatrudniono 125 malarzy z całego świata, mających za zadanie jak najlepiej oddać postimpresjonistyczny styl van Gogha i pozwolić jego obrazom przemówić (dosłownie!).
Van Gogh jak malowany
Vincent van Gogh – jak wielu geniuszy – doceniony został dopiero po śmierci. Jego życie było mieszanką samotności, biedy i narastających problemów psychicznych, które najprawdopodobniej doprowadziły go do samobójstwa w wieku zaledwie 37 lat. Po zagłębieniu się w temat teoria ta nie jest jednak aż tak oczywista. Według niektórych badaczy za jego śmiercią stały bowiem osoby trzecie – i właśnie ten wątek stanowi kanwę fabuły filmu Twój Vincent. By możliwie jak najdokładniej odwzorować ostatnie dni życia malarza, postanowiono zbadać historię jego twórczości oraz bogatą korespondencję.
Mimo stosunkowo młodego wieku van Gogh pozostawił po sobie olbrzymi dorobek (880 obrazów, ponad 1000 rysunków) oraz przeszło 800 listów, na których podstawie powstał scenariusz. Główną rolę odgrywają w nim postaci z obrazów Holendra.
Inicjatorką projektu, a zarazem jego reżyserką, jest Dorota Kobiela – malarka, która między 2004 a 2011 rokiem wyreżyserowała sześć animacji krótkometrażowych (z czego cztery powstały na podstawie jej scenariuszy). Przy tworzeniu skryptu do Twojego Vincenta wspierali ją pisarz Jacek Dehnel oraz producent (i współreżyser) Hugh Welchman, który w przeszłości dwukrotnie nominowany był do nagród BAFTA, a w roku 2008 (wraz z Suzie Templeton i Marianelą Maldonado) zdobył Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany – Piotruś i Wilk.
Twórcy przyznają, że znacznie łatwiej byłoby nakręcić ten film przy pomocy animacji komputerowej, ale pójście na łatwiznę nikogo tu nie interesowało. Ta produkcja ma być bowiem hołdem dla jednego z najwybitniejszych artystów w historii, a to wymaga podjęcia specjalnych środków.
Technicznie rzecz ujmując, powstawanie animacji miało trzy etapy. Najpierw nagrywani byli prawdziwi aktorzy, wcielający się w postaci z obrazów van Gogha i odgrywający sceny namalowane na jego płótnach. W sumie wykorzystano 94 prace Mistrza (choć początkowo miało ich być ponad 100). W roli głównej zobaczymy Douglasa Bootha (Jupiter: Intronizacja, Noe: Wybrany przez Boga), odgrywającego Armanda Roulina (żółta marynarka). Rodzina Roulin była tematem serii portretów, jakie van Gogh wykonał w Arles między 1888 a 1889 rokiem (wówczas powstawały też słynne Słoneczniki).
Jak można wywnioskować ze zwiastuna, zalążkiem fabuły jest tu wymiana zdań między Armandem i jego ojcem – Josephem (w tej roli Chris O’Dowd, znany z serialu The IT Crowd. Technicy-magicy) – którzy nie do końca wierzą w samobójczą śmierć Holendra. Tak zaczyna się podróż młodego Roulina przez Francję w celu poznania prawdy. Aktorsko postawiono tu nie tyle na gwiazdy (patrz: konkurent z Annecy, Animal Crackers, gdzie usłyszymy m. in. Emily Blunt, Iana McKellena czy Sylvestra Stallone’a), ile na osoby rozpoznawalne, którym talentu odmówić nie można. U boku Douglasa Bootha pojawią się między innymi: dwukrotnie nominowana do Oscara Saoirse Ronan (Grand Budapest Hotel, Brooklyn), Aidan Turner (trylogia Hobbit), Jerome Flynn (Gra o tron, Czarne lustro), Helen McCrory (seria Harry Potter, Peaky Blinders), John Sessions (Gangi Nowego Jorku, Brud) czy Eleanor Tomlinson (Biała królowa, Poldark – Wichry losu). W van Gogha wcieli się natomiast Robert Gulaczyk (Pierwsza miłość, Prosta historia o morderstwie).
Drugi etap to ożywienie scen aktorskich za pomocą CGI – nagrywane na green screenie ujęcia przenoszone były w scenerie znane z obrazów, co oczywiście miało ułatwić pracę malarzy. Tak przygotowany materiał wędrował na ostatni, najbardziej mozolny etap produkcji, czyli ręczne nanoszenie na płótno techniką olejną zarówno scen aktorskich, jak i pejzaży. Początkowo ekipa malarska liczyła 85 wyspecjalizowanych w nurcie postimpresjonistycznym osób. Ich pracę miał ułatwić opatentowany przez BreakThru Films system PAWS (Painting Animation Workstations, widoczny na powyższym making of), który na bieżąco wyświetlał artystom to, co w danym momencie mieli nanosić na płótno, a ukończoną klatkę automatycznie fotografował. Na skutek opóźnień studio musiało jednak powiększyć ekipę, która ostatecznie liczyła aż 125 osób.
Przenoszone na płótno klatka po klatce sceny stanowią nie tylko hołd dla van Gogha, ale też zapisują całą ekipę pracującą nad filmem w historii kinematografii jako autorów pierwszego na świecie filmu pełnometrażowego wykonanego w pełni za pomocą animacji malarskiej. Już to czyni film wyjątkowym, a jeśli dorzucimy do tego sprawnie skrojony scenariusz (o którego jakości przekonamy się niestety dopiero po seansie), możemy liczyć na powstanie dzieła niemal tak wybitnego jak artysta, którego losy opowiada.
Choć festiwalowa premiera za nami, na wejście filmu do kin przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka miesięcy. Wedle informacji uzyskanych od dystrybutora Twój Vincent trafi na wielki ekran 13 października 2017 roku.
korekta: Kornelia Farynowska
