Zestawienie
6 najbardziej NIEDOCENIONYCH seriali na podstawie Stephena Kinga
Stephen King ma na koncie dziesiątki ekranizacji i może dlatego część z nich nie przebiła się do powszechnej świadomości.
Stephen King ma na koncie dziesiątki ekranizacji i może dlatego część z nich nie przebiła się do powszechnej świadomości. Obok wielkich hitów istnieją seriale, które z różnych powodów przepadły w natłoku kolejnych premier. Niektóre miały pecha do platformy, inne pojawiły się w złym momencie, jeszcze inne podzieliły widzów zbyt nietypowym podejściem do materiału źródłowego. W tej szóstce nie chodzi jednak o produkcje po prostu słabo oceniane. Szukamy seriali, których jakość, ambicje lub kultowy potencjał są wyraźnie większe, niż sugerowałaby ich dzisiejsza reputacja. To właśnie te tytuły warto odkryć na nowo.
Mr. Mercedes (Mr. Mercedes, 2017–2019)
Bill Hodges miał już swoje lata, kiedy przestępca znany jako Brady Hartsfield zaczął prowokować go do udziału w makabrycznej grze. Emerytowany detektyw nie potrafi pogodzić się z nierozwiązaną sprawą masakry, za którą odpowiada psychopata, i rozpoczyna prywatne śledztwo. Z czasem konflikt między obydwoma mężczyznami staje się coraz bardziej osobisty, a kryminalna intryga przeradza się w pojedynek dwóch niezwykle różnych umysłów. Brendan Gleeson i Harry Treadaway stworzyli tu znakomity duet przeciwników.

Mr. Mercedes jest jednym z najczystszych przykładów serialu, który powinien być znacznie bardziej znany. Produkcja otrzymała bardzo dobre recenzje, a jej największym atutem pozostaje aktorstwo. Problem polegał przede wszystkim na tym, że emitowała ją Audience Network, czyli platforma o niewielkim zasięgu. Serial zakończył się po trzech sezonach, adaptując całą trylogię o Billu Hodgesie, ale nigdy nie dostał szansy na dotarcie do szerokiej publiczności – w Polsce można go na szczęście zobaczyć na Netfliksie. Dzisiaj łatwo go przeoczyć, mimo że należy do najlepszych telewizyjnych thrillerów opartych na twórczości mistrza, jakim bez wątpienia jest Stephen King.
Haven (Haven, 2010–2015)
Agentka FBI Audrey Parker przyjeżdża do niewielkiego miasteczka Haven w – a jakże by inaczej – Maine, żeby zbadać sprawę tajemniczej śmierci. Szybko okazuje się, że miejscowość skrywa znacznie więcej sekretów, niż można było przypuszczać. Jej mieszkańcy cierpią na tajemnicze przypadłości, które prowadzą do nadnaturalnych zdarzeń, a Audrey zaczyna odkrywać, że z Haven łączy ją znacznie więcej, niż sądziła. Z każdym sezonem śledztwo zamienia się w coraz większą opowieść o tożsamości, przeznaczeniu i tajemnicach miasta.

Punktem wyjścia był The Colorado Kid, ale serial bardzo szybko zaczął żyć własnym życiem. To właśnie może być jego największą zaletą. Haven dostał pięć sezonów i rozbudowaną mitologię, a z czasem zaczął znacznie wykraczać poza schemat nadnaturalnego procedurala. Widzowie oceniali go zdecydowanie lepiej niż sugerował jego status w mediach, a kolejne sezony potrafiły dostarczać naprawdę mocnych odcinków. Dziś jest niemal zapomniany, choć dla fanów tajemniczych miasteczek, Kinga i serialowego science fiction może być bardzo przyjemnym odkryciem.
Castle Rock (Castle Rock, 2018–2019)
Castle Rock to niewielkie miasteczko w Maine, w którym wydarzenia znane z książek Stephena Kinga przybierają nową formę. W pierwszym sezonie prawnik Henry Deaver wraca w rodzinne strony po tajemniczym telefonie z więzienia Shawshank. W jednej z cel odnaleziony zostaje młody mężczyzna, którego obecność uruchamia serię dziwnych wydarzeń. Drugi sezon przenosi uwagę między innymi na Annie Wilkes, bohaterkę Misery, i rozwija zupełnie inną historię. To antologia połączona miejscem, mitologią i postaciami Kinga.

Castle Rock jest przypadkiem szczególnie frustrującym, bo miał wszystko, żeby stać się serialowym klasykiem. Twórcy nie próbowali po prostu ekranizować kolejnych książek, lecz zbudowali własną opowieść z elementów całego uniwersum pisarza. Były odniesienia do Lśnienia, To, Misery, Cujo czy Sklepiku z marzeniami, ale można było oglądać serial bez znajomości literackiego pierwowzoru. Produkcja otrzymała bardzo dobre recenzje, jednak Hulu zakończyło ją po zaledwie dwóch sezonach. Dziś pozostaje jednym z najbardziej interesujących przykładów tego, co można zrobić z mitologią Kinga bez bezpośredniej adaptacji jednej powieści.
Martwa strefa (The Dead Zone, 2002–2007)
Johnny Smith jest nauczycielem, który po wypadku samochodowym zapada w śpiączkę. Kiedy budzi się po kilku latach, odkrywa, że potrafi poprzez dotyk poznawać przeszłość i przyszłość innych ludzi. Początkowo wykorzystuje zdolność do pomagania policji i rozwiązywania zagadek, ale szybko okazuje się, że jego dar ma znacznie większe konsekwencje. Johnny zaczyna dostrzegać możliwe przyszłe wydarzenia i musi zdecydować, czy wolno mu ingerować w bieg historii.

Serial powstał na podstawie jednej z najbardziej znanych powieści Kinga, ale paradoksalnie przez lata pozostawał w cieniu filmu Davida Cronenberga. Anthony Michael Hall dostał jednak aż sześć sezonów na rozwinięcie historii Johnny’ego, a produkcja potrafiła bardzo dobrze wykorzystywać jej podstawowy pomysł. Martwa strefa nie zawsze utrzymywała równy poziom, ale najlepsze odcinki łączyły thriller, science fiction, kryminał i charakterystyczne dla Kinga pytania o przeznaczenie. To jeden z tych seriali, które z czasem zostały niemal całkowicie wyparte z pamięci widzów, choć zdecydowanie zasługują na ponowne odkrycie.
Historia Lisey (Lisey’s Story, 2021)
Lisey Debusher Landon próbuje uporządkować rzeczy po śmierci swojego męża, słynnego pisarza Scotta Landona. Wdowa zaczyna odkrywać rzeczy, o których wcześniej nie miała pojęcia, a tajemnicze wydarzenia związane z przeszłością Scotta prowadzą ją do miejsca istniejącego na granicy rzeczywistości i wyobraźni. Jednocześnie Lisey musi zmierzyć się z własną siostrą i niebezpiecznym prześladowcą, który obsesyjnie interesuje się spuścizną jej zmarłego męża. Historia stopniowo staje się opowieścią o żałobie, pamięci, miłości i ucieczce od traumatycznej przeszłości.

To najbardziej kontrowersyjna pozycja w zestawieniu, ale właśnie dlatego warto o niej pamiętać. Stephen King sam napisał scenariusze do wszystkich ośmiu odcinków, a Julianne Moore, Clive Owen, Joan Allen i Jennifer Jason Leigh dostali materiał znacznie bardziej złożony niż typowy thriller. Problemem okazało się tempo i hermetyczność historii. Historia Lisey nie zdobyła powszechnego uznania, ale jej przeciwnicy często krytykowali właśnie to, co dla innych jest największą zaletą: niezwykłą wierność osobistej, onirycznej powieści Kinga. To serial wymagający, ale zdecydowanie ciekawszy, niż sugeruje jego reputacja.
Szpital Królestwo (Kingdom Hospital, 2004)
Wypadek budowlany doprowadza do poważnych zniszczeń w szpitalu Królestwo. Pacjenci i pracownicy szybko zaczynają doświadczać niewytłumaczalnych zjawisk, a w korytarzach pojawiają się duchy, tajemnicze stworzenia i istoty związane z tragiczną historią budynku. W centrum opowieści znajduje się między innymi lekarz, który po wypadku próbuje odzyskać zdrowie, oraz niewidoma artystka posiadająca niezwykłą zdolność dostrzegania tego, czego inni nie mogą zobaczyć. Z czasem okazuje się, że szpital ma własną, mroczną świadomość.

Stephen King stworzył ten serial jako amerykańską wersję duńskiego odpowiednika stworzonego przez Larsa von Triera, ale nie próbował wiernie kopiować oryginału. Powstała osobliwa mieszanka horroru, dramatu medycznego, czarnego humoru i nadnaturalnej tajemnicy. Szpital Królestwo nie jest produkcją, którą można łatwo polecić każdemu. Jednocześnie jest jednym z najbardziej osobliwych telewizyjnych projektów Kinga i produkcją, która z czasem zyskała status kultowej ciekawostki. Sam pisarz uważał ją za jeden ze swoich ulubionych projektów telewizyjnych. Dzisiaj zdecydowanie warto spojrzeć na nią bez oczekiwania kolejnego typowego horroru.

