Publicystyka filmowa
TO: WITAJCIE W DERRY: 2 sezon coraz dalej od Stranger Things, coraz bliżej H.P. Lovecrafta
TO: Witajcie w Derry zaczyna się niemal jak Stranger Things. Jest małe amerykańskie miasteczko, grupa dzieciaków, tajemnicze zaginięcie, szkolne relacje…
TO: Witajcie w Derry zaczyna się niemal jak Stranger Things. Jest małe amerykańskie miasteczko, grupa dzieciaków, tajemnicze zaginięcie, szkolne relacje, rodzice, którzy nie rozumieją, co naprawdę dzieje się wokół ich pociech, i atmosfera nostalgii za latami 60. Szybko okazuje się jednak, że twórcy mają znacznie bardziej bezwzględne plany. Serial nie tylko rozwija historię Pennywise’a, ale pokazuje, że w Derry dziecięca niewinność może być bardzo krótkotrwała. I robi coś, czego widzowie mogli się po takim otwarciu nie spodziewać: systematycznie eliminuje głównych bohaterów.
Od Stranger Things do horroru bez taryfy ulgowej
Pierwsza część sezonu buduje grupę młodych bohaterów, pozwalając widzowi przywiązać się do nich podobnie jak do dzieciaków ze Stranger Things. Są przyjaźnie, konflikty, pierwsze fascynacje i wspólne odkrywanie tajemnicy. Tyle że TO: Witajcie w Derry nie traktuje swoich bohaterów jak nietykalnych protagonistów. Kolejne wydarzenia brutalnie pokazują, że ta historia nie będzie kolejną nostalgiczną opowieścią o dorastaniu. To ważny zabieg – widz przestaje zakładać, że popularna postać przetrwa do finału, a Derry staje się miejscem, w którym stworzenie więzi z bohaterem może być zapowiedzią jego tragedii.

TO: Witajcie w Derry to część szerszego uniwersum Stephena Kinga
TO: Witajcie w Derry jest oczywiście przede wszystkim prequelem filmów TO z 2017 i 2019 roku, ale twórcy bardzo wyraźnie sięgają do książkowego świata Kinga. Pierwszy sezon wykorzystuje między innymi historię Black Spot, ważnego wydarzenia z przeszłości Derry opisanego w powieści. Pojawia się również Dick Hallorann, którego King wcześniej umieścił w Lśnieniu. Jego obecność nie jest przypadkowa: serial wykorzystuje jego zdolności, łącząc je z szerszą mitologią.
Widzowie dostali też liczne odniesienia do Mrocznej Wieży, a twórcy otwarcie sugerowali, że kosmiczna strona mitologii TO należy do tego samego większego uniwersum. Nie chodzi więc wyłącznie o zabawę easter eggami – Muschietti próbuje pokazać, że Derry jest fragmentem znacznie większej rzeczywistości.

Pennywise jako potwór rodem z Lovecrafta
Serial zmienia nasze spojrzenie na Pennywise’a. Klaun jest tylko maską – TO nie jest człowiekiem, demonem ani klasycznym potworem, jest pradawną, pozaziemską istotą, której prawdziwa natura przekracza ludzkie możliwości pojmowania. To właśnie czyni Pennywise’a tak mocno lovecraftowskim.
W prozie H.P. Lovecrafta najstraszniejsze nie jest to, że człowiek może zostać zabity przez potwora, przeraża świadomość, że gdzieś poza granicami naszego poznania istnieją byty starsze od ludzkości, wobec których człowiek jest niemal przypadkowym elementem kosmosu. TO działa według podobnej zasady. Pennywise nie jest zły w ludzkim znaczeniu tego słowa – jest drapieżnikiem z innego porządku rzeczywistości. Dlatego Deadlights są ważniejsze niż sam klaun. Ich obecność sugeruje, że Pennywise jest jedynie interfejsem, przez który ludzki umysł próbuje zobaczyć coś, czego nie powinien oglądać. To już czysty kosmiczny horror.

Drugi sezon TO: Witajcie w Derry jeszcze mocniej podkręca Lovecrafta
Drugi sezon cofnie akcję do 1935 roku i skupi się między innymi na masakrze gangu Bradleyów. Twórcy od początku zakładali zresztą trzyczęściową konstrukcję obejmującą kolejne cykle Pennywise’a: 1962, 1935 i 1908. To cofanie się w czasie ma znaczenie wykraczające poza fabułę. Finał pierwszego sezonu sugeruje, że Pennywise nie doświadcza czasu w taki sam sposób jak ludzie. Przyszłość jego własnej śmierci jest dla niego czymś, co już istnieje. Tym samym TO: Witajcie w Derry przesuwa postać jeszcze dalej od klasycznego horrorowego antagonisty.
Jeżeli kolejne sezony będą rozwijać tę koncepcję, Pennywise stanie się nie tyle potworem żyjącym w czasie, ile istotą patrzącą na czas z zewnątrz. A to znów bardzo bliskie kosmicznemu horrorowi Lovecrafta: człowiek odkrywa, że jego sposób rozumienia rzeczywistości jest tylko lokalnym, bardzo ograniczonym punktem widzenia.

Drugi sezon, cofający historię do 1935 roku, może tę interpretację jeszcze wzmocnić. Jeśli twórcy rzeczywiście pokażą Pennywise’a jako byt istniejący poza ludzkim pojmowaniem czasu, TO: Witajcie w Derry może okazać się nie tylko prequelem TO, ale jedną z najbardziej lovecraftowskich produkcji osadzonych w świecie Stephena Kinga.

