Publicystyka filmowa
JASON STATHAM. 5 ról, które musicie znać
JASON STATHAM to niezapomniany twardziel kina akcji. Poznaj pięć jego ról, które podbiły serca fanów i zrewolucjonizowały gatunek.
Kiedyś mieliśmy Jazona i Argonautów. Dziś mamy Jasona (i) Stathama. I on wystarczy. Sportowiec, model, aktor… a ogólnie twardziel w typie oldskulowych ikon kina z dawnych lat. Nic dziwnego, że stał się niejako jednym z zastępców ekranowych macho pokroju Willisa, Stallone’a i Schwarzeneggera – zresztą wspólnie z nimi w końcu również zagrał, i do tego w jednym filmie.
I chociaż nie jest profesjonalnym aktorem, to ma na swoim koncie już ponad 40 występów. Poniżej piątka tych, które każdy fan łysego londyńczyka znać powinien. Bo tak. I alfabetycznie. Bo nie inaczej.
Chev Chelios
Adrenalina
No OK – ani Crank (oryginalny tytuł filmu), ani jego sequel nie są specjalnie ambitnym kinem. Lecz przepełnia je (prze)moc i energia, jakiej wiele hollywoodzkich hitów za grube miliony może jedynie pozazdrościć. W dużej mierze ta siła pochodzi właśnie od Stathama, który dosłownie dwoi się i troi, aby nie tylko dopiąć swego i osiągnąć cel, ale w ogóle by przeżyć. I chociaż to, co robi, nieraz zahacza o marny reality show godny Big Brothera i innej telewizji śniadaniowej, to dzięki Stathamowi staje się to całkiem przyjemną dawką filmowego nihilizmu. Ostatecznie to rola, jaką mało który twardziel X muzy może się pochwalić, gdyż wymagała prawdziwych jaj, żeby ją pociągnąć. A że Statham zjada strusie jaja na śniadanie, toteż dał radę. Dwa razy.
Frank Martin
Transporter
Jasona pierwsza główna rola z prawdziwego zdarzenia, powtórzona przez niego jeszcze dwukrotnie, w obu przypadkach z równie udanym skutkiem. Bo choć jakość każdej kolejnej części była tylko gorsza, a sam punkt wyjściowy od początku stanowił współczesną podróbkę B-klasowych akcyjniaków epoki VHS, to Jason dostawał coraz to większe pole do popisu. Oczywiście głównie fizycznego, bo nawet jak dla aktora z przypadku nie było tu za wiele materiału do zagrania. Muskuły i charyzma (oraz umiejętność kierowania autem) to podstawowe atuty tego herosa.
A ponieważ Statham, nawet parząc herbatkę z cytrynką, potrafi doprowadzić publiczkę do wrzenia, to niedziwne, iż jego milczący kierowca Franek szybko wszedł do kanonu ekranowych przekozaków XXI wieku, samego Jasona wypychając ku zasłużonej sławie gwiazdora kina akcji. Nawet przeciwnicy imidżu Anglika lajkują.
Jake Green
Revolver
Ten lekko chaotyczny i przez to mocno niedoceniony film Guya Ritchiego jest jednocześnie bodaj najpoważniejszym i najambitniejszym występem Stathama. Wcielający się tu w skazańca i cierpiącego na psychiczne zaburzenia kryminalistę Jason jest zapuszczony, małomówny i niezbyt sympatyczny. Pod wieloma względami neguje wręcz swój wizerunek pozytywnego badassa, co nadaje jego postaci głębi, której próżno szukać w innych jego filmach, nawet tych bliższych kinu artystycznemu. Nie zmienia to faktu, że jeśli w którymś tytule z jego dorobku można dopatrywać się znamion prawdziwego, zaangażowanego aktorstwa, to właśnie w tym. No i do tego ten wąs á la polski szlachcic. Pozycja obowiązkowa.
Mężczyzna na lotnisku
Zakładnik
No dobra, mały żarcik na rozluźnienie napiętych mięśni… czoła. Choć, trzeba przyznać, że wpaść jak gdyby nigdy nic na Toma Cruise’a i zachować pokerową twarz też trzeba umieć. Statham umie jak mało kto.
Rick Ford
Agentka
Dowód na spory dystans do swojego emploi i zarazem talent komediowy Jasona. Oczywiście Stathamowi daleko tutaj do chociażby wymienionego wcześniej Sylvestra Stallone’a, który nieraz wspinał się na wyżyny wyśmiewania siebie samego i swojego dorobku twardziela. Niemniej posągowy agent CIA Ford, który co chwila przechwala się własnymi dokonaniami i umiejętnościami, choć w rzeczywistości jest tylko zwykłym drabem bez większych talentów, stanowi dokładnie ten wyjątkowy epizod w aktorskim życiu gwiazdora, jaki należy wyróżnić. Szczególnie, że Stathamowi do rozbawienia widowni wystarczą proste gesty i podstawowa mimika, czyli coś, czego przez lata nie zdołał opanować sensei Seagal.
Turkish
Przekręt
Jedna z pierwszych ważniejszych ról Jasona – co nie powinno dziwić, szlifowana ponownie pod okiem Ritchiego, któremu Statham w ogóle swoją filmową przygodę zawdzięcza. To u niego wszak debiutował w Porachunkach. O ile jednak tam był w ogólnym rozrachunku mało wyróżniającą się figurą drugiego planu, o tyle tutaj tworzy już pełnoprawną kreację, która dzięki fizyczności i charyzmie Jasona bynajmniej nie ginie w tłumie całego zastępu jeszcze bardziej ekscentrycznych postaci. Mało tego! Chłopska swojskość twarzy Stathama i jego charakterystyczny akcent oraz tembr głosu sprawiają, iż na tle wszystkich innych bohaterów wydaje się jedną z nielicznych w miarę normalnych i ogarniętych osób całej intrygi. A to z kolei sprawia, że z miejsca zyskuje naszą sympatię i kibicujemy mu wbrew wszystkim okolicznościom przyrody. Czyż nie jest to idealne podsumowanie całej kariery Jasona Stathama?
