Ranking

SZYBKA PIĄTKA #56. Ulubione aktorki lat 90.

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Wstępu tym razem nie będzie, bo i po co? Tytuł tej Szybkiej Piątki mówi absolutnie wszystko o tym, co chcielibyście wiedzieć, zatem nie musicie nawet bać się zapytać. W zamian szturmujcie sekcję komentarzy z własnymi piątkami. Ku chwale lat 90.! I aktorek z lat 90.! I aktorek w ogóle!

Jacek Lubiński

  1. Winona Ryder – to chyba pierwsze nazwisko jakie w ogóle przychodzi na myśl, kiedy myślimy o amerykańskim kinie lat 90. Ta słodka, lekko chłopięca kruszynka na swój sposób pomogła zdefiniować tamtą dekadę. Kochaliśmy ją wtedy, kochamy i dziś.
  2. Sharon Stone – ostatnia wielka gwiazda Hollywood z prawdziwego zdarzenia. Kiedy Sharon przekładała nogę na nogę, w Bośni na moment robiło się cicho. A gdy imponowała w Kasynie, na tydzień przerywano wycinkę puszczy amazońskiej. Taka była, jest i będzie.
  3. Cameron Diaz – jako jedna z niewielu żeńskich seks symboli bezboleśnie weszła w XXI wiek. Ale już na zawsze pozostanie pamiętną reprezentantką lat 90., choćby tylko i wyłącznie dzięki Masce – przebojowym debiucie, w którym wciąż wygląda najlepiej.
  4. Rene Russo – co by o Rene nie mówić, to był jej złoty okres. Od Pierwszej ligi, przez Zabójcze bronie, Epidemię, Dorwać małego i Okup aż po remake Afery Thomasa Crowna. Niemal w każdej roli, mimo wielu męskich sław u boku, umiała sprawić, że ekran należał do niej i jej bujnych loków przynajmniej przez moment.
  5. Neve Campbell – typowy przykład serialowej ślicznotki z sąsiedztwa, która potem skradła serca wielu nastolatków za sprawą pewnej krzykliwej serii slasherów, aby w końcu na dobre rozbudzić w nich dzikie żądze i na deser połechtać wnętrze kilkoma uroczymi komediami.

Karol Barzowski

  1. Julia Roberts – kocham Julię szczerą, prawdziwą miłością (i myślę, że ona mnie też, ale jeszcze o tym nie wie). Być może Meryl Streep ma więcej talentu, być może Audrey Hepburn miała więcej uroku, a Marilyn Monroe seksapilu. Ale takiej charyzmy i takiego uśmiechu jak Roberts nie miał nikt. Co z tego, że ten uśmiech jest zbyt szeroki (jak to stwierdził pewien internauta w jednym z wrednych tweetów, “wygląda, jakby miała pochłonąć słonia jednym kęsem”), co z tego, że Julia śmieje się za głośno – ona to robi całą sobą. Lata 90. to była jej dekada, i nie chodzi tu jedynie o Pretty Woman.
  2. Sandra Bullock – lata 90. wypromowały typ tak zwanej dziewczyny z sąsiedztwa. Aktorki nie miały być już niezwykle seksowne i niedostępne, ale zwyczajne, sympatyczne, ludzkie. Świetnie wpisały się w to choćby wspomniana wyżej Roberts, jak i Meg Ryan, ale dla mnie najlepszą definicją ‘girl next door’ jest Sandra Bullock. Zaczynała od kina akcji (Człowiek demolka, Speed. Niebezpieczna prędkość), by potem zostać królową komedii romantycznych, a wiele lat później nawet laureatką Oscara. Lubię wszystkie te wcielenia, ale numerem 1 w filmografii Bullock jest chyba wciąż nieśmiała, skromna Lucy z Ja cię kocham, a ty śpisz.
  3. Michelle Pfeiffer – wiele osób uważa, że kariera Michelle Pfeiffer w latach 90. zaczęła się powoli załamywać, ale ja bardzo lubię jej role z tego okresu. Owszem, Pfeiffer zaczęła występować w nieco lżejszych produkcjach (choć były przecież wtedy i Wiek niewinności, i Pole miłości, za który otrzymała nominację do Oscara), ale w każdym z tych filmów potrafiła stworzyć coś wyjątkowego. Była przekonująca zarówno w Młodych gniewnych, jak i Szczęśliwym dniu (niedoceniony tytuł, należący do moich ulubionych feel-good movies) czy Frankie i Johnnym. No a lata 90. to też w końcu Wilk i Powrót Batmana. Ostatni z tych filmów dla wielu widzów stał się wizytówką aktorki. Nie będzie już lepszej Kobiety-Kota.
  4. Geena Davis pewnie, Mucha, Sok z żuka i oscarowy Przypadkowy turysta to lata 80. Ale w kolejnej dekadzie Davis miała również niemałe sukcesy. Największy to oczywiście Thelma i Louise (do ostatniej chwili wahałem się, czy umieścić w tej piątce Davis czy jej partnerkę z planu Susan Sarandon) – wybitny film Ridleya Scotta, tak inny od jego pozostałych osiągnięć. Uwielbiam też jednak Ich własną ligę o kobiecej drużynie baseballowej (“W baseballu się nie płacze!”) oraz Długi pocałunek na dobranoc. A Wyspa piratów też nie zasłużyła na tak okropne recenzje. Szkoda, że od tamtej pory bardzo rzadko mogliśmy oglądać Davis na ekranie.
  5. Demi Moore – to nie jest moja ulubiona aktorka, ale jeśli mowa o paniach, które odmieniły oblicze kina w latach 90., trudno nie wspomnieć o Demi Moore. Uwierz w ducha, Ludzie honoru, Niemoralna propozycja, W sieci, Striptiz, nawet ta nieszczęsna G.I. Jane. Te tytuły, choć minęło już ponad 20 lat, są wciąż pamiętane. W Uwierz w ducha Moore stworzyła świetną, bardzo subtelną, ale jednocześnie kipiącą od podskórnych emocji kreację – szkoda, że nie została bardziej doceniona za nią przez branżę, ale Whoopi Goldberg po prostu ją przyćmiła.

Mariusz Czernic

  1. Li Gong – bezdyskusyjnie wybitna aktorka z najlepszymi występami w latach 90. Nagrodzona Pucharem Volpiego w Wenecji za kapitalny występ w Opowieści o Qiu Ju, gdzie była tak naturalna, że widz miał wrażenie jakby oglądał film dokumentalny o życiu zwykłych ludzi. Bardzo dobre role u Yimou Zhanga (m.in. Zawieście czerwone latarnie, Żyć!, Szanghajska triada) i Kaige Chena (Żegnaj, moja konkubino, Kusicielski księżyc, Cesarz i zabójca).
  2. Jennifer Jason Leigh – intrygująca i charyzmatyczna Jennifer ujawniła swój talent na długo przed nominowaną do Oscara rolą w Nienawistnej ósemce. Właściwie to już w latach 80., ale dopiero w kolejnej dekadzie stworzyła szereg znakomitych ról, jak na przykład intrygującą postać w Sublokatorce. Bardzo udany był również jej występ u boku Kathy Bates w Dolores Claiborne według Stephena Kinga. Zapamiętam ją także z ról w stylu retro – w Hudsucker Proxy braci Coen i Kansas City Roberta Altmana.
  3. Ashley Judd – niedoceniana, ale zazwyczaj świetna w filmach o tematyce sensacyjnej. Mocne kreacje pierwszoplanowe w thrillerach: Las namiętności, Desperaci, Kolekcjoner, Oko obserwatora i Podwójne zagrożenie. Najsłynniejszy (i najwybitniejszy) film z jej udziałem to Gorączka, gdzie wystąpiła na drugim planie.
  4. Michelle Pfeiffer – w latach 90. kontynuowała swoją dobrą passę. Poszerzyła swoje emploi o komiksową postać Kobiety-Kota (w filmie Powrót Batmana), co w przypadku innej aktorki mogłoby zakończyć się spektakularną porażką. Ale Michelle uczyniła z Seliny Kyle ikoniczną postać, która do dziś pozostaje jedną z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły się kinu superbohaterskiemu. Oczywiście w tej dekadzie zagrała też inne świetne role w zróżnicowanych filmach, ale więcej tytułów wymienił (wyżej) Karol Barzowski, dlatego żeby nie powielać jego wpisu skupiłem się na tej najważniejszej kreacji.
  5. Kathy Bates – za ożywienie dwóch silnych bohaterek z kart powieści Stephena Kinga: Annie Wilkes w Misery i tytułowej Dolores Claiborne.

Dawid Myśliwiec

  1. Meg Ryan – mówcie, co chcecie, ale Bezsenność w SeattleMasz wiadomość czy Miasto Aniołów to filmy, które topiły serca. A topiły między innymi dlatego, że grała w nich Meg, bezpretensjonalna, szczera, rozkochująca w sobie wszystkich naokoło dziewczyna z sąsiedztwa. Bez niej nie wyobrażam sobie lat 90.
  2. Sandra Bullock – jak dla mnie, mogłaby zagrać jedynie w Ja cię kocham, a ty śpisz. Ten jeden film sprawił, że zakochałem się w tej nieco fajtłapowatej brunetce (czyżbym miał słabość do zwyczajnych dziewczyn?), która przecież już wcześniej zrobiła na mnie wrażenie w Człowieku demolce czy Speed. Do dziś jestem jej fanem i ubolewam, że nie gra tyle, ile mogłaby grać na wysokim poziomie.
  3. Jodie Foster – aktorka stojąca w kontrze do moich pierwszych dwóch wyborów, bo – co by nie mówić – zdobywająca uznanie głównie talentem, a nie urodą. Surowa, chłodna Jodie zniszczyła system rolą Clarence Starling w Milczeniu owiec, ale zagrała także bardzo bliską memu sercu rolę w Nell Michaela Apteda, tworząc także wyrazistą kreację w Kontakcie Roberta Zemeckisa. Mimo, że w latach 90. zagrała tylko w dziewięciu filmach, Jodie Foster jest jedną z najznakomitszych aktorek tej dekady.
  4. Holly Hunter – czy jest potrzebne coś więcej ponad wymienienie nazwiska tej wybitnej aktorki? FortepianPsychopata czy Życie mniej zwyczajne to wystarczające powody, by uznać Holly za jedną z najwspanialszych aktorek lat 90. Co więcej, Hunter do dziś świetnie radzi sobie w kinie, czego dowodzi świetna rola w I tak cię kocham.
  5. Whoopi Goldberg – nie wiem jak wy, ale ja Zakonnicę w przebraniu darzę miłością dozgonną. Głównie dzięki Whoopi, która fantastycznie wypadła w Uwierz w ducha, a przecież lata 90. w jej wykonaniu to także niezłe Made in America, komedia z Tedem Dansonem i Willem Smithem. Ale wiecie co jest najlepsze? Że Whoopi dubbingowała Gaię w Kapitanie Planecie, jednej z ulubionych kreskówek mojego dzieciństwa. No i jak tu jej nie lubić??

Jakub Piwoński

  1. Izabella Scorupco – jak dla mnie definicja doskonałego piękna kobiecego. Istna bogini. Zawrotnej kariery nasza rodaczka może nie zrobiła, ale dla mnie i tak będzie na szczycie wszelkich list aktorek tamtych lat. Właśnie dlatego, że najzwyczajniej w świecie uwielbiałem na nią patrzeć.
  2. Kim Basinger – być może to przez brata, który miał jej plakat na ścianie, więc mogłem się w nią wpatrywać i dobrze jej urodę zapamiętać, ale to kolejny mokry sen mego dzieciństwa. Zawsze chciałem być Batmanem także ze względu na Vicki Vale. Gdy z kolei zobaczyłem 9 i pół tygodnia, zrozumiałem, że aktorka przyczyniła się także do ukształtowania mojej seksualności.
  3. Sharon Stone – prawdziwa ikona. Nieskazitelna, wyrazista uroda idąca w parze z inteligencją. Tęsknię za czasami, z których Sharon pochodzi – czasami, w których ładne aktorki potrafiły wykorzystać swój wdzięk jako atrybut, nie pełniąc filmie tylko roli atrakcyjnego dodatku. Dziś w obawie przed uprzedmiotowieniem, nadaje się kobietom cechy męskie, a to nie jest droga, która mnie pociąga.
  4. Michelle Pfeiffer – sytuacja analogiczna jak w wypadku Sharon. Piękna i inteligentna, z rolami podszytymi charakterystycznym kocim pazurem. Jej głębokie spojrzenie powinno zostać uznane za dobro narodowe.
  5. Jodie Foster – w odróżnieniu od poprzednich typów, w tym wypadku zawsze moją uwagę zwracał talent. To aktorka mocno angażująca się w swoje role, nigdy nie traktująca ich po łebkach. W połączeniu z naturalnym wdziękiem i niezwykłą siłą charakteru, pozwalało mi to na łatwe nawiązanie z Foster dobrego kontaktu.

Agnieszka Stasiowska

  1. Meryl Streep – moja ulubiona aktorka każdej dekady od chwili, w której po raz pierwszy ukazała się na ekranie. Absolutnie poza wszelkimi klasyfikacjami, ale, uczciwie rzecz biorąc, także w latach 90. święciła triumfy – czy to w rolach dramatycznych, jak Pocztówki znad krawędzi czy Dom dusz, czy komediowych, jak Ze śmiercią jej do twarzy. A już Co się wydarzyło w Madison County… Zawdzięczam Meryl wiele cudownych chwil przed ekranem.
  2. Julia Roberts – jej uśmiech wygrywa wszystko. Uśmiech, burza loków, długie aż do samej ziemi nogi. Niesamowity, bezpośredni, bijący między oczy (i nie tylko) urok. Na lata 90. przypadają moje ulubione jej wcielenia: Laura w Sypiając z wrogiem, Sabrina w Kocham kłopoty, Mary w Mary Reilly i Anna w Notting Hill. Nigdy za wiele Julii w Julii.
  3. Winona Ryder – drobne, wielkookie dziewczątko, które potrafiło, jak mało kto, pokazać pazur. Był taki czas, kiedy wszystkie chciałyśmy wyglądać jak Winona, a żadna nie mogła, bo Winona jest tylko jedna. I tylko ona potrafiła przyćmić na ekranie fantastyczną skądinąd Cher. A już w duecie z Danielem Day-Lewisem (Wiek niewinności Czarownice z Salem) to był prawdziwy dynamit. Krótko mówiąc – Winona forever.
  4. Kate Winslet – może w latach 90. nie było jej na ekranie zbyt dużo, ale czasami raz wystarczy. Titanic był potężnym wydarzeniem, a uroda Kate i jej talent błyszczały w nim nie mniej niż lakierki Leosia na proszonej kolacji. Do dziś wrażenie robi na mnie to eleganckie i pełne wdzięku ujęcie, kiedy czerwone wargi Rose DeWitt Bukater ukazują się spod ronda ogromnego kapelusza.
  5. Madeleine Stowe – zdecydowanie mam słabość do ciemnookich kruszynek. Pani Stowe była prawdziwą ozdobą Ostatniego Mohikanina (znowu Day-Lewis! Może podziela moją słabość…?), a także Blink czy rewelacyjnych 12 małp. Wielka szkoda, że później gdzieś się zgubiła…

Ostatnio dodane