Ranking

GDZIE SIĘ PODZIAŁ NASZ SALCESON? 5 najlepszych filmów Miloša Formana

Autor: Odys Korczyński
opublikowano

Mimo że nikt pewnie nie ma wątpliwości, że był reżyserem wybitnym, można się zastanowić, czy jego europejski i czeski potencjał został faktycznie wykorzystany. Na Zachód Forman wyjechał dość wcześnie, bo pod koniec lat 60. Od tamtego czasu zrobił kilka filmów zapisanych już na stałe w historii kina i kilka, które przeszły bez echa, chociaż z wielu różnych względów warto je obejrzeć. Na pewno jednak nie zrobił filmu, który podsumowałby jego twórczość i w jakimś sensie był osobistym rozliczeniem się z pozostawioną daleko ojczyzną – nie zrobił filmu czeskiego.

5. Pali się, moja panno (1967)

Forman zapewne nie spodziewał się, że właśnie ten film wywoła całą lawinę zdarzeń, za których sprawą reżyser ostatecznie stwierdzi, że w komunistycznej Czechosłowacji nie ma sensu dalej kręcić. Pali się, moja panno posiada wiele cech paradokumentu. Dialogi są po części improwizowane, podobnie jak gra naturszczyków. Wszystko to może razić, jeśli tylko film zaczniemy analizować w wymiarze technicznym. Niemniej dla kinematografii czechosłowackiej i później czeskiej jest to bardzo ważna produkcja. Forman wyśmiał w niej m.in. patologiczny stosunek człowieka z czasów komunistycznych do własności. W komunizmie obowiązywała idea powszechnej własności środków produkcji, jednak władzy nie udało się wyrobić w obywatelach poczucia, że owe środki naprawdę należą do nich – wręcz przeciwnie. Obywatele uznali, że skoro są wspólne, to tym samym są niczyje. Kompletnie więc przestali je szanować w imię wciąż obowiązującej i pokutującej w krajach postkomunistycznych zasady: Nie obchodzi mnie wszystko to, co moje nie jest, a z drugiej strony wymagam od sfery publicznej, żeby zrobiła mi dobrze. Stąd taki sprzeciw ówczesnej władzy wobec filmu Formana, bo ona również okazała się taka sama jak zwykli ludzie. ­Kto ukradł salceson w Pali się, moja panno? Ci, którzy go pilnowali.

4. Amadeusz (1984)

Amadeusz jest filmem tak aktorsko sugestywnym, że faktycznie można uwierzyć, że Mozart taki był. W rzeczywistości jego życie nie było ani tak kontrowersyjne moralnie, ani tajemnicze – a przynajmniej nie posiadamy o nim takich informacji, bo o drugiej połowie życia kompozytora wiemy o wiele mniej niż o jego dzieciństwie. Jedno jest pewne – Mozart prowadził dość rozrywkowe życie. Reżyser Miloš Forman i dramaturg Peter Schaffer mogli więc trochę pofantazjować, a zrobili to bardzo realistycznie. W Amadeuszu znakomicie oddano realia epoki, tak dobrze, że trudno się zorientować, kiedy Wiedeń jest Wiedniem, a kiedy gra go Praga. Charakterystyczny śmiech Mozarta podobno również jest inspirowany historycznymi opisami tego, jak kłopotliwe dźwięki wydawał kompozytor, gdy się cieszył. Wreszcie mamy też wybitne kreacje aktorskie F. Murraya Abrahama i Toma Hulce’a. Wydaje się, że całość filmu idealnie zgrywa się z muzyką, a jednak zdarzają się przeciągnięcia i dłużyzny, zwłaszcza podczas scen operowych. Gdyby je nieco skrócić, zachowałaby się lepsza równowaga między akcją a prezentacją muzyki Mozarta. Mocniej też widz odczułby to, co w Amadeuszu najważniejsze, a więc historię radykalnego osamotnienia, które może przeżyć tylko niedoceniony w swojej epoce, ponadczasowy geniusz.

Ostatnio dodane