Publicystyka filmowa
Serialowy miks FALLOUT i MAD MAXA, któremu odpięły się WROTKI
Produkcja Syfy jest krwawym, bezczelnym, nieprzewidywalnym połączeniem kina exploitation, science fiction, horroru i czarnej komedii. Jednym słowem Blood Drive.
Są seriale, które próbują stworzyć postapokaliptyczny świat, a są takie, które po prostu wysadzają go w powietrze. Ta seria należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Produkcja Syfy jest krwawym, bezczelnym i kompletnie nieprzewidywalnym połączeniem kina exploitation, science fiction, horroru i czarnej komedii. Gdyby Mad Max spotkał Fallout, a ich wspólny projekt nakręcono jako przesadzony grindhouse z lat 70., rezultat mógłby wyglądać właśnie tak jak Blood Drive.
Blood Drive zadebiutował 14 czerwca 2017 roku na kanale Syfy. Twórcą serialu był James Roland, a w głównych rolach wystąpili Alan Ritchson jako Arthur Bailey i Christina Ochoa jako Grace D’Argento. Serial miał tylko jeden sezon, składający się z 13 odcinków. Kiedyś był dostępny w Polsce legalnie na Showmaksie, ale teraz będziecie się musieli trochę pogimnastykować, żeby go gdzieś dorwać.

Wyścig, w którym paliwem jest krew
Akcja rozgrywa się w alternatywnym 1999 roku. Stany Zjednoczone zostały rozbite przez katastrofę ekologiczną i gigantyczne zapadlisko powstałe w wyniku trzęsień ziemi związanych z wydobyciem gazu metodą szczelinowania. Woda jest niemal równie cenna jak ropa, przestępczość stała się codziennością, a Los Angeles zamieniło się w dystopijne piekło. Bailey jest jednym z ostatnich przyzwoitych policjantów, ale jego życie zmienia się, kiedy zostaje zmuszony do udziału w tytułowym Blood Drive – morderczym rajdzie przez zrujnowane Stany. Samochody uczestników nie potrzebują jednak benzyny, bo napędza je ludzka krew.
Arthur zostaje połączony z Grace D’Argento, femme fatale, która ma własne plany i zdecydowanie nie zamierza być bohaterką w klasycznym znaczeniu tego słowa. Razem przemierzają kraj, spotykając po drodze kanibali, sekty, mutantów, psychopatów i kolejne społeczności, które normalność dawno przestała obowiązywać. Każdy odcinek wykorzystuje przy tym inny wariant kina exploitation. Twórcy bawili się konwencjami horroru kanibalistycznego, slasherów, filmów więziennych, westernu, kina kung-fu czy opowieści o szalonych naukowcach.

Blood Drive to urwana z choinki mieszanka Mad Maxa i Fallouta
Porównanie z Mad Max jest oczywiste: samochody, pustkowia, brutalne gangi, niedobory zasobów i społeczeństwo funkcjonujące według zupełnie nowych zasad. Blood Drive nie próbuje jednak kopiować filmu George’a Millera, jest znacznie bardziej kampowy i świadomie przerysowany. Z Falloutem łączy go natomiast zamiłowanie do alternatywnej historii, groteskowej wizji Ameryki i czarnego humoru. Świat serialu wygląda jak miejsce, w którym cywilizacja nie tyle upadła, ile została przerobiona na wyjątkowo chory spektakl rozrywkowy. To nie dystopia, to telewizyjny grindhouse, któremu odpięły się wrotki.
Alan Ritchson zanim został gwiazdą
Dziś Alan Ritchson jest przede wszystkim kojarzony z rolą Jacka Reachera, ale Blood Drive pokazuje go w zupełnie innym wydaniu. Arthur jest pozornie klasycznym dobrym gliną, który trafia do świata kompletnie nieprzystającego do jego moralnego kodeksu. Ritchson wykorzystuje przy tym swój fizyczny potencjał, ale nie ogranicza postaci do roli umięśnionego bohatera kina akcji. Arthur jest naiwny, często przerażony i stopniowo zmuszany do kwestionowania własnych zasad. Kontrast pomiędzy nim a Grace – graną przez Ochoę jako niebezpieczną, seksualnie świadomą i cyniczną bohaterkę – stanowi główny motor serialu.

Blood Drive nie bierze jeńców
Największą zaletą Blood Drive jest jego bezkompromisowość. To serial, który właściwie w każdym odcinku przypomina, że może zrobić coś jeszcze bardziej absurdalnego niż w poprzednim. Jest brutalny, wulgarny, celowo tandetny, nie stroni od seksu, ale jednocześnie świadomie kontroluje własną konwencję. Krytycy zwracali uwagę, że za pozornym chaosem znajduje się zaskakująco konsekwentny hołd dla kina exploitation. Los Angeles Times porównywał produkcję do Wyścigu śmierci 2000 i Grindhouse, podkreślając jej charakterystyczny styl i charyzmatycznych bohaterów.
Blood Drive od początku celował w ekstremę. W serialu pojawiają się kanibalizm, brutalna przemoc, nagość, seks i bardzo mocny język. Sam Roland otwarcie mówił o problemach z ograniczeniami cenzury i żartował, że chciał pokazać jeszcze więcej gore, nagości i seksu. Produkcja była świadomie prowokacyjna, ale nie chodziło wyłącznie o szokowanie. Każdy odcinek miał być hołdem dla określonego nurtu kina klasy B. To właśnie dlatego serial po latach może być odbierany jako ciekawy eksperyment – bardziej telewizyjny zlepek gatunków niż klasyczny serial fabularny.

W czasach, gdy większość seriali science fiction próbuje budować rozległe uniwersa i wielosezonowe fabuły, Blood Drive przypomina, że czasami warto po prostu zrobić coś kompletnie szalonego. Został też doceniony przez widzów, którzy dali mu 87% pozytywów na Rotten Tomatoes.
Dlaczego nie powstał drugi sezon?
Powód był banalny: oglądalność była za niska. Serial miał bardzo aktywne wsparcie w mediach społecznościowych i był dobrze oceniany przez krytyków (80% na RT), ale nie przełożyło się to na wyniki oglądalności. 6 września 2017 roku, w dniu emisji finału, James Roland potwierdził, że Syfy anulowało produkcję.

Roland miał przygotowany ogólny pomysł nawet na trzy sezony, a przed anulowaniem rozbudowano już koncepcję drugiej serii. Twórca przyznał później, że nadal widzi możliwość kontynuowania tego świata gdzie indziej, ale do powrotu jednak nie doszło.
Blood Drive jest jednym z tych przypadków, gdy anulowanie serialu wydaje się niemal częścią jego planu. Dostał tylko jeden sezon, zostawił po sobie 13 odcinków pełnych krwi, absurdalnego humoru, samochodów napędzanych ludzką krwią i pomysłów, których większość współczesnych stacji prawdopodobnie nie odważyłaby się zrealizować. To nie jest serial dla każdego i właśnie dlatego warto go dziś odkryć na nowo.

