Jurassic World - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Jurassic World

Mawia się, że natury nie da się oszukać. Jurassic World potwierdza tę tezę.




Nieudany eksperyment




Filip Jalowski
12.06.2015


 

cinema

Moja przygoda z dinozaurami rozpoczęła się od mocno wyeksploatowanej kasety VHS z Pradawnym lądem Dona Blutha. Do dziś pamiętem front pudełka, na którym ciemnym flamastrem i koślawym jeszcze pismem napisałem „Stopka”, bo właśnie tak w mojej wersji dubbingowej nazywał się główny bohater filmu. Potem nadszedł czas na książkę, którą wybłagałem u rodziców. Świat Dinozaurów znałem właściwie na pamięć, a żeby udowodnić, że nie zmyślam faktów specjalnie na potrzeby tego wstępu, zdjęcie mojego egzemplarza zamieszczam poniżej. Zobaczenie gadów, które na długie lata opanowały wyobraźnię dziecka, stało się jednym z jego wielu marzeń. Chyba właśnie dlatego, mimo upływu czasu, wciąż mam ciarki w momencie, gdy ogromny brachiozaur pojawia się obok jeepa bohaterów Jurassic Parku. W pełni solidaryzuję się z oszołomioną widokiem giganta Laurą Dern. To jeden z momentów, za które kocha się kino.

jurassic1

Jurassic World czerpie garściami z produkcji Spielberga, usiłuje bawić się w nawiązania, wskrzesić emocje towarzyszące premierze z roku 1993.

Nie sposób nie mówić o Jurassic Parku w kontekście najnowszego filmu rozgrywającego się w świecie, w którym prehistoryczne stworzenia zostały sprowadzone do roli zabawiających tłumy eksponatów. Jurassic World czerpie garściami z produkcji Spielberga, usiłuje bawić się w nawiązania, wskrzesić emocje towarzyszące premierze z roku 1993. Już na samym początku tekstu należy jednak wyraźnie podkreślić, że nie znajdziecie w nim kinowej magii, o której mówiłem we wstępie. To jedynie kolejny blockbuster korzystający z popularności klasycznej serii. W całej swojej miałkości ma on jednak w sobie coś zastanawiającego. W trakcie seansu trudno uciec bowiem od wrażenia, że wielomilionowa produkcja jest w istocie jedną wielką alegorią, która czy to celowo, czy – co gorsza – zupełnie przez przypadek, dyskredytuje sens stworzenia kolejnej części opowieści o dinozaurach.

Nad fabułą filmu nie ma się w zasadzie co rozwodzić. Od tragedii przedstawionej w filmie Spielberga mijają dwadzieścia dwa lata, a czas leczy rany. Wyspa dinozaurów znów funkcjonuje, a tłumy gapiów z całego świata przybijają do jej brzegów w celu wpompowania do żył dawki adrenaliny. Wśród nich znajdują się Gray i Zach, chłopcy korzystający z gościny ciotki będącej lokalną szychą. Ona z kolei dba o to, by goście byli zadowoleni i kocha się w męskim wielbicielu ironii i trenerze raptorów w jednej osobie, Owenie (Chris Pratt). Drogi czwórki bohaterów krzyżują się w momencie, gdy zabezpieczenia parku okazują się być niewystarczające, aby powstrzymać przed żądzą mordu sztucznie stworzony gatunek dinozaura.

jurassic2

W filmie kilkukrotnie pada pytanie o to, jaki sens przyświecał powołaniu do życia drapieżnej hybrydy. Odpowiedź to natomiast oczekiwania ludzi, którzy wciąż chcą przeżywać więcej i mocniej. Jeden z bohaterów zauważa, że w czasach nowego Parku Jurajskiego widok stegozaura nie wzbudza w tłumie większych emocji, niż rzucenie okiem na słonia skubiącego trawę na wybiegu. Interes musi jednak przynosić pieniądze, a po to potrzebni są ludzie. Karuzela się rozkręca. Trzeba podążać za wolą większości i sprawić, aby kolejne gatunki gadów wprawiały widownię w coraz większe osłupienie. Zarówno Pratt, jak i jeden z członków ekipy kontrolującej elektroniczne aspekty rezerwatu słusznie zauważają jednak, że stworzone ku uciesze tłumu hybrydy nie są już dinozaurami. To biologiczne wynalazki w pełni ukształtowane przez człowieka znudzonego ewolucyjnymi rozwiązaniami matki natury.

Jurassic World to podpicowany ku uciesze tłumu, genetyczny mutant, który zdradza wyraźne powinowactwo z oryginałem, ale w istocie jest jedynie podróbą mającą na celu sprawienie, aby ludzie piszczeli, mdleli i klaskali z jeszcze większą częstotliwością.

Sęk w tym, że cały Jurassic World opiera się właśnie na tej dychotomii. Sztuczne przedstawione jest w nim jako złe, naturalne (o ile można nazwać tak dinozaury stworzone w laboratorium) jako dobre. I w tym momencie powrócę do sygnalizowanej wcześniej alegorii. Otóż, trudno nie odnieść wrażenia, że reprezentantem starego ładu jest w filmie właśnie klasyczny Jurassic Park, który nieustannie pojawia się za sprawą nostalgicznych mrugnięć okiem. To film z czasów, w których „wystarczyło pokazać same dinozaury, aby wprawić ludzi w osłupienie” (vide scena z brachiozaurem). W tym ujęciu Jurassic World to podpicowany ku uciesze tłumu, genetyczny mutant, który zdradza wyraźne powinowactwo z oryginałem, ale w istocie jest jedynie podróbą mającą na celu sprawienie, aby ludzie piszczeli, mdleli i klaskali z jeszcze większą częstotliwością. I uwierzcie, to nie jest nadinterpretacja. Twórcy wielokrotnie usiłują nakierować widza na ten tok rozumowania, zarówno za pomocą obrazu, jak i dialogu.

jurassic3

Mawia się, że natury nie da się oszukać. Jurassic World potwierdza tę tezę. Genetycznie podrasowana wersja filmu z roku 1993 nie ma nawet startu do oryginału. Brak w niej ekranowej magii oraz wielkiej kinowej przygody na miarę pierwszej części cyklu, ale to nie wszystko. Nie bronią się również aktorstwo i efekty specjalne, będące przecież wizytówką produkcji Spielberga (na tle innych blockbusterów są raczej nijakie, chociaż to w pewnym sensie również znak czasu). Jeśli chodzi o obsadę, radzą sobie jedynie Pratt i Bryce Dallas Howard, reszta aktorów mocno kuleje.

W jednej ze scen filmu mężczyzna chwali się, że kupił na internetowej aukcji zużytą koszulkę z logo pierwszego Jurassic Parku. Zniszczony t-shirt kosztuje w tym świecie 150 dolarów, nówka około 300. Przełożona gani go, przypominając, że to niestosowne nosić na sobię koszulkę przypominającą o tragedii, jaka miała miejsce dwadzieścia dwa lata temu na wyspie. On i jego stadko plastikowych dinozaurów wiedzą jednak, że w tym logotypie tkwi moc, której na próżno szukać w tandetnym Jurassic Worldzie.







  • Głęboka Czerwień

    Czyli wychodzi na to że z reanimowanych serii Mad Max dał radę. Reszta to tylko jakieś podrygi na emocjach nasz „starych” wyjadaczy.

  • Nie wiem po co oni zrobili ten film. Durna to rzecz. Nie ma tam ani dinozaurów ani ludzi. Zastanawiam się czy tresura dinozaurów pokazana w filmie jest zwyczajnie głupia czy zwyczajnie bez sensu. Ostatnie 30min to już fajerwerk absurdów i scen nie do zniesienia. Dla mnie 3/10. Czarne lata Hollywood. Pewnie za 3 lata zrobią remake „Jurassic Worldu”. Na nie wiele więcej ich teraz stać.

    • Dinek

      Widzę że jest tu polski Roger Ebert. Dobrze że pisze przy nazwisku „rednacz” bo raczej by mi to nie przyszło do głowy;)

      „Nie wiem po co oni zrobili ten film.” – jak to zwykle filmy, a zwłaszcza sequele, robi się dla zysku i nie ma w tym nic tajemniczego ani wstydliwego.

      „Nie ma tam ani dinozaurów ani ludzi.” – To chyba oglądaliśmy różne filmy, bo dinozaury mają tu najwięcej czasu ekranowego ze wszystkich części. Ludzi też nie ma? Dziwne, bo ja widziałem :)

      „(…) jest zwyczajnie głupia czy zwyczajnie bez sensu.” a to nie troszke takie synonimy?

      „Ostatnie 30min to już fajerwerk absurdów” – samo stworzenie dinozaurów z krwi komara jest już takim absurdem, że tresura raptorów czy walka dinozaurów to nic specjalnego. Serio.

    • Grzegorz

      Nie ma sensu znęcać się nad tą serią. Dinozaury by się podusiły w kilka minut, przy obecnych proporcjach i stężeniu O2 i Co2 w powietrzu. To samo z pokarmem. Obecny to trucizna. Potrzebny by był cały, ówczesny ekosystem. A tworzenie czegoś takiego to juz domena Bogów.

  • nindustrialny

    OK ok ok, Ja takze w swojej karierze kinomana zawiedziony bylem niejednym remakiem. Jednak musimy zwrocic uwage na pewna rzecz. Mianowicie fakt iz kiedy powstaly pierwsze czesci wielu kultowych filmow to wielu obecnych widzow jeszcze nie chodzilo po swiecie albo bylo w wieku przedszkolaka. Tak wiec wiekszosc z nich nie ma punktu odniesienia i na pewne nowsze bzdury napewno pojda.

  • Dinek

    Jak dla mnie recenzja zdecydowanie zbyt surowa. Owszem, film zawierał parę tandetnych scen (np. raptor biegnący na ratunek) ale określenie tak całego filmu to grube przegięcie. Przede wszystkim, film doskonale jest świadomy tego czym jest. Można stwierdzić nawet, że zawiera pewną autoironię w słowach jednej z postaci (o tym że „tamten” Jurassic Park był cool i nie potrzebował mutantów genetycznych, ale czasy się zmieniły i ludzie chcą wszystkiego „bigger, badder, moore teeth”. Nie ma więc żadnego oszukiwania, udawania; zresztą czy ktokolwiek idąc do kina nie chciał właśnie tego? Tak więc film w kontekście tego czym jest, sprawdza się bardzo dobrze. Akcja w zasadzie od samego początku, dużo luzu, humoru. Mnóstwo nostalgicznych „mrugnięć oka” do fanów i odwołań do poprzednich części. Duży plus za postacie, wszyscy bohaterowie są nowi, a i tak każdy z nich ma wyraźną osobowość i da się lubić (w większości). Muzyka, montaż – rewelka, w recenzji nie ma o tym ani słowa. Nie wiem też gdzie te „nijakie na tle innych” efekty. Dla mnie 8/10 i zdecydowanie polecam. Warto czasem zajrzeć też na oceny imdb czy rottentomatoes zamiast tutaj.

    • „Przede wszystkim, film doskonale jest świadomy tego czym jest. Można
      stwierdzić nawet, że zawiera pewną autoironię w słowach jednej z postaci
      (o tym że „tamten” Jurassic Park był cool i nie potrzebował mutantów
      genetycznych, ale czasy się zmieniły i ludzie chcą wszystkiego „bigger,
      badder, moore teeth”.”

      Czyli twórcy filmu celowo się nie wysilili i zrealizowali napisany na kolanie scenariusz tylko po to, by jeden z bohaterów mógł wypowiedzieć dialog potwierdzający, że Jurassic World faktycznie nie dorasta do pięt oryginałowi?

      Co za brednie.

      • Andriej

        Brednie to wy dopiero zobaczycie, kiedy wyjdzie „Terminator: Genisys” – coś mi się zdaje, że z remakopodobnych badziewi ten będzie najgorszy

        • Osobiście liczę na komedię dekady :)

          • Andriej

            Sądzę że nawet śmiać się nie będzie za bardzo z czego

        • Nie mam Andriej za bardzo argumentów, by się z tobą nie zgodzić. Zwiastuny, plakaty itd. były dupiane. Mam jednak wrażenie, że to będzie bardzo pozytywna niespodzianka.

          • Andriej

            Tia, ja też miałem. Kiedyś. Przed premierą „Terminator: Salvation”.
            Teraz już wiem lepiej

      • Dinek

        NIC takiego nie powiedziałem. Nie rób nadinterpretacji. Jedyne co przez to chciał powiedzieć i film, i ja, to to że Jurassic World jest skrojony bardziej pod czasy nowoczesne, gdzie ludzie chcą wszystkiego więcej i bardziej efektownie. Nie ma nic słowa o badziewiach, nie wiem skąd taki wniosek.

  • Przemysław Baran

    :-]

  • Pusia

    Ja pamiętam 3 kultowe części i jestem ich wielką fanką, ale Jurassic World jest dla mnie bardzo dobrym filmem. Autor recenzji zarzuca brak dawnego czaru czy klimatu. Ten klimat jest nie do odtworzenia. Należy pamiętać, że pierwsza część trylogii to był absolutny przełom w światowej kinematografii i towarzyszyły temu wydarzeniu absolutny czar i cała magiczna otoczka. Dziś nic nas już nie zaskoczy. Zawsze podziwiałam efekty specjalne w Parku Jurajskim, szczególnie pierwszej części. Nie były one idealne, ale były rewelacyjne jak na tamte czasy. Nie wiem jaki autor widział film, ale efekty w Jurassic World są naprawdę dobrym poziomie, a dinozaury w nim przedstawione są dobrze dopracowane. Szczerze polecam ten film, twórcy nie odcięli się od poprzednich części, wiele razy mrugają sugestywnie do widza. Też znalazłam w filmie kilka „naiwnych aspektów” scenariusza, które mogą budzić uśmiech, ale mogą też budzić frustrację u tych , którzy mają się za wysublimowanych koneserów kina wszelkiego gatunku, a ich dusza krwawi z powodu miałkości współczesnej kinematografii. Szczerze współczuję. A reszcie, która chce zobaczyć kawałek dobrego widowiska, ma dystans i pozytywne podejście, polecam gorąco!






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

CITIZENFOUR

Następny tekst

Jurassic World



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE