News
PROBLEM TRZECH CIAŁ: więcej science niż fiction?
Problem trzech ciał, wyprodukowany przez showrunnerów Gry o tron, opiera się na serii powieści Wspomnienie o przeszłości Ziemi autorstwa Liu Cixina.
Problem trzech ciał, wyprodukowany przez showrunnerów Gry o tron Davida Benioffa i D.B. Weissa, opiera się na serii powieści Wspomnienie o przeszłości Ziemi autorstwa Liu Cixina, a konkretnie jej pierwszym tomie (S:1 oczywiście). Serial, podobnie jak książka zaczerpnął tytuł ze słynnego problemu w fizyce newtonowskiej, który zasadza się na nieprzewidywalności ruchu układu ciał, jeżeli pojawia się w nim numer 3. Przedstawia grupę bohaterów z całego świata zmagających się z pierwszym kontaktem ludzkości z obcą cywilizacją – wydarzeniem o daleko idących konsekwencjach.
Fabuła śledzi losy grupy naukowców tworzących Piątkę z Oksfordu, którzy początkowo próbują rozwikłać serię tajemniczych zgonów światowej klasy naukowców. Stopniowo kluczową rolę w rozwijającej się historii zaczyna odgrywać astrofizyczka dr Ye Wenjie. Pełen złożonych fizycznych idei Problem trzech ciał, w godny podziwu sposób podejmuje próbę adaptacji powieści Liu Cixina bez upraszczania jej fabuły. To wyróżnia go na tle innych dokonań z dziedziny telewizyjnego science fiction.

Co ciekawe, ScreenRant poniekąd tytułem zarzutu twierdzi, że serial nie jest pozbawiony wad i ma rację, tyle że z innych powodów niż te przez nich wymienione. Pod koniec pierwszego sezonu faktycznie widzowie mogą zostać z większą liczbą pytań niż odpowiedzi, a rozległa narracja sprawia, że niektóre postacie drugoplanowe faktycznie pozostają niedostatecznie rozwinięte. Niemniej fakt, że fascynacja główną koncepcją naukową, która legła u podstaw fabuły powoduje, że serial skupia się bardziej na nauce niż na fikcji w science fiction, trudno uznać za wadę.
Serial idzie w dobrym kierunku, traktując potencjalne pierwsze spotkanie ludzkości z obcymi jako coś więcej niż tylko konflikt (choć ten stanowi również istotną część fabuły). Podobnie jak wcześniejszy film Denisa Villeneuve’a Nowy początek, Problem… naprawdę mierzy się z tym, jak mogłyby wyglądać interakcje rodzaju ludzkiego z pozaziemską formą życia, co trochę zbliża go do idei Stanisława Lema, choć powiedzmy sobie wyraźnie – nigdy nie doskakuje to precyzji i głębokości jego pytań. Natomiast zasługuje na pochwałę za świeże i ambitne podejście do gatunku.

