Krótkie spięcie

REMAKE KRÓLA LWA. Komentarz do pierwszego zwiastuna

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Od czasu ogłoszenia, że Disney przygotowuje remake Króla Lwa, byłem do tego projektu nastawiony bardzo sceptycznie. Głównie dlatego, że oryginał traktuję jako absolutny relikt dzieciństwa, animację wszech czasów, najpiękniejsze, co miał do zaoferowania Disney. Bez względu na to, ile razy oglądałbym historię Simby, chwyta mnie ona za gardło dokładnie w tych samych momentach – a wracam do niej często, choćby fragmentami. Nie widziałem sensu w pokazywaniu tego samego, z tą tylko różnicą, że za pomocą nowej technologii.

Dziś rano obejrzałem pierwszy, teaserowy zwiastun remake’u spod ręki Jona Favreau i złapałem się na tym, że dzięki temu klipowi zacząłem się przekonywać do tego pomysłu.

Disney poszedł w tym teaserze w idealnym kierunku, bo postawił na nostalgię, docierając jednocześnie do ukrytego gdzieś we mnie dziecka. Doskonale o tym wiem, a jednak dałem się złapać. To zaledwie półtorej minuty materiału, w dodatku będącego całkiem wiernym odwzorowaniem początkowej sekwencji z oryginalnej animacji, ale w jakiś sposób zadziałało – jestem już dużo mniej sceptyczny, bo znów poczułem emocje podobne do tych, które towarzyszą mi przy każdym seansie pierwszego Króla Lwa. Sam się sobie dziwię, ale najwyraźniej wystarczyło usłyszeć wokalizę otwierającą Krąg życia. Dobry ruch, Disney.

Co więcej, o ile wcześniej zupełnie nie przypadł mi do gustu pomysł uczynienia z bohaterów postaci wygenerowanych na komputerze, tak kiedy oglądałem teaser, ogarnęła mnie… lekka ekscytacja. Mogę to uczucie porównać do czegoś innego – otóż całkiem niedawno ogromną uciechę dostarczyło mi zagranie w remake trylogii Crash Bandicoot. Przechodzenie doskonale znanych mi poziomów, ale przeniesionych na nowoczesny grunt i fantastycznie odświeżonych, dla fana pierwowzoru było wyjątkowym doświadczeniem. Co, jeśli tak samo będzie w przypadku Króla Lwa? Przecież nieraz zastanawiałem się, jak interakcja zwierząt znanych z animacji wyglądałyby w rzeczywistości, a buszując po sieci, wielokrotnie natykałem się na fanowskie grafiki, które przedstawiały je właśnie w takiej realnej postaci. Tym razem otrzymamy w takiej formie cały film i, cóż, przyznam, że to rzeczywiście może być ciekawe – na przykład już teraz zastanawiam się, jak będą wyglądać Timon i Pumba!

Powtarzam jeszcze raz: brawo, Disney. Szybko poszło. Byłem sceptykiem, teraz czekam na kolejne materiały promocyjne, a przede wszystkim na pełny zwiastun, w którym ujrzymy dalszą interakcję postaci, wraz z dialogami, co jednocześnie da nam próbkę oryginalnego dubbingu (trzeba przyznać, że obsada jest imponująca). Wyczekuję też ścieżki dźwiękowej Hansa Zimmera, bo ta z 1994 roku to jedna z moich absolutnie ulubionych i ta, która wzbudziła we mnie miłość do muzyki filmowej. Czekam na kolejne emocje. Nie lubię tylko myśli, że znów będę musiał przeżywać śmierć Mufasy.

Ostatnio dodane