Jasne, „Gwiezdne wojny” są super, ale rzeczywistość za oknem też ma swoje plusy. Dobrze byłoby, gdyby najzagorzalsi fani gwiezdnej sagi wzięli sobie tę wiadomość do serca.
To jeden z najpiękniej nakręconych filmów w ostatnich latach i choćby dlatego warto po niego sięgnąć.
Kino sztuk walki połączone z typowym science fiction.
„The Dead Don't Hurt” od 18.10 można oglądać na ekranach kin w dystrybucji Galapagos Films.
Spider-Man to pierwsza aktorska inkarnacja jednego z najpopularniejszych herosów w historii.
Psychologiczny dreszczowiec Luigiego Bazzoniego z 1975 roku.
Odkopany z przeszłości kina Olaf Lubaszenko wygląda i brzmi niemal tak świetnie jak sam mistrz Peter Falk w roli porucznika Columbo.
„Spermula” to tylko taki pretekst, żeby porozmawiać o seksie w filmach science fiction.
Dopiero po latach film dorobił się etykietki z napisem „kultowy” i dziś jest oceniany zupełnie inaczej niż w momencie premiery.
Po dwóch odcinkach ciężko jeszcze ocenić, czym będzie „Sprostowanie”.