Wszystko zależy od wieku, w którym jakiś film oglądaliśmy, a także wieku, w którym ponownie go oglądamy.
Koreańczycy coraz śmielej poczynają sobie w tematyce science fiction i postapokalipsy.
Doceniam „Shōguna” za opanowanie narracji i doprowadzenie do emocjonującego finału tej niełatwej w odbiorze historii, chociaż zbyt dużo w nim fajansiarstwa.
XXI wiek zmienił radykalnie długość filmów science fiction.
Co to jest w ogóle „DOBRY” film? Ten, który powszechnie został uznany za taki?
Granica między byciem zrzynką a remakiem jest bardzo cienka, wystarczy nie wykupić licencji, nie zapłacić praw autorskich.
W większości przypadków postaci te towarzyszą głównym superbohaterom, ale same pozostają w cieniu.
Gdzie więc zmierza Zack Snyder ze swoją serią? Już wiem, że nie w stronę „Gwiezdnych wojen”.
Filmy kapitalne, więc takie, od których nie sposób się oderwać dlatego, że są tak dziwne, nowatorskie, przerażające i łamiące wszelkie reguły.
Większość z fanów postapokalipsy zapewne już wie, że Amazonowy eksperyment „Fallout” udał się zaskakująco dobrze.