W obrębie opowieści o pedantycznym studiowaniu charakterów, w rzeczywistości tematyzuje kwestię niezmienności prymarnych moralnych osądów i kulturowo zakodowanych uprzedzeń
W pewnym sensie z Supersamcem obcuje się jak z tym słynnym memem, na którym czterech okularników siedzi przy kwadratowym stoliku.
Egzystencjalna ciekawość tego, co znajduje się pod pokolorowanym papierkiem z logiem Pantel, jest chyba najciekawszym filozoficznym poszukiwaniem, na jakie Anderson kiedykolwiek dotąd się zdobył.
Hirokazu Koreeda niespodziewanie udowadnia coś, o co nikt już go chyba nie posądzał; głód indywidualnego reżyserskiego rozwoju i chęć wyłamania się sprawdzonej formule
Alcarràs może i jawi się jako czułe pożegnanie europejskiego tradycyjnego rolnictwa, ale w gruncie rzeczy stoi jednak na fundamencie amplitud rodzinnego ciepła.
„Un año, una noche” może być wierną adaptacją pourazowej psychologicznej odbudowy, ale i – na podstawowym poziomie – szczerze romantyczną opowieścią.
Gdy w życiu człowieka nieoczekiwanie wydarzy się coś, co nawet sceptycy niechętnie nazwą cudem, mówi się, że „dotknął go Bóg”. „The Hand of God” to właśnie...
Wiosenna fala zatapia nawet zalążki tandetnego melodramatyzowania, w równoważności perspektyw pozwalając sobie zarazem na najczulszy, szczery symetryzm.
[…] jak wiemy z dziedzictwa polskiej kinematografii, wesela zakrapiane alkoholem nie mogą się przecież skończyć dobrze.
Tytułowy deser to także trafna pointa efektu wysiłków Dębskiej – filmu jawiącego się jako artystyczne nic (a przynajmniej niewiele), ale bogatego w słodką, ciepłą, waniliową nostalgię.