Zestawienie

JACY ONI SĄ NAPRAWDĘ? Filmy dokumentalne poświęcone gwiazdom kina

Autor: Janek Brzozowski
opublikowano

Jednym z moich absolutnie ulubionych tematów współczesnego dokumentu jest kinematografia oraz ściśle związane z nią osoby. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że obrazów poświęconych reżyserom, aktorom, wiekopomnym dziełom, ba, czasem nawet tylko pojedynczym, legendarnym scenom (fantastyczne 78/52) powstaje coraz więcej. W tym zestawieniu chciałbym się zająć jedynie dwoma pierwszymi z tych kilku wątków i zaprezentować wam listę dokumentów, których tematem przewodnim jest filmowy autor lub odtwórca głównej roli.

Marlon Brando – Marlon Brando o sobie

Zdecydowanie jeden z najlepszych, najoryginalniejszych pod względem formalnym filmów dokumentalnych, jakie przyszło mi do tej pory obejrzeć. Narracja obrazu Stevana Rileya oparta jest na prywatnych dziennikach Marlona Brando, które ten nagrywał przez lata na kasety magnetofonowe. Gwiazdor Tramwaju zwanego pożądaniem przez ponad 100 minut snuje opowieść o swojej młodości, pracy na planach filmowych, a także metodzie Stanisławskiego, której stał się, przy pomocy nieodzownej Stelli Adler oraz Actors Studio, czołowym przedstawicielem. Najciekawsze zdają się jednak niecodzienne refleksje Marlona na temat aktorstwa oraz sztuki filmowej w ogóle, których tutaj nie będę przytaczał, ponieważ bardzo chciałbym, żebyście obejrzeli film Rileya i poznali je na własną rękę. Niezależnie od tego, czy jesteście wielkimi fanami Brando, czy też widzieliście z jego udziałem jedynie Czas apokalipsy oraz Ojca chrzestnego, dokument poświęcony temu niezwykłemu człowiekowi powinien wam przypaść do gustu.

James Dean – James Dean: Wiecznie młody

Tym, co wyróżnia obraz Sheridana na tle innych jemu podobnych, jest kosmiczna ilość oraz jakość wykorzystanych w filmie materiałów archiwalnych.

Fascynujący dokument autorstwa Michaela J. Sheridana, w którym funkcję narratora pełni sam Martin Sheen. Przekrojowe, a zarazem przenikliwe i szczegółowe spojrzenie na karierę aktorską ikony amerykańskiej kinematografii oraz popkultury, jaką bez cienia wątpliwości stał się już w wieku dwudziestu czterech lat młody chłopak z Indiany. Tym, co wyróżnia obraz Sheridana na tle innych jemu podobnych, jest kosmiczna ilość oraz jakość wykorzystanych w filmie materiałów archiwalnych. W ten sposób możemy podziwiać między innymi zarejestrowane przez kamerę występy Deana na deskach teatru, w programach telewizyjnych, a nawet reklamach (między innymi Pepsi!). Kolejnym mocnym punktem dokumentu Sheridana jest narrator. Martin Sheen świetnie radzi sobie z oprowadzeniem nas po intrygującym życiu gwiazdora Buntownika bez powodu, zresztą już sam wybór tego właśnie mężczyzny jako przewodnika wydaje się nieprzypadkowy. Wszystko za sprawą debiutu fabularnego Terrence’a Malicka, czyli Badlands, w którym aktorowi przyszło się wcielić w postać Kita. Młody recydywista wygląda i zachowuje się kropka w kropkę jak postaci wykreowane przez Deana w filmach Raya, Kazana czy Stevensa. Podobieństwo jest tak daleko idące, że po ostatecznym złapaniu Kita przez policję jeden z funkcjonariuszy mówi do kolegi w radiowozie wprost: Wiesz kogo ten pajac przypomina? Wiesz, prawda? Wygląda zupełnie jak James Dean. Wracając jednak jeszcze na moment do filmu Sheridana: dla fanów gwiazdy Na wschód od Edenu, Buntownika bez powodu oraz Olbrzyma jest to lektura nie tyle satysfakcjonująca i przyjemna, ile przede wszystkim obowiązkowa.

Brian De Palma – De Palma

Noah Baumbach i film dokumentalny? Biorę w ciemno. Twórca Opowieści o rodzinie Meyerowitz we współpracy z Jakiem Paltrowem postanowił przeprowadzić swego rodzaju wywiad rzekę z Brianem De Palmą. Głosu autorów dokumentu nie usłyszymy jednak ani razu. Cała atencja widza jest przez nieomal pełne dwie godziny skoncentrowana jedynie na opowiadającym o swoim życiu oraz zrealizowanych w przeszłości projektach autorze Człowieka z blizną. De Palma otrzymał od Baumbacha i Paltrowa całkowicie wolną rękę, jeżeli chodzi o czas poświęcony każdemu zagadnieniu. O niektórych filmach usłyszymy więc jedynie kilka zdań, a o innych reżyser będzie się rozpływał w nieskończoność. Tym, za co do końca będę wdzięczny Baumbachowi, Paltrowowi oraz oczywiście samemu tytułowemu bohaterowi dokumentu, jest to, że uświadomili mi, ile w twórczości autora Carrie jest śladów uwielbianego przeze mnie Alfreda Hitchcocka. I chociaż z kinem De Palmy nigdy jakoś szczególnie nie było mi po drodze, to teraz z miłą chęcią, zaopatrzony w całkiem spore pokłady wiedzy, nadrobię zaległości związane z jego bogatą, niesamowicie różnorodną filmografią.

Ostatnio dodane