Zestawienie

Filmy superbohaterskie, które ZASŁUGIWAŁY na nominację do OSCARA BARDZIEJ niż CZARNA PANTERA

Autor: Filip Pęziński
opublikowano

Czarna Pantera, zeszłoroczny hit Marvel Studios, to film dobry. Udana rozrywka z kilkoma ciekawymi konceptami i świetnym soundtrackiem. Tylko tyle. Nie jest to film, który powinien zbierać nominacje w głównych kategoriach dwóch najbardziej prestiżowych nagród świata filmu – Złotych Globów i Oscarów. Odrzućmy jednak na chwilę przemyślenia, dlaczego dzieło Ryana Cooglera pojawiło się wśród produkcji nominowanych w tym roku do Oscara za najlepszy film, i pomyślmy, które filmy superbohaterskie w historii na taką nominację zasłużyły bardziej. Albo inaczej – po prostu zasłużyły. 

Powrót Batmana

Batman-Returns

Chociaż o miano najlepszego sequela w historii kina nieprzerwaną od dekad walkę toczą druga część Ojca chrzestnego, Imperium kontratakuje i Terminator 2, to moim zdaniem tytuł ten należy się Powrotowi Batmana. Tim Burton wziął znane z komiksu postaci i przemielił je przez własne lęki i fantazje. Stworzył znakomite arcydzieło, które bawi, cieszy, wzrusza, ale przede wszystkim smuci. To mroczna historia o odrzuconych przez społeczeństwo jednostkach, które skazane są na samotność i porażkę. Jeden z najgłębszych filmów rozrywkowych znany kinu amerykańskiemu. Nominowany do nagród Akademii niestety tylko w dwóch kategoriach technicznych.

Niezniszczalny

niezniszczalny

M. Night Shyamalan na długo przed superbohaterskim boomem, który obserwujemy na ekranach od kilku dobrych lat, zebrał elementy komiksowej mitologii i stworzył z nich doskonały thriller z mocną nutą dramatu obyczajowego. Niezniszczalny unika jednoznacznych odpowiedzi i pozwala widzowi samemu zinterpretować losy bohaterów brawurowo granych przez Bruce’a Willisa i Samuela L. Jacksona. Oglądany nawet osiemnaście lat później film nic nie traci na swojej wartości, a nawet – w związku ze wspominanym szałem na zamaskowanych herosów – zyskuje, co tylko podkreśla jego wartość. Film przez Akademię w ogóle niezauważony.

Mroczny Rycerz

mroczny-rycerz

Kolejny Batman w tym zestawieniu! Sam, z perspektywy lat, straciłem serce do filmu Christophera Nolana, ale trudno mi nie docenić jego roli w kształtowaniu świadomości widza kina rozrywkowego i przekonaniu go, że komiks wcale nie musi być infantylny. Mroczny Rycerz zebrał w 2008 roku doskonałe recenzje od widzów i krytyków oraz znacząco wpłynął na podniesienie poziomu filmów superbohaterskich. Na szczęście Oscarem została uhonorowana doskonała, drugoplanowa rola Heatha Ledgera, który w filmie wcielał się oczywiście w postać Jokera. Poza tym produkcja mogła liczyć jeszcze na siedem nominacji w kategoriach technicznych, z których jedna – za najlepszy montaż dźwięku – również zamieniła się w statuetkę.

Watchmen. Strażnicy

strażnicy

Film Zacka Snydera ma pewne niezaprzeczalne problemy, ale sam fakt, że w miarę wiernie przenosi na ekran doskonały komiks Alana Moore’a, czyni go filmem mądrym, intrygującym, zadającym ważne pytania i sprawnie, chociaż bardzo gorzko, portretującym cała gamę ludzkich demonów, wystawiając przy tym fatalną ocenę światowemu społeczeństwu. Dodać do tego znakomitą warstwę wizualną i przynajmniej kilka rewelacyjnych kreacji aktorskich, a dostaniemy film, który na docenienie zwyczajnie zasługiwał. Tymczasem ominęły go nawet nominacje do Oscarów w kategoriach technicznych. Mam wrażenie, że gdyby Strażnicy mieli premierę dziś, zostałyby podjęte zupełnie inne decyzje.

Super

super-james-gunn

Na długo zanim James Gunn związał się z machiną produkcyjną Marvela, został z niej wyrzucony i w końcu przegarnięty do DC, gdzie rzekomo tworzy scenariusz do kontynuacji Legionu samobójców, nakręcił bardzo kameralną produkcję Super, która w mocno postmodernistyczny, przewrotny sposób podeszła do mitu superbohatera. Gunnowi udało się stworzyć świetną rozrywkę, która doskonale działa zarówno na polu komediowym, jak i w warstwie dramatycznej, gdzie de facto jest bardzo dojrzałym filmem o radzeniu sobie z utratą drugiej osoby. O nominacjach nie było nawet mowy.

Logan: Wolverine

logan-wolverine

Kto by pomyślał, że pożegnanie Hugh Jackmana z rolą Wolverine’a, w którego wcielił się w ciągu siedemnastu lat w dziewięciu filmach, okaże się filmem aż tak dobrym. To angażujące, mocne, przemyślane i bardzo bezkompromisowe kino drogi, które doskonale broni się jako samodzielny film, ale i stanowi znakomite zamknięcie drogi postaci Logana i tego etapu kariery australijskiego aktora. Bardzo cieszyła mnie nominacja filmu w kategorii „najlepszy scenariusz oryginalny”, ale szkoda, że Akademii zabrakło odwagi, żeby nagrodzić trud Jackmana i reżysera Jamesa Mangolda także w głównej kategorii. Szczególnie, że ze statuetką z gali wyszedł inny film gatunkowy – Kształt wody.

Spider-Man Uniwersum

spider-man

W 2018 roku do kin trafiło przynajmniej siedem filmów superbohaterskich i być może Spider-Man Uniwersum nie jest najlepszym z nich – wyżej cenię najnowszą odsłonę Avengers – ale zdecydowanie jest jedynym, który wymyka się z ram tradycyjnego kina blockbusterowego i oferuje bardzo świeżą, oryginalną i inteligentną rozrywkę z fenomenalną animacją. To film zdecydowanie nieporównywalny klimatem i zaproponowanymi rozwiązaniami do dotychczasowych przedstawicieli gatunku. Oczywiście nominacja do najlepszego filmu animowanego w pełni powinna oddać sprawiedliwość tegorocznej produkcji Sony, ale jeśli jakiś film superbohaterski z 2018 roku powinien walczyć o statuetkę w głównej kategorii nagród Akademii Filmowej, to właśnie Spider-Man Uniwersum.

Ostatnio dodane