publicystyka filmowa

NIEZNISZCZALNY. Kino superbohaterskie czy dramat psychologiczny?

Autor: Filip Pęziński
opublikowano

Dzisiaj obchodzimy urodziny M. Nighta Shyamalana i z tejże okazji chciałbym pochylić się nad jego znakomitym Niezniszczalnym. To film, który długo przed rozpoczęciem boomu na filmy superbohaterskie, w ciekawy i zupełnie inny sposób podszedł do tej tematyki. Doskonale wykorzystał motywy znane z komiksów o zamaskowanych herosach i przekształcił je we wciągający thriller, aspirujący także do miana dramatu psychologicznego. Chciałbym zatem zaprosić Was do zapoznania się z moimi krótkimi, opartymi na dwóch głównych bohaterach historii, przemyśleniami właśnie na temat jego gatunkowej przynależności…

Uwaga na spoilery!

Elijah Price (Samuel L. Jackson) urodził się z rzadką chorobą, która uczyniła jego kości niezwykle łamliwymi, a w konsekwencji życie niezwykle utrudnionym. Elijah nie mógł żyć jak jego zdrowi i pełnosprawni koledzy. Bał się opuszczać mieszkanie, niechętnie chodził do szkoły. Fizycznie ograniczony, uciekał do świata komiksów o superbohaterach. W końcu zaczął zajmować się nimi zawodowo. Choroba podjęła za niego decyzję o tym, jak ma żyć.

David Dunn (Bruce Willis) od młodości nie miał absolutnie żadnych problemów zdrowotnych. Był dzieckiem odpornym na choroby i niezwykle sprawnym fizycznie. Z sukcesem zaczął karierę w świecie futbolu, ale zakochany w nieakceptującej tego sportu dziewczynie, znalazł wymówkę, by z nim zerwać. Ożenił się, doczekał syna i zaczął pracę jako stadionowy ochroniarz. Miłość do ukochanej podjęła za niego decyzję o tym, jak ma żyć.

Ich losy splotły się, kiedy Dunn jako jedyny i to bez żadnych fizycznych uszkodzeń przeżył ogromny wypadek, w którym doszło do wykolejenia pociągu osobowego. Wtedy odezwał się do niego Price, przekonany, że Dunn jest prawdziwym superbohaterem, archetypem komiksowych herosów. Świadczyć miała o tym nie tylko rzekoma niezniszczalność mężczyzny, ale jego podświadoma chęć pomagania (praca jako ochroniarz) i jakże wpisująca się w poetykę komiksu – jedna, jedyna słabość (Dunn jako dziecko omal nie utopił się w szkolnym basenie).

David początkowo uważał Elijah za naciągacza i oszusta, następnie za niebezpiecznego stalkera, w końcu łączenie kolejnych faktów i doświadczeń sprawiło, że zaczął mu wierzyć. Poprosił go o pomoc w skierowaniu na drogę bohatera. W finale filmu nazwał go nawet przyjacielem.

Dunn jako samozwańczy bohater znów poczuł się spełniony

Dunn jako samozwańczy bohater znów poczuł się spełniony, naprawił relacje z rodziną, którą do tej pory, obwiniając ją za przerwanie obiecującej kariery, podświadomie odrzucał. Odzyskał w życiu cel. Podobnie zyskał go Elijah, który nie tylko znalazł mitycznego herosa, ale swoje miejsce w tej mitologii – stał się jej złoczyńcą. W końcowym twiście dowiadujemy się bowiem, że w poszukiwaniach posunął się do przynajmniej kilku ataków terrorystycznych.

Czy Dunn i Price mieli rację?

Tutaj właśnie musimy odpowiedzieć sobie na pytanie – czy Dunn i Price mieli rację? David był niezwykle silny, szczęśliwie uchodził z wypadków i trafnie oceniał potencjalnych przestępców. To fakty. Cała reszta to tylko interpretacja, próba dopasowania faktów do teorii. Teorii, która nadała cel dwóm niezadowolonym ze swojego życia jednostkom. Zwróćmy uwagę, że bohaterska akcja Davida poprzedza scenę, w której mężczyzna mówi żonie, że miał koszmarny sen… Czy to naprawdę on był tajemniczym bohaterem? A może to kolejna próba dopasowania puzzla do niekoniecznie pasującej całości ?

Czy David Dunn i Elijah Price to superbohater i superzłoczyńca? A może to tylko dwóch sfrustrowanych mężczyzn, którzy potrzebowali w życiu celu? Pytania zostawię bez odpowiedzi, bo każda może być tą poprawną. Smutnym – i trudnym do zaakceptowania przez widza – pozostaje tylko fakt, że Price znalazł swój cel sam, Dunn po raz kolejny pozwolił, aby ktoś mu go narzucił…

Ostatnio dodane