search
REKLAMA
Seriale TV

THE MANDALORIAN – recenzja pierwszego odcinka DRUGIEGO sezonu. Kosmiczny western powraca!

Jan Tracz

3 listopada 2020

REKLAMA

Stało się – bez większej akcji promocyjnej (lub przynajmniej z taką, która nie równa się zeszłorocznej) Disney wypuścił drugi sezon Mandalorianina, serialu utrzymanego w konwencji galaktycznego westernu. I chociaż jesteśmy dopiero po pierwszym odcinku, materiał rokuje bardzo dobrze. Klimat Star Wars został zachowany, duet Mandalorianin i Baby Yoda wciąż bawi, a nowo zawiązana intryga na pewno okaże się dla nas na tyle wciągająca, by w nadchodzących tygodniach czekać na kolejne odcinki. A jak zapowiadają twórcy – dziać ma się naprawdę sporo.

Początek drugiego sezonu łączy się stricte z zakończeniem pierwszego, bo nasza osobliwa drużyna wyrusza w odnalezieniu Jedi, którym bohater musi zwrócić “dziecko”. W tym celu poszukuje pozostałych Mandalorian – wierzy, że to właśnie oni pomogą mu wykonać niebezpieczną misję. Na trop jednego natrafia na pustynnym Tatooine – i choć Cobb Vanth (Timothy Olyphant) nie okaże się do końca tym, kogo szukał, pierwszy odcinek drugiego sezonu przyniesie szalone polowanie, współpracę z hałaśliwymi ludźmi piasku, parę retrospekcji, a także zwrot akcji, który zapewne zaskoczy niejednego fana uniwersum. To gładkie, a przy tym celująco zrealizowane wprowadzenie. Całościowo odcinek się nie dłuży, narracja skupia się na głównej fabule, a co za tym idzie – dostarcza kosmicznych wrażeń, a przy tym utrzymuje widza w pełnym napięciu i zainteresowaniu.

Westernowa ekspozycja wciąż ujmuje nas atmosferą nieustannego niebezpieczeństwa. Otwarte przestrzenie przyciągają oko, z wielką przyjemnością obserwujemy słoneczne tereny Tatooine. Akcja płynie powoli, opiera się głównie na dialogach i portretowaniu planety (jej terenów, mieszkańców, środowiskowych konfliktów), do tego twórcy umiejętnie przygotowują oglądającego na intensywny finał, który zrekompensuje pustawe odcinki poprzedniego sezonu. Odcinek ten czerpie z motywu wielkiego polowania za cenną nagrodę, a ów artefakt posiada Vanth. Co to takiego? Przekonajcie się sami, ale na pewno nie będziecie zawiedzeni.

Postać Olyphanta wkomponowuje się w brudną politykę Mandalorianina, który przecież od samego początku eksplorował bandycką tematykę świata Gwiezdnych wojen i w głównej mierze skupiał się na ukazywaniu rzezimieszków i zabójczych łowców nagród. Z początku wzbudza ambiwalentne odczucia, jawi się jako złodziej, ale z biegiem czasu zaczynamy rozumieć jego działania; to, jak szczytne się okazują. Pokazuje też przy tym, jak wielka różnica jest między dobrym sercem Cobba a bezlitosnym wyszkoleniem Mandalorianina, gdy przychodzi do prawdziwego działania. A dlaczego dokładnie o tym piszę? Bo ta dwójka będzie musiała zapolować na wielkie piaskowe monstrum, które zagraża życiu tamtejszych mieszkańców. Zatem Filoni i Favreau znajdują tu nawet odrobinę miejsca na mały metakomenatrz, jako że ukazują bratanie się ludzi, mieszkańców jednego z miast, ze wspomnianymi ludźmi pustyni. “Naprzeciw wszelakim nierównościom!” – zdają się wykrzykiwać twórcy serialu.

Miejmy tylko nadzieję, że większość budżetu nie poszła na sekwencję potyczki z końcowej części epizodu, a na ekranie zobaczymy jeszcze wiele równie zajmujących momentów. Czego więc możemy spodziewać się po najnowszym sezonie Mandalorianina? Na pewno ultraciekawego poszerzenia uniwersum, bo temat dla świata przedstawionego jest arcyważny, do tego ukazania niezbadanych wcześniej terenów, wprowadzenia postaci znanych wyłącznie z filmów animowanych czy reżyserskich popisów – jeden z odcinków wyreżyseruje sam Robert Rodriguez. A co może pójść w tej całej opowieści nie tak? Miejmy nadzieję, że twórcy nie będą rozmieniać się na dobre i próbować w ośmiu częściach zmieścić zbyt wiele treści. Wprowadzenie zbyt wielu wątków pobocznych może okazać się tragiczne w skutkach; bardziej zagęszczona i spójna fabuła sprawdzi się o wiele lepiej w tym uniwersum i przy koncepcji, jaką jest uratowanie Baby Yody.

Nie zmienia to faktu, że pierwszy odcinek napawa optymizmem i tylko czekać na więcej tak przemyślanej treści. Czas pokaże, czy Filoni z ekipą podołali wyzwaniu, jakim jest drugi sezon wyczekiwanej produkcji.

Avatar

Jan Tracz

Studiuje filmoznawstwo na uczelni King's College London w Wielkiej Brytanii, aktualnie pisuje dla Papaya Rocks, Noizz i Przeglądu. Współpracował z Rock Radiem, portalem Movies Room, a także publikował dla Tygodnika Solidarność i Filmawki. Czechofil, audiofil i entuzjasta tenisa. Uwielbia wywiady, rozmowa z ludźmi to dla niego sama przyjemność.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA