Publicystyka filmowa
22 lata później ten MYSTERY BOX, który wyprzedził LOST wciąż nie ma jednego słabego odcinka
Serial, który wyprzedził Zagubionych o dwa miesiące, wciąż potrafi zaskoczyć. Co dzieje się z ludźmi, gdy wracają po latach nieobecności? The 4400.
Zaginieni wracają, ale dla ich bliskich czas wcale się nie zatrzymał. Już w tym prostym pomyśle kryje się materiał na coś znacznie bardziej niepokojącego niż opowieść o niezwykłym zjawisku: kto właściwie powinien cieszyć się z powrotu człowieka, którego zdążył pożegnać? Latem 2004 roku The 4400 zaprosiło widzów do świata, w którym takie pytanie szybko stawało się równie ważne jak dociekanie, gdzie przebywali nieobecni. Dziś, gdy początek tamtej telewizyjnej epoki kojarzy się przede wszystkim z Zagubionymi, warto przypomnieć sobie także tych innych powracających.
Zanim rozbili się Zagubieni
4400 Scotta Petersa i René Echevarrii zadebiutowało w USA Network 11 lipca 2004 roku, ponad dwa miesiące przed Zagubionymi. Twórcy zaczęli od jednoczesnego powrotu 4400 zaginionych i od śledztwa dotyczącego niezwykłych zdolności części tej grupy. To znakomity początek serialowej zagadki: zamiast jednego świadka mamy ich tysiące, a Peters i Echevarria od razu dają widzowi powód, by przejmował się powracającymi także poza pokojem przesłuchań.

Początkowo widzowie dostali sześciogodzinny miniserial podzielony na pięć cotygodniowych części. Peters wspominał w 2005 roku, że pochodzenie powracających zamierzał ujawnić dopiero w piątym sezonie; przyjęcie projektu w krótszej formie wymusiło odpowiedź już w piątej odsłonie. Serial wiele na tym zyskał. Twórcy musieli potraktować tajemnicę jako początek dalszej historii, a nie skarb, którego należy pilnować przez całe lata (przypadek Lost). Dzięki temu ogląda się go dla kolejnych konsekwencji odkrycia, zamiast wyłącznie czekać na wyjaśnienie wielkiego sekretu.
Najtrudniej wrócić do ludzi
Tom Baldwin i Diana Skouris, grani przez Joela Gretscha i Jacqueline McKenzie, badają zjawisko, ale w 4400 równie ważni są ludzie po drugiej stronie urzędowego biurka. Powracający stanowią zagadkę dla agentów; dla siebie samych są przede wszystkim osobami, które muszą odnaleźć się po niewytłumaczalnej nieobecności. Właśnie tutaj serial jest najlepszy, bo można zachować młodą twarz i jednocześnie stracić swoje miejsce w świecie. Twórcy trafnie rozpoznają, że niezwykły powrót nie oznacza prostego powrotu do dawnego życia ani do dawnych relacji.

Shawn Farrell, w którego wciela się Patrick John Flueger, należy do bohaterów przypominających, że za grupą ludzi kryją się konkretne osoby. Scenarzyści nie sprowadzają powracających do katalogu nadprzyrodzonych przypadków. Interesują ich także strach, potrzeba przynależności i cena odmienności. Dlatego nawet kameralny odcinek ma tutaj własną stawkę: chodzi o człowieka, nie tylko o następny fragment rozwiązania. 4400 pozostaje tak równym serialem właśnie dzięki temu przywiązaniu do bohaterów. Nie ma odcinka, który byłby jedynie poczekalnią przed kolejnym zwrotem.
The 4400 – od śledztwa do walki o przyszłość
Z czasem twórcy rozszerzają opowieść o konflikt wokół promicyny, substancji pozwalającej uzyskać niezwykłe zdolności, lecz zagrażającej życiu przyjmujących ją osób. W czwartym sezonie istotne stają się jej rozpowszechnianie oraz działania władz wobec obdarzonych mocami. Serial przechodzi od badania osobliwych przypadków do politycznego thrillera science fiction. To naturalne rozwinięcie wcześniejszych pytań: skoro odmienność dotyczy już nie pojedynczego człowieka, ale całej grupy, trzeba pokazać również tych, którzy chcą ją kontrolować albo wykorzystać.

Przez cztery sezony i 44 odcinki Peters i Echevarria utrzymują ludzką skalę opowieści, nawet gdy rozszerzają konflikt, a widzowie i krytycy doceniają osobiste historie bohaterów. To one sprawiają, że także późniejsze, bardziej polityczne sezony angażują emocjonalnie. Największą zaletą serialu jest konsekwencja: pytanie o niezwykłe moce jest zawsze także pytaniem o odpowiedzialność za innych. Nawet przy większej skali wydarzeń twórcy nie tracą z oczu pojedynczego człowieka.
Otwarty finał The 4400
Emisja zakończyła się we wrześniu 2007 roku otwartym finałem czwartego sezonu. W grudniu stacja potwierdziła kasację, a jej przedstawiciel Jeff Wachtel mówił o potrzebie zapewnienia miejsca nowym produkcjom. Widownia zmalała w tym czasie z około 3,9 miliona w drugim sezonie do 2,1 miliona w czwartym; w branży wskazywano też na koszty dalszej produkcji. Dla widza najbardziej dotkliwy pozostaje brak dalszego ciągu. Twórcy zostawili bohaterów w świecie, którego przyszłość nadal domagała się opowiedzenia, a publiczność z pytaniami wykraczającymi poza samo pochodzenie powracających.

Dziś ten niedoceniony serial trudno w Polsce nadrobić: obecnie nie znajdziemy go w polskim streamingu, choć wcześniej pokazywały go i TVP, i AXN. Z kolei kontynuacja z 2021 roku jest nową, nieporównanie słabszą interpretacją pomysłu, nie dalszym ciągiem. Tym bardziej szkoda nieobecności pierwowzoru. Peters i Echevarria stworzyli opowieść, do której warto wracać dla czegoś więcej niż rozwiązania zagadki. Po 22 latach nadal najciekawsze jest w niej nie to, skąd przybyli zaginieni, lecz jak żyć z ludźmi, których powrotu nikt nie potrafił sobie wyobrazić.

