Connect with us

Publicystyka filmowa

Ten wiktoriański w klimacie HORROR jest idealny dla wielbicieli kryminałów AGATHY CHRISTIE

Sceptyk, nawiedzony dom i rodzina, która woli ukryć prawdę. Tu duchy bywają mniej groźne niż żywi ludzie. Harry Price: Ghost Hunter.

Published

on

Ten wiktoriański w klimacie HORROR jest idealny dla wielbicieli kryminałów AGATHY CHRISTIE
Obraz zmodyfikowany przez AI.

W opowieściach o nawiedzonych domach najbardziej niepokojący bywa człowiek, który zapewnia, że wszystko da się wyjaśnić. Harry Price ma właśnie taką pracę: przygląda się cudzym lękom, sprawdza opowieści o duchach i próbuje oddzielić niezwykłe zdarzenia od oszustwa. W Harry Price: Ghost Hunter trafia do domu, którego mieszkańcy mają powody, by obawiać się zarówno zjaw, jak i zainteresowania otoczenia. Jest tu żona polityka, groźba skandalu i przeszłość budynku domagająca się zbadania. Zanim więc zaczniemy wypatrywać ducha, dobrze przyjrzeć się żywym.

Advertisement

Harry Price: Ghost Hunter, czyli sceptyk w świecie zjaw i tajemnic

Alex Pillai w Harry Price: Ghost Hunter z 2015 roku zabiera widza do Londynu lat 20. XX wieku, gdzie powojenne życie sąsiaduje z zainteresowaniem zjawiskami nadprzyrodzonymi. Rafe Spall gra tytułowego badacza, który otrzymuje propozycję dyskretnego przyjrzenia się sprawie rodziny Goodwinów. Grace, żona posła Edwarda Goodwina, doświadcza niepokojących zdarzeń, a jej zachowanie grozi skandalem i umieszczeniem w zakładzie. Price musi zbadać, co dzieje się w domu, ale dla jego mieszkańców stawką jest znacznie więcej niż odpowiedź na pytanie o obecność ducha.

Kadr z filmu Harry Price: Ghost Hunter

Zlecenie przekazuje mu Sir Charles Harwood, starszy polityk zainteresowany dyskretnym rozwiązaniem problemu Goodwinów. Ich dom znajduje się w Finchley i wcześniej służył jako przytułek; już sama historia miejsca daje śledczym konkretny trop. Na miejscu Price’owi pomaga pokojówka Sarah Grey, grana przez Carę Theobold. To ważna towarzyszka: zamiast pozostawić bohatera sam na sam z opowieściami o nawiedzeniu, twórcy dają mu partnerkę do badania przeszłości domu. Oboje mają co sprawdzać, a widz może śledzić dochodzenie, nie tylko czekać na kolejne niepokojące zdarzenie.

Advertisement

Scenariusz Jacka Lothiana powstał na podstawie powieści The Ghost Hunters Neila Springa. Pisarz przyznawał, że podczas adaptacji zrezygnowano z części wątków i wprowadzono nowe postacie. Film warto więc potraktować jako samodzielną historię, której największym atutem jest spotkanie badacza z cudzą tajemnicą. Price ma przy tym niewygodny bagaż: fałszywy seans, który skończył się tragedią. Do domu Goodwinów przychodzi więc człowiek z własną trudną przeszłością. Dzięki temu jest ciekawszym bohaterem niż nieomylny ekspert od duchów, gotowy od ręki wyjaśnić każde nawiedzenie.

Harry Price: Ghost Hunter

Śledztwo w przebraniu opowieści o duchach

Właśnie tutaj zaczyna się przyjemność bliska czytaniu Agathy Christie. Price nie przyjmuje pierwszego wyjaśnienia tylko dlatego, że ktoś opowiada o nim z przekonaniem. Wraz z Sarah sprawdza historię domu i szuka ziemskich przyczyn tego, co wygląda na nadprzyrodzone. Dla miłośśnika klasycznych zagadek to znajomy sposób uczestniczenia w historii: trzeba słuchać relacji, zachować nieufność i pytać, co naprawdę wiadomo. Widz przyzwyczajony do Christie nie musi wierzyć w ducha tylko dlatego, że mieszkańcy domu nie widzą innego wyjaśnienia.

Advertisement

Najciekawsze są ludzkie powody, dla których sprawa powinna pozostać za zamkniętymi drzwiami. Edward Goodwin, którego gra Tom Ward, jest posłem; stan jego żony może oznaczać publiczny skandal, a dla niej samej groźbę zamknięcia w zakładzie. W takim otoczeniu pytanie o nawiedzenie staje się również pytaniem o to, komu wolno opowiadać własną wersję wydarzeń. To dobry punkt styczny z kryminałem: badacz musi zajrzeć pod powierzchnię porządnego życia. Widzowi łatwiej wtedy zainteresować się mieszkańcami domu niż samą obietnicą spotkania ze zjawą.

Harry Price

Źródło: samuelcare.co.uk

Pillai łączy racjonalne dochodzenie z atmosferą opowieści o duchach, pozostawiając przy części wizji miejsce na niepewność. Dlatego najlepiej oglądać ten film z podwójną ciekawością: śledzić pracę Price’a, ale też pozwolić sobie na niepokój. Przyjemność przypomina tę z kryminału, w którym za pozornie niezwykłym wydarzeniem szukamy czyjegoś działania. Jednocześnie nie trzeba znać rozwiązania, żeby docenić sam pomysł spotkania sceptyka z ludźmi przekonanymi o nawiedzeniu. Najlepszym towarzyszem seansu będzie podejrzliwość, nie gotowa wiara w duchy.

Advertisement

Najlepszy trop prowadzi do Rafe’a Spalla

Najwięcej powodów do polecenia filmu daje Rafe Spall oraz jego ekranowa relacja z Carą Theobold. Chwalono zarówno aktora, jak i duet Price–Sarah; widzowie doceniali również klimat. Spall i Theobold sprawiają, że warto zostać z bohaterami także wtedy, gdy samo dochodzenie nie porywa. Pojawiały się uwagi o tempie i słabszym dopracowaniu zagadki, a także o niewielu wyraźnych detalach epoki, najrozsądniej nastawić się zatem na kameralną tajemnicę z dobrym bohaterem, a nie seans, którego jedyną atrakcją ma być perfekcyjnie wymyślony finał.

Harry Price

Źródło: samuelcare.co.uk

Dla wielbiciela Christie najważniejszy będzie jednak sam odruch Price’a: zanim uznać coś za niewytłumaczalne, należy porządnie to zbadać. Ten bohater pasuje do opowieści o duchach właśnie dlatego, że nie zamierza ułatwiać im zadania. Spall i Theobold dają widzowi parę, z którą chce się prześledzić historię domu, a Pillai zachowuje dość grozy, by dochodzenie nie przypominało suchego ćwiczenia z logiki. To udany wybór na wieczór dla kogoś, kto w horrorze najbardziej lubi tajemnicę. Zwłaszcza gdy po każdym niepokojącym zdarzeniu odruchowo pyta: kto miał w tym interes?

Advertisement
Harry Price

Źródło: samuelcare.co.uk

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *