Sztuczne światy

Sztuczne światy (z Cannes!) – JASKÓŁKI Z KABULU

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Kabul w Afganistanie, 1998 rok. Wojna przemieniła miasto w przerażające pobojowisko. Z każdej elewacji straszą wybite okna, w części domów brakuje dachów, a reszta została zrównana z ziemią. Mieszkania to przygnębiające samotnie z pełnymi rys i pęknięć ścianami. Miejskie instytucje – więzienie, kino czy ministerstwo sprawiedliwości – przypominają przygotowane pod rozbiórkę ruiny. Jedynie uzbrojeni strażnicy pozwalają sądzić, że te miejsca jeszcze żyją. Witajcie na miejskim cmentarzysku.

Animowane arcydzieło.

Oczywiście z Kabulu nie zniknęli ludzie. Pochowani w domach starają się przetrwać w tych wycieńczających warunkach. Rozkładają targi i sprzedają wszystko, co tylko da się sprzedać, szukają pracy, szukają jedzenia, szukają jakiejkolwiek szansy na lepsze jutro. Determinacja i optymizm są jednak skutecznie gaszone przez terroryzujących miasto Talibów, którzy przejęli wszystkie urzędy i kontrolę nad Kabulem. Brutalnie egzekwują prawo (to boskie i to ludzkie) oraz regulują obyczaje. Kamieniowanie kobiet jest na porządku dziennym, a choćby najmniejsze wykroczenie (noszenie białych butów, podwinięte rękawy) skończyć się może dotkliwą karą.

Jaskółki z Kabulu

Jaskółki z Kabulu traktują o dwóch parach, które na przekór przeciwnościom starają ułożyć sobie życie. Starsi Atik i Musarrat przez lata marzyli o ucieczce z Afganistanu, ale choroba Zunairy zatrzymała ich w kraju. Mohsen pracuje jako strażnik w więzieniu. Małżeńska miłość, jeśli w ogóle kiedykolwiek istniała, dawno wygasła. Ich życie rozbiła w pierwszej kolejności wojna, potem monotonia dni, wypełnionych jedynie wspólnymi posiłkami i zażywaniem lekarstw. Natomiast gorący związek Mohsena i Zunair przeżywa kryzys. On ma problem z ideologiczną identyfikacją i nie potrafi zdecydować się, po której stronie stanąć. Wstyd i zakłopotanie – to, najdelikatniej mówiąc, czuje Mohsen. Doktryna zdaje się zbyt silna, niemożliwa, by jej się oprzeć. Ona siedzi zamknięta w mieszkaniu, całkowicie odrzuca panujący ustrój. Problem w komunikacji przekłada się na kolejne kłótnie i perfidny cynizm. To może nie sytuacja bez wyjścia, ale na pewno w dwójkę znaleźli się na zakręcie. Ciągle jednak łączy ich sympatia i podziw do zachodniej kultury i zachodniej myśli. Raj wyobrażają sobie więc tak samo.

Dwa różne pokolenia, ale zbliżone problemy. Twórcy w nienachalny sposób punktują kolejne podobieństwa między parami. Pierwszą, i najbardziej oczywistą, jest to fizyczne. Zunair zdaje się młodszą „wersją” Musarrat. Twórcy dodatkowo przeplatają oba wątki, osiągając efekt spójności/jedności obu historii. Jaskółki z Kabulu mają w sobie niemało goryczy, to liryczne kino o przegranych szansach. W tej perspektywie Atik i Musarrat są tragiczną futurospekcją: uzupełnieniem i nieszczęśliwą wizją przyszłości Mohsena i Zunair. Marzenia drugiej pary – o trwałym związku, emigracji, intelektualnej wolności, mentalnym spokoju i bezpieczeństwie – mają spełznąć na niczym. Z czasem oczywiście obie historie coraz bardziej się do siebie zbliżają i zmierzają do jednej puenty. Z poziomu metafory przechodzimy w konkret a uniwersalna przypowieść brutalnie zderza się z rzeczywistością.

Jaskółki z Kabulu

Jaskółki z Kabulu poza kompletną, wielowymiarową opowieścią przekonują siłą symboli. Stryczki wiszące z poprzeczki piłkarskiej bramki w złowieszczy sposób łączą ze sobą sportowe widowisko z rytuałem kary śmierci. Twórcy kilkukrotnie korzystają z pierwszoosobowej perspektywy. Najczęściej pozwalając nam oglądać otoczenie zza otworów na oczy w burkach okrywających twarze kobiet. To niezwykle wymowne ujęcie, mogące kojarzyć się jedynie z oglądaniem świata zza więziennych krat. Autorzy animacji w niebezpośredni sposób i za pomocą symboli wzmagają wrażenie osaczenia, nieustającego i nabierającego na sile zniewolenia.

Wszystko to ujęte jest wyjątkową stylizacją animowanej kreski i subtelnością barw. W Jaskółkach z Kabulu dominują kolory wyblakłe, słabsze tonacje żółci i szarości. Pejzaże i wnętrza namalowane są delikatnymi, niemal przeźroczystymi akwarelami. Daje to efekt kruchości tego czasu i tego miejsca, nieuchronnego przemijania. Wystarczy odrobinę silniejszy wiatr czy kilka kropel deszczu, by cały świat przed naszymi oczami rozpłynął się w powietrzu, całkowicie zniknął. To fenomenalny wizualny zabieg, wspaniale łączący się z opowieścią o mieszkańcach Kabulu, dla których każdy dzień może być tym ostatnim. Nawet jeśli na bohaterów nie czeka nic innego niż klęska, to Atik, Musarrat, Mohsen i Zunair powinni długo przetrwać w pamięci widzów. To jedna z magicznych właściwości kina, osiągana jedynie przez największe opowieści.

Ostatnio dodane