search
REKLAMA
Seriale TV

OZARK. Recenzja 2. sezonu

Jakub Piwoński

18 września 2018

REKLAMA

Co jak co, ale Netflix potrafi opowiedzieć o dysfunkcyjnej rodzinie. Po rewelacyjnym i niedocenianym Bloodline tematu podjął się serial Ozark i idzie mu to znakomicie. Pierwszy sezon wysoko postawił poprzeczkę, a drugi, mający premierę niedawno, poniżej tego poziomu nie zszedł. To, co za pierwszym razem można było uznać za pozytywny przebłysk, teraz jest już pewne – mamy kolejną produkcję kryminalną z portretem rodzinnym w tle, którą zdecydowanie warto śledzić!

W recenzji pierwszego sezonu wspominałem, że w gruncie rzeczy najbliżej Ozark jest do kultowego już Breaking Bad. I nie ma w tym porównaniu nic na wyrost. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku sposobem na uporanie się z finansowymi tarapatami bohatera okazuje się wejście do świata narkotyków. W Ozark ponownie zadane zostało niezwykle ważne pytanie o to, czy cel uświęca środki. Konotacje z Breaking Bad często pojawiają się w wywiadach i tak jak twórcy Ozark przyjmują je z niekrytą chlubą, tak zgodnie podkreślają, że jednak starali się swoim serialem wypracować kompletnie inną, oryginalną osobowość. To się w moim odczuciu udało.

Drugi sezon Ozark, który został udostępniony użytkownikom Netfliksa 31 sierpnia, kontynuuje wątki zapoczątkowane w sezonie pierwszym. Wracamy zatem do malowniczej krainy ulokowanej nad jeziorem, by przyjrzeć się, jak Marty Byrde (Jason Bateman) i jego rodzina radzą sobie z przeskakiwaniem kłód, które notorycznie pod nogi rzucają im los, kartel narkotykowy, mafia, FBI oraz sąsiadujący wspólnicy. Kryminalna jawność panująca w domu Byrde’ów nie buduje dobrej atmosfery. Walczący o przetrwanie Marty musi zatem tak lawirować, by mrok przestępczego świata, do którego został zmuszony wejść, nie zaszkodził jego bliskim.

Mam wrażenie, że za sukcesem Ozark przemawiają trzy aspekty, których pozycję ugruntował drugi sezon. Po pierwsze, mamy do czynienia z bardzo solidnym scenariuszem, który nie igra z widzem, nie zwodzi w żadne pułapki, tylko powoli i konsekwentnie prowadzi do wyznaczonego celu (czyli budowy kasyna). Znamienne, że scenarzyści nie sięgają do żadnych większych fajerwerków, gdyż nie da się tym mianem określić dosłownie kilku, niewymuszonych momentów zaskoczenia. Wciągająca historia działa na dwóch płaszczyznach: rozgrywki, którą prowadzi Marty w celu utrzymania siebie i rodziny przy życiu, oraz tego, w jaki sposób przeżywany przez nich koszmar wpływa na ich wewnętrzne, zwłaszcza małżeńskie, relacje, jak ich na nowo kształtuje oraz, co najbardziej intrygujące, jak odbudowuje ich zaufanie do siebie.

Po drugie, które ściśle jest związane z tym pierwszym, Ozark to także kapitalne, głębokie portrety postaci, które mają naturalny dar przyciągania. Pod tym względem w serialu Netfliksa nie ma słabych ogniw – każda z postaci tego dramatu została intrygująco rozpisana, co dało pole do popisu nieprzeciętnym aktorom. Mamy tu ojca rodziny, który starając się przywrócić sytuację na właściwe tory, skrzętnie wykorzystuje do tego swój intelekt i pewność siebie, gdyż na mięśnie liczyć nie może. Mamy matkę, która po sięgnięciu upokarzającego dna, pozbierała się, by ponownie stanąć przy mężu i wykorzystać w dobrej sprawie swój największy talent – wrodzoną zdolność do manipulacji. Mamy syna, który niebezpiecznie zbliża się do mrocznej granicy dawno przekroczonej przez ojca, oraz córkę, która zaczyna mieć tego wszystko dosyć. Ta rodzina wygląda dobrze tylko na obrazku.

Na drugim planie mamy agenta FBI, sprytnego i dociekliwego, który, targany emocjami, gubi drogę do celu. Mamy dwie wspólniczki głównego bohatera, z których jedna, ta młodsza i z niewyparzoną gębą, nieustannie wystawia na próbę swoją lojalność, powstrzymując zarówno siebie, jak swego ojca, przed pokusą wyrolowania Marty’ego, druga zaś na skutek tego, że złamano ją jej własnym nałogiem, nie wie, jak poradzić sobie z mikrofonem ukrytym pod jej bluzką. I w końcu starszy wspólnik bohatera, stonowany i zachowawczy, acz gdy potrzeba także wybuchowy, który z dnia na dzień coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że to jego własna żona jest obecnie głównym źródłem problemów. Pojawia się też zimna i trudna w obyciu pani prawnik, która umiejętnie broni tak interesów kartelu, jak i samego Marty’ego.

Ozark to zatem kapitalne spektrum ludzkich charakterów, przywar, zachowań, wewnętrznego mroku oraz kulawej etyki, prowadzących do wyborów, których konsekwencji nie da się w żaden sposób odwrócić.

Ale jest też trzeci aspekt, określający unikatową osobowość serialu, a który w recenzjach jest raczej pomijany. Mowa o niezwykłych zdjęciach. Operatorzy serialu odwalili kawał dobrej roboty, gdyż w Ozark mnóstwo jest ujęć, które w swej kategorii stanowią małe mistrzostwo świata. Przykład? Perfekcyjnie zaplanowana i zrealizowana scena najazdu kamery na motorówkę z jadącą w niej bohaterką – najpierw widzimy ją z oddali, by w trakcie prowadzonego na niej dialogu powoli się do niej zbliżyć. Cudo. Nie wiem też, kto stoi za pomysłem skąpania zdjęć w odcieniu niebieskim, ale była to decyzja genialna w swej prostocie, gdyż przełożyła się na budowanie atmosfery emocjonalnego chłodu, unoszącego się nad tytułowym miejscem akcji.

Wszystko to sprawia, że obcowanie z Ozark jest bardzo wartościowe. Serial celowo wykoślawia moralność, zachęcając zarazem do wejścia w rolę typowego everymana, tak abyśmy odpowiedzieli sobie na pytanie, na którym etapie dramatu my odpadlibyśmy z gry.

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Kulturoznawca, pasjonat kultury popularnej, w szczególności filmów, seriali, gier komputerowych i komiksów. Lubi odlatywać w nieznane, fantastyczne rejony, za sprawą fascynacji science fiction. Zawodowo jednak częściej spogląda w przeszłość, dzięki pracy jako specjalista od promocji w muzeum, badający tajemnice początków kinematografii. Jego ulubiony film to "Matrix", bo łączy dwie dziedziny bliskie jego sercu – religię i sztuki walki.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA