Publicystyka filmowa
NIETYPOWE i mniej znane FILMY idealne na ŚWIĘTA
Odkryj wyjątkowe FILMY, które umilą Twoje ŚWIĘTA! Nietypowe tytuły zaskoczą i rozbawią, oferując świeże spojrzenie na tradycję.
Święta są super! Zapach choinki, znane smaki wigilijnej wieczerzy, radość z ofiarowywania i przyjmowania prezentów oraz liczne seanse ulubionych świątecznych filmów to tylko niektóre stałe elementy domowej bożonarodzeniowej tradycji. Dobrze byłoby jednak czasem coś zmienić. Nie zrozumcie mnie źle. Barszczu, rybki, migoczącego kolorowymi lampkami drzewka i prezentów nie chciałbym niczym zastąpić. Powtarzanie co roku tych samych doskonale znanych filmów świątecznych również jest przyjemne, ale w tej kwestii warto raz na jakiś czas wprowadzić trochę świeżego powietrza.
W poniższym zestawieniu znajdziecie przykłady nietypowych i mało znanych tytułów świątecznych lub okołoświątecznych z ostatnich lat. Filmy te będą przy okazji przedstawicielami różnych gatunków, dlatego wierzę, że każdy z was znajdzie tu coś dla siebie.
Kino familijne – Milionerzy (2004), reż. Danny Boyle
Milionerzy to film dość niezwykły, żeby nie napisać dziwny, zarówno w tym zestawieniu, jak i w filmografii Danny’ego Boyle’a. Chociaż jego akcja rozgrywa się w okolicach świąt Bożego Narodzenia, to nie znajdziecie tu nawet grama śniegu, zaś w samej twórczości Brytyjczyka – jakiegokolwiek innego familijnego dzieła. Nie przeszkodziło to jednak amerykańskiemu portalowi BuzzFeed nazwać Milionerów wielkim zaginionym filmem świątecznym. I wiecie co? Trudno się z tym nie zgodzić. Produkcja Boyle’a z 2004 roku nie idealizuje rzeczywistości, jak mają to w zwyczaju inne, głównie amerykańskie, świąteczne filmy.
Co ciekawe, obraz ten został nakręcony w 60 procentach podczas lata. Jest wesoło, smutno, chaotycznie, prawdziwie. A jednak pomimo realizmu Milionerzy są także magiczni. Familijne dzieło twórcy Trainspotting koncentruje się na Damianie (Alex Etel), który po śmierci matki wraz z ojcem i bratem przeprowadza się do Widnes (północna Anglia). Chłopak ma dość specyficzne jak na swój wiek zainteresowania, uwielbia bowiem zaczytywać się w żywotach świętych, których ożywia w wyobraźni, by z nimi rozmawiać. Podczas pogawędki ze świętą Klarą Damian znajduje torbę sportową pełną gotówki – brytyjskich funtów.
Opowiada o znalezisku starszemu bratu. Każdy z nich ma inne plany dotyczące wydania fortuny. Muszą się jednak spieszyć, ponieważ już za kilkanaście dni Anglia zmieni walutę na euro, a znalezione pieniądze staną się bezwartościowe. Na domiar złego poprzedni właściciele torby są już na ich tropie.
Milionerzy to ciepły, zabawny i uroczy film o wielkim sercu, który doskonale oddaje ducha Bożego Narodzenia. Traktuje o stratach i zyskach, o posiadaniu i wydawaniu, a także znaczeniu pieniędzy w naszym życiu. Czy dobre uczynki mogą być źródłem większej przyjemności aniżeli nieskrępowany konsumpcjonizm? Cudowne, mało znane kino Boyle’a, którego każdy kinoman powinien skosztować.
Komedia romantyczna – Rodzinny dom wariatów (2005), reż. Thomas Bezucha
Rodzinny dom wariatów nie jest kolejną komedią romantyczną, do jakich przyzwyczaili nas twórcy świątecznych hitów tego gatunku. To raczej dramat przesiąknięty atmosferą świąt z kilkoma zabawnymi i wieloma wzruszającymi momentami. Imponująca obsada produkcji (m.in. Diane Keaton, Craig Nelson, Rachel McAdams, Luke Wilson, Claire Danes) tworzy dysfunkcyjną, zbyt bezpośrednią w kontaktach z obcymi i wyluzowaną rodzinę Stone’ów.
Przed niełatwym zadaniem stoi więc sztywna, zapięta w kostium pod szyję Meredith Morton (Sarah Jessica Parker) próbująca wkupić się w łaski familii swojego chłopaka, Everetta Stone’a (Dermot Mulroney) podczas pierwszego spotkania w wigilijną noc.
Chociaż produkcja Bezuchy chwyta się czasem tanich komediowych chwytów, to wciąż jest rozgrzewającą serca, mądrą, intrygującą, świetnie napisaną historią o rodzinnych problemach, miłości i tolerancji.
Film wojenny – Boże Narodzenie (2005), reż. Christian Carion
Boże Narodzenie to okres, w którym zewsząd słychać wezwania do zawieszenia broni lub zawarcia pokoju w tych miejscach na świecie, gdzie toczą się wojny. Nawet jeśli apele te nas nie dotyczą, to warto czasem zastanowić się nad losem żołnierzy na wojennych frontach i życzyć im spokoju chociaż w tym świątecznym czasie. Jeśli wydaje się wam to niemożliwe, to spójrzcie na historię, którą przedstawia film Christiana Cariona Boże Narodzenie. Jest grudzień roku 1914, a więc okres I wojny światowej.
Na czas Wigilii żołnierze niemieccy oraz oddziały francuskie i brytyjskie decydują się na zawieszenie broni bez wiedzy swoich głównodowodzących. Dzieło Cariona zainspirowały prawdziwe wydarzenia z okresu wielkiej wojny znane jako rozejm bożonarodzeniowy. Na wiele rzeczy należy tu przymknąć oko, bo nie jest to film wybitny pod względem realizacyjnym. Największą jego wartością jest bowiem historia. Magiczna, wzruszająca, chwilami zabawna, a więc taka, jakie powinny być święta Bożego Narodzenia, w każdym, nawet najokropniejszym miejscu na świecie.
Kino biblijne – Narodzenie (2006), reż. Catherine Hardwicke
Boże Narodzenie to święta maksymalnie skomercjalizowane. Wielu z nas w związku z tym faktem właściwie w ogóle nie zastanawia się nad ich istotą i nad tym, dlaczego tak naprawdę świętujemy. Co zaskakujące, niewiele powstało filmów o narodzinach Jezusa Chrystusa.
Narodzenie Catherine Hardwicke nie jest produkcją tak efektowną i bezpośrednią jak inne biblijne hity, to raczej subtelna historia zrealizowana z ogromnym szacunkiem dla materiału źródłowego i wobec wierzących. Jest tu jednak wszystko, co powinno kojarzyć się z obecnymi świętami: Józef, Maryja, dzieciątko Jezus, Herod, Trzej Królowie, szopka, żłobek. Dlatego też dołączyłem Narodzenie do tego zestawienia.
Horror – Rare Export: Opowieść wigilijna (2010), reż. Jalmari Helander
Finowie mają specyficzne poczucie humoru i karmią się dziwnymi legendami. Komu jednak wierzyć w sprawie Świętego Mikołaja, jeśli nie właśnie im? Jalmari Helander wykorzystał dawne podania, trochę je podrasował i przedstawił widzom ich współczesną wersję. Mamy zatem tkwiącego we wnętrzu góry lodowej świątecznego diabła, który po uwolnieniu wraz z hordą krwiożerczych elfów zamiast prezentów przynosić będzie śmierć. Rare Export… to całkowicie wyjątkowe, świeże, straszne i zabawne spojrzenie na Boże Narodzenie.
Uznałbym fińską produkcję nawet za sprytną baśń w rodzaju tych od Braci Grimm. Być może przesadzam i niepotrzebnie doszukuję się w filmie Helandera tak zwanego drugiego dna, ale czy współczesne święta nie są często potworem pożerającym wszystkich i wszystko, co spotkają na swej drodze?
Thriller – Uważaj, kochanie (2016), reż. Chris Peckover
Wyobraźcie sobie Kevina (tego z Kevina samego w domu) w wieku około 12 lat. Luke (Levi Miller) przechodzi mutację i zaczyna interesować się dziewczynami. Jest przy okazji niezwykle irytującym chłopcem. Według swoich rodziców jest jeszcze trochę za młody, aby zostać sam w domu na wigilię, podczas gdy oni udadzą się na bożonarodzeniowy bal. Na szczęście dla nich i niego znają 19-letnią Ashley (Olivia DeJonge). Ładna opiekunka nie spędza świąt w domu, bo jest właśnie w trakcie przeprowadzki do innego miasta i chętnie zarobi trochę grosza, chociaż wie, że młody będzie się do niej zalecał. Dość standardowy wieczór spędzany przy filmie będą przerywać głuche telefony, niepokojące cienie w oknach, pukanie do drzwi i cegły z wypisaną groźbą.
Nie napiszę nic więcej o tym australijsko-amerykańskim thrillerze, ponieważ wszystkim, którzy jeszcze go nie oglądali, zepsułbym zabawę. A ta jest przednia. Twórcy mieszają konwencje i skutecznie mylą tropy. Częste i efektowne zwroty akcji, a także doskonała gra aktorska młodych odtwórców powodują, że Uważaj, kochanie to naprawdę świetna zabawa dla fanów mocniejszego, niepokojącego kina. Za rekomendację niech posłuży podsumowanie tej produkcji: Uważaj, kochanie to połączenie Kevina samego w domu i Funny Games. Brzmi interesująco, prawda?
